Reynders - czempion afer i unijny szafarz sprawiedliwościReynders - czempion afer i unijny szafarz sprawiedliwości. Brukselski komisarz wzorem cnót?

Odkąd w Polsce rządzą jasno oświeceni, rasowo postępowi Europejczycy, zaczęli do nas przyjeżdżać na wizytacje i kontrole brukselscy komisarze.
Odkąd w Polsce rządzą jasno oświeceni, rasowo postępowi Europejczycy, zaczęli do nas przyjeżdżać na wizytacje i kontrole brukselscy komisarze. Ich zadaniem jest pouśmiechać się, poklepać po plecach tubylczych naczelników, powiedzieć parę gładkich słów i tym samym zaświadczyć, że Polska jest już prawidłowa i wróciła na unijne łono. Po komisarz Wartości i Przejrzystość (taki piękny tytuł, czy też brukselskie zawołanie herbowe ma ) Verze Jourovej, teraz swą obecnością zaszczyca nas prawdziwy czempion skandali i afer, sam komisarz sprawiedliwości Didier Reynolds. Ten będzie sprawdzał czy jesteśmy sprawiedliwi i praworządni, czyli grzeczni - a jesteśmy i po główkach nas głaskał. Nie wiadomo czy przywiózł cukierki i paciorki - póki co 24 godziny przeciągnęły się już do co najmniej do 840 i obiecanych kochanych pieniążków z KPO jak nie było tak nie ma.
Nieoficjalnie niby obiecano nam, że 18 stycznia z gospodarską wizytą nawiedzi nas sam Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel. Ale nie dojechał, bo oficjalnie ma lumbago i co najmniej do 5 lutego na L4 ma siedzieć. Najprawdopodobniej chodzi jednak o to, że w Brukseli twra ciągła walka o władze i być może nie może się ze stołka podnieść, bo jakby wrócił z Warszawy to by go nie było. Oczywiście to przenośnia, a przyczyny niewizyty i perypetie salonowe i towarzyskie pomiędzy nim a przewodniczącą von der Leyen opisaliśmy tutaj.
