Ślepi wyznawcy Bidena. Zakrzywiona diagnozaŚlepi wyznawcy Bidena. "Dlaczego niechęć do obecnie rządzących Polską potrafi zakrzywić diagnozę nawet wobec polityki USA?"

Za kilka minut antypisowskiej chwały powstały opinie i analizy z totalnie błędnymi wnioskami, z totalnie błędnymi wnioskami, w imię fanatycznej wiary w doskonałość liberalizmu.
Gdy Joe Biden został prezydentem USA, liberałowie wróżyli złoty czas dla Ameryki i świata. O świetlanej przyszłości zapewniali także niektórzy polscy politycy, eksperci i dziennikarze, którzy naprawdę dobrze znają stosunki międzynarodowe i same Stany Zjednoczone. Dlaczego tak potwornie się pomylili?.
Po samym Borysie Budce można się było spodziewać największych głupstw. W styczniu 2021 r. ówczesny lider Platformy Obywatelskiej napisał do prezydenta USA list, w którym nie tylko wychwalał adresata, lecz także zdawał się go pouczać, udzielać rad. Poseł pisał jak do równego sobie („Ma Pan rację, Panie Prezydencie”), ale przede wszystkim składał wyznanie wiary w mądrość nowego gospodarza Białego Domu.
Wraz z początkiem urzędowania Pana administracji Stany Zjednoczone wrócą w światowym porządku do tej roli, jaką odgrywały przez ostatnie dekady
– informował o swoim nabożnym stosunku Budka. Po ostatnich wyborach prezydenckich w Ameryce z polskich mediów wylewały się okrzyki satysfakcji i pewności o ponownym „końcu historii” oraz – po przegranej Trumpa – zduszeniu konserwatywnej kontrrewolucji w świecie Zachodu.
Dziś, gdy Waszyngton zajmuje się uznawaniem transseksualnych mężczyzn za pełnoprawne kobiety, a w poważnych sprawach, jak afgańska, ponosi spektakularną klęskę, jakiej świat nie widział od czasów wojny w Wietnamie, przekonania o powrocie USA do dawnej roli brzmią groteskowo i makabrycznie zarazem.
Analiza czy hołd?
Ale podobnie jak Budka mylili się także inni „wpływowi” obserwatorzy zmian w świecie Zachodu. Tomasz Lis pisał 20 stycznia:
Wydaje się, że Joe Biden, to – poza wszystkim albo przede wszystkim – po prostu bardzo fajny, przyzwoity gość. To chyba ważne w życiu i w polityce
Ten „fajny” gość zdjął sankcje na Nord Stream 2, a w swojej „przyzwoitości” oddał Ukrainę – a być może i resztę Europy Środkowo-Wschodniej – na pastwę Moskwy i Berlina. W zamian obiecał Wołodymyrowi Zełenskiemu wsparcie dla budowy elektrowni wiatrowych. Boże, chroń nas przed taką przyzwoitością! Tygodnik Lisa wielokrotnie przyklaskiwał każdemu ruchowi Bidena, co o tyle dziwi, że naczelny „Newsweeka” spędził prawie cztery lata w USA jako korespondent TVP. Czy to możliwe, że będąc od 30 lat topowym dziennikarzem w Polsce, można nie znać krytycznych opinii dotyczących duetu Biden–Harris?
Podobnie Piotr Kraśko przed laty relacjonował dla polskich widzów wydarzenia z Ameryki i podobnie dziś przedstawia chybione wrażenia na temat lidera Stanów Zjednoczonych.
Wiedza Joego Bidena o polityce rosyjskiej, o niuansach polityki rosyjskiej, o charakterze rosyjskich przywódców czy nawet o rosyjskiej duszy jest naprawdę ogromna
– przekonywał Kraśko na antenie TVN24, i to po fatalnym spotkaniu starego demokraty z Władimirem Putinem. Tymczasem Amerykanin przeprowadził negocjacje w najgorszy możliwy sposób – 20 marca w wywiadzie dla telewizji ABC News nazwał prezydenta Rosji „zabójcą”, by niecałe trzy miesiące później ustępować mu w sprawach politycznych i czule komentować jego osobowość. „Spotkałem się z nim” – oświadczył na konferencji prasowej amerykański lider.
Jest błyskotliwy. Jest twardy. I zdałem sobie sprawę, jak to mówią w sporcie, że jest trudnym przeciwnikiem
– przypochlebiał się byłemu kagebiście przywódca najsilniejszego kraju świata. Czy to ma być owa „naprawdę ogromna wiedza” prezydenta o niuansach rosyjskiej mentalności? Tymczasem czerwcowe rozmowy na genewskim szczycie świat rosyjski odczytał jako wielkie zwycięstwo Putina i uznanie jego mocarstwowej roli, pełnoprawnego partnerstwa w „koncercie mocarstw”.
