Salonik VIP dla Berka w prokuraturze? Mocne słowa WarchołaSalonik VIP dla Berka w prokuraturze? Mocne słowa Warchoła
Wczoraj zawiadomienie dziś przeszukanie w Trybunale Konstytucyjnym. Dlaczego zawiadomieniem, które złożył minister Maciej Berek o rzekomym naruszeniu jego nietykalności zajmuje się Prokuratura Krajowa, a nie rejonowa, jak zwykle ma miejsce. "Zrobili taki salonik ministrowi Berkowi w prokuraturze i traktują go w sposób uprzywilejowany" - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl były minister sprawiedliwości dr Marcin Warchoł. Poseł PiS Marcin Warchoł widzi także drugie dno w wejściu prok. Piasecznego i zabezpieczeniu monitoringu. "Nie wykluczam, że po prostu robią sobie topografię tego miejsca, by łatwiej przejąć je później przemocą" - dodaje nasz rozmóca
Dzisiejsze wejście prokuratora Andrzeja Piasecznego wraz z funkcjonariuszami Policji do siedziby Trybunału Konstytucyjnego miało dotyczyć m.in. śledztwa ws. rzekomego naruszenia nietykalności cielesnej ministra Macieja Berka. To oskarżenie Berek wysunął pod adresem prezesa trybunału Bogdana Święczkowskiego.
To jest skandaliczne, że z tego typu sprawy o naruszenie nietykalności cielesnej, które generalnie są czynem ściganym z oskarżenia prywatnego (art. 217 K.K.) i wnoszonym przez samego pokrzywdzonego, robią sprawę o naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego. Na siłę ścigają z urzędu i to jest nadużycie. To po pierwsze, a po drugie takimi sprawami zajmuje się zwykle prokuratura rejonowa, czyli niższy szczeble prokuratorski, a oni robią z tego postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Krajową!
- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl były minister sprawiedliwości dr Marcin Warchoł.
Ponad to podejmują czynności śledcze dosłownie w 24 godziny od złożenia zawiadomienia, bo przeszukanie jest czynnością śledczą, która może mieć miejsce tylko po rozpoczęciu postępowania. Można te czynności podjąć wcześniej z mocy art. 308 Kodeksu postępowania karnego, kiedy zachodzi ryzyko utraty śladów lub dowodów przestępstwa, ale to i tak to jest nieformalne wszczęcie postępowania przygotowawczego. A oni działają w tym przypadku natychmiast, czyli inaczej niż w wielu innych ważnych sprawach. To wszystko dowodzi, że prokuratura jest dziś niestety wprzęgnięta w cały ten mechanizm politycznego bezprawnego przyjęcia Trybunału Konstytucyjnego
- dodaje dr Marcin Warchoł.
Ostrowski o Piasecznym: Trzeba być zwyrodnialcem prawnym i tchórzem
Do siłowego wejścia potrzebna im topografia TK
Rzeczywiście zastanawiający jest ogromny pośpiech prokuratury akurat w przypadku śledztwa dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego.
Ludzie umierają w szpitalach, nie mogąc się doczekać pomocy. Miesiącami prokuratura nie mogła zabezpieczyć odstawowych dowodów ws. Kacprzyka. W sprawie Zonadakrypto też miesiącami się ociągali z zabezpieczeniem dowodów do tego stopnia, że dopiero sami pracownicy zaczęli informować, że niszczone są dowody elektroniczne. Przypomnę, że w tej sprawie jeden prokurator nie chciał podjąć sprawy, bo miał jakieś związki z Zondakrypto, a drugi wyjechał na urlop i to działo się już za Waldemara Żurka. Tymczasem ws. Berka, która dotyczy rzekomego naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza działają jak błyskawica i na siłę od razu robią z tego śledztwo. Ścigają z urzędu, powtarzam, to jest nadużycie, to jest skandal. To na pewno ma związek z próbą przejęcia Trybunału Konstytucyjnego
- podkreśla nasz rozmówca.
Dlaczego właściwie prokurator Andrzej Piaseczny pojawił się w TK w asyście policji tak szybko. Czy zabezpieczając monitoring chodziło jedynie sprawdzenie opowieści ministra Berka o rzekomym naruszeniu jego nietykalności cielesnej. Przecież on sam od dwóch dni mówi w mediach, że do żadnej szarpaniny nie doszło. Poseł PiS Marcin Warchoł widzi tu drugie dno.
Tu chodzi też o ustalenie stanowisk ochrony, sprawdzenie gdzie znajdują się nagrania z monitoringu, jakie są ewentualne zabezpieczenia i tak dalej. Powiem krótko, potrzeba jest im topografia tego miejsca, bo pamiętajmy, że oni cały czas robią działania przygotowawcze w kierunku siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego. Pamiętamy przecież jak przejmowali prokuraturę i rozwiercali zamki w drzwiach prokuratorów krajowych. Pamiętamy wszyscy rozpruwane szaf w KRS-ie i wyłamywanie zamków w pokojach sędziów w KRS-u. To przecież niedawne wydarzenia, ale jak bardzo przypominające minioną epokę. Dlatego nie wykluczam, że po prostu robią sobie topografię tego miejsca, by łatwiej przejąć je później przemocą
- ocenia dr Marcin Warchoł.
