Propozycja jest jasna: śmierć. Śmierć dzieci, śmierć Polski
Propozycja pani Lempart i jej środowisk jest jasna: śmierć. Śmierć dzieciom, śmierć Polsce. Dobrze, że to wybrzmiewa tak jasno

I owszem, nie ma gwarancji, że wobec tak strasznej alternatywy Polacy wybiorą życie, ale jednak im czytelniejsze alternatywy, tym lepiej.
Marta Lempart znów bluznęła. Tym razem zaatakowała obrońców polskich granic. Słowa, które usłyszeliśmy, nie odbiegają poziomem od tego, co pani Lempart prezentuje od samego początku swojej aktywności publicznej:
Obrońcy tych pier… morderców w mundurach, co wyrzucają dzieci do lasu, odgrażali się, że będą na nas składać na nas zawiadomienie do prokuratury i że będą nas pozywać. Proszę k… bardzo. Mordercy w mundurach wyrzucają dzieci do lasu. Pozwijcie mnie, to sprawa będzie o to, że jesteście pier… mordercami w mundurach, którzy wyrzucają dzieci do lasu. Będziemy to udowadniać przed sądem, bo jak na razie to są obiecanki
— wykrzykiwała przed Sejmem, przez megafon, pani Lempart.
Uważam, że - paradoksalnie - dobrze się stało, że pani Lempart tak jasno wykłada swój stosunek do polskiego munduru, do naszych żołnierzy, strażników granic, policjantów. Dobrze, ponieważ coraz jaśniej wybrzmiewa jej, i reprezentowanych przez nią środowisk, propozycja dla Polski. Jest ona w istocie bardzo prosta, i sprowadza się do jednego słowa: śmierć.
Śmierć dzieciom nienarodzonym, czyli po prostu dzieciom.
Śmierć patriotyzmowi, umiłowaniu Ojczyzny, trosce o bezpieczeństwo.
Śmierć państwu polskiemu, które ma pozwolić, by jego granice przekraczał kto tylko zechce: najpierw imigranci, potem zielone ludziki, a na końcu rosyjskie czołgi.
Śmierć językowi i debacie publicznej, które mają zamienić się w jeden wielki ściek.
Powtarzam: dobrze, że to wybrzmiewa tak jasno. I owszem, nie ma gwarancji, że wobec tak strasznej alternatywy Polacy wybiorą życie, ale jednak im czytelniejsze alternatywy, tym lepiej. Tym większe szanse, że mimo wszystko pójdziemy ścieżką dobra i piękna, a nie chamstwa i nicości.