Nikt z polskich chwalców „sennego Joego” nie podzielił się później refleksją, że entuzjazm wobec Bidena był przedwczesny czy wręcz totalnie chybiony. A tej skrajnej naiwności było więcej, i to na wszystkich szczeblach liberalnej hierarchii komentatorskiej.
Przechwałki zamiast obiektywizmu
Jeszcze w listopadzie 2020 r. Donald Tusk przekonywał, że zainteresowanie nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych sytuacją w Europie nie osłabnie.
Joe Biden jest bardzo proatlantycki, bardzo przywiązany do tradycyjnej więzi amerykańsko-europejskiej
– stwierdził były premier w TVN24. Mógłby mieć rację, ale tylko przy założeniu, że Europa to Niemcy, które teraz Waszyngton traktuje jako właściwie jedynego partnera do rozmów na temat Starego Kontynentu. Podobnie skrzywiony obraz rzeczywistości Tusk przedstawił przy omawianiu relacji polsko-amerykańskich.
Mogę powiedzieć, że od wielu, wielu lat nawet się przyjaźnimy, bo mieliśmy okazję współpracować w różnych rolach przez wiele lat. Z całą pewnością Joe Biden wie, gdzie Polska leży na mapie
Gdy Biden, podejrzewany przez amerykańskich konserwatystów o demencję, zapomina nazwiska własnego sekretarza obrony, to zapewnienie, że ten sam przywódca rozpozna kontury granic Polski na mapie, brzmi tragikomicznie. Na domiar absurdalności twierdzenia Tuska można dodać, że Biden już kiedyś pomylił Polskę z… Portugalią. A był o dekadę młodszy niż dziś i gdy jako ówczesny wiceprezydent wymieniał kraje strefy euro, to zamiast Portugalii wskazał na nasz kraj. Czy Tusk o tym nie wie, czy ignoruje fakty? A może chodziło o typowe podkreślenie swojej rzekomej wielkości i pochwalenie się, jak to „dobrze zna się” Joego Bidena? Jak widać, z tej znajomości nic nie wynika.
W chybionych prognozach nie ustępował także portal Onet.pl. Piórem swojego eksperta Witolda Jurasza przewidywał twardy kurs Waszyngtonu wobec Moskwy.
Słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena, który nazwał Władimira Putina zabójcą i człowiekiem bez duszy oraz zapowiedział, że Putin zapłaci za ingerencje w amerykańskie wybory, zwiastują fundamentalną zmianę w relacjach Rosji z USA”
– stwierdzał Jurasz, w czym nie mógł się bardziej pomylić. Autor zresztą wielokrotnie naginał ocenę rzeczywistości do swojego liberalnego światopoglądu. Twierdził np., że PiS realizuje politykę prorosyjską, a jednocześnie zachęcał rząd do kupna rosyjskiej szczepionki Sputnik V (sic!).
Światopogląd jak bielmo na oku
Przy tej skali nieudolności amerykańskiej administracji jeszcze bardziej kuriozalna wydaje się krytyka Andrzeja Dudy za to, że po wyborach prezydenckich w USA nie napisał od razu tweeta z gratulacjami dla zwycięzcy. Media głównego nurtu sugerowały wówczas, że ta wstrzemięźliwość głowy polskiego państwa będzie przyczyną ochłodzenia stosunków na linii Waszyngton–Warszawa. Sformułujmy to jeszcze raz – w przestrzeni publicznej pojawiały się tak idiotyczne przekonania, w których światowa geopolityka, sankcje na Nord Stream 2 czy przyszłość Paktu Północnoatlantyckiego zależą od dwuzdaniowych gratulacji w serwisie mediów społecznościowych. Czyż jest jakaś granica umysłowego zaćmienia komentatorów pisowskiej polityki?
Polscy wyznawcy Bidena jeszcze przez pewien czas dadzą radę zaklinać rzeczywistość – bo tęczowa inżynieria społeczna w USA im nie przeszkadza, a jeszcze przez pewien czas fatalne rządy nowej administracji można przypisywać poprzedniemu prezydentowi. Za amerykańskie désintéressement naszą częścią Starego Kontynentu będzie można obwiniać PiS, Andrzeja Dudę, ale niechybne dalsze porażki liberalnego Białego Domu będzie coraz trudniej zamiatać pod dywan, zamilczać przed polskimi widzami i czytelnikami.
Co jest tym bielmem na oku, które nie pozwala zobaczyć oczywistych słabości obozu postępowców? Dlaczego liberalny światopogląd – a nie wiedza – dyktował opinie o sytuacji międzynarodowej, dlaczego niechęć do konserwatyzmu, do obecnie rządzących Polską potrafią zakrzywić diagnozę nawet wobec amerykańskiej polityki?
Za kilka minut antypisowskiej chwały powstały opinie i analizy z totalnie błędnymi wnioskami, w imię fanatycznej wiary w doskonałość liberalizmu złożono hołdy fatalnemu przywódcy i obłąkanej polityce. Na papierze i w internecie zostały na to nieusuwalne dowody.
Artykuł z 36/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