Co za scena! Prokurator Żurka zobaczył wPolsce24 i wtedy to zrobił
Instytucjonalna przemoc
Z komunikatu prokuratury można wyczytać, że śledztwo ma jednak szerszy charakter i dotyczy m.in. "podejrzenia niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych wykonujących obowiązki służbowe w Trybunale Konstytucyjnym, ze skutkiem w postaci działania na szkodę interesu prywatnego sędziów". Przy czym w tym wypadku chodzi tu o osoby, które nie zostały dopuszczone do orzekania, bo nie złożyły ślubowania w obecności prezydenta RP. Zarzuty usłyszał już szef straży TK oraz dyrektor kancelarii trybunału.
To jest kompletnie abstrakcyjny kierunek, tyle że oni stosują prawo tak jak je rozumie Donald Tusk, czyli nie jak brzmią powszechnie obowiązujące przepisy, tylko tak jak chce je stosować Donald Tusk. Podkreślam, że do takich twierdzeń - o rzekomo popełnianym w TK przestępstwie - nie ma żadnych przesłanek.
- podkreśla poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Te działania prokuratury to zwykłe nękanie. Dzisiejsze wejście prokuratora do TK po jakieś dokumenty i monitoring to jest mówiąc wprost realizacja czynu z art. 128 Kodeksu karnego. Tam jest mowa o tym, że kto przemocą instytucjonalną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej podlega karę pozbawienia wolności od roku do lat 10. Wczoraj jako przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. Opisaliśmy tę przemoc, jako użycie przedwczoraj sił policji, ale ta przemoc realizowana byłą również dzisiaj. Chodzi o przemoc instytucjonalną i jest nią najście prokuratora z Prokuratury Krajowej na podstawie sztucznie wymyślonego śledztwa z podkręconą kwalifikacją. To, co zrobił dzisiaj prok. Piaseczny, to jest realizacja zamachu na konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, czyli właśnie art. 128 par. 3
- ocenia nasz rozmówca.
Berek o wtargnięciu prokuratora do TK. Rozbito jego narrację w pył!
Chcą złamać prezesa TK
Poseł Warchoł nie ma wątpliwości, że używanie prokuratury, policji i śledztw ma przestraszyć prezesa Trybunału Konstytucyjnego. BOgdan Święczkowski nie może jednak zachować się niezgodnie z prawem.
Celem ich działania jest złamanie prezesa TK sędziego Bogdana Święczkowskiego, chcą żeby się ugiął i dopuścił Berka do orzekania i innych czynności. To jest właśnie wywieranie przemocą wpływu na czynności organu konstytucyjnego. Tyle że prezes Święczkowski nie może tak postąpić, bo sam popełniłby poważne przestępstwo. Mówił o tym prof. Piotr Kardas z Uniwersytetu Jagiellońskiego wywiadzie zamieszczonym, - uwaga - w "Gazecie Wyborczej".
Powiedział jasno, że prezes Święczkowski nie może dopuścić do urzędowania Berka, bo sam popełni przestępstwo. Ten człowiek nie może objąć funkcji urzędowych dlatego, że nie złożył ślubowania. Przypomnę, tak stanowi ustawa o statusie sędziów TK oraz orzecznictwo trybunału. A kto taki wyrok podpisał? Był to prof. Andrzej Rzepliński i orzeczenie z grudnia 2015 r. K 34/15. Jasno stwierdzono tam, że ślubowanie wobec prezydenta nie tylko pustym ceremoniałem, lecz ważną czynnością domykającą proces objęcia funkcji sędziego TK i bez ślubowania nie ma sędziego TK. Ślubowanie pełni bardzo ważną funkcję, to ono rodzi stosunek służbowy
- zwraca uwagę dr Warchoł.
Tu jest jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Czy oni zamierzają kwestionować także wyrok TSUE z 18 grudnia ubiegłego roku? To orzeczenie jasno stwierdza, że sędzia może objąć czynności w Trybunale Konstytucyjnym dopiero po złożeniu ślubowania przed prezydentem. TSUE jednoznacznie odniósł się do kwestii ślubowania sędziów TK wybranych w październiku 2015 r. i wskazał, że trzej sędziowie wybrani wtedy przez Sejm nie złożyli ślubowania wobec prezydenta. W związku z czym, nie mogli formalnie objąć stanowiska sędziego i zacząć orzekać. Chciałoby się im powiedzieć, tak stwierdził TSUE, koniec kropka. Dlatego prezes Święczkowski nie może dopuścić Berka do urzędu sędziego, bo zabrania tego nawet TSUE i Trybunał Konstytucyjny z czasów prof. Rzeplińskiego
- podsumowuje były minister sprawiedliwości dr Marcin Warchoł, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Pilne zawiadomienie! Natychmiast rozpocząć międzynarodowy monitoring
