NASZ WYWIAD

Ryba: Tonący brzytwy się chwyta. Tym jest dla Tuska Zondacrypto Prof. Ryba: Tonący brzytwy się chwyta. Tym jest dla Tuska Zondacrypto

AW_8548.webp
Prof. Mieczysław Ryba (Fratria)
FacebookTwitter

Zondacrypto jest jedną z ostatnich szans pochwalenia rządu przed wyborami. Tylko proszę zauważyć, że to "chwalenie" nie odnosi się do sukcesów polityki rządowej, tylko do afery lub pseudoafery, która miałby uderzyć w przeciwnika - mówi prof. Mieczysław Ryba w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Kilka dni temu prof. Antoni Dudek ostrzegał Donalda Tuska, by ten wziął się do roboty, bo w przeciwnym razie on i jego ludzie nie znajdą sobie miejsca w Polsce po wyborach w przyszłym roku. Czy zatem sprawa Zondacrypto jest dla premiera i Romana Giertycha ostatnią szansą na to, żeby nie musieć uciekać z kraju?  

Profesor Mieczysław Ryba (KUL): Nie wiem czy ostatnią, ale na pewno jedną z ostatnich. Pamiętajmy, że na "rozliczenie" PiS mieli trzy lata i nic z tego nie wyszło. Z drugiej strony nie ma też za wiele sukcesów gospodarczych. Wszystko trzyma się na swego rodzaju kredycie. Wiemy przecież, jaki jest deficyt budżetu państwa. Co więcej, wizerunek sypie się kaskadowo na poziomie afer. Tylko podczas wakacji było ich ze trzy czy cztery i to w różnych dziedzinach. Koalicja musi się więc w panice czegoś uczepić . Taką okazją stała się sprawa giełdy Zondacrypto, z której na razie niewiele wynika. Ktoś się z kimś spotkał lub zamówił jakąś reklamę. No, ale wiadomym jest, że tonący brzytwy się chwyta. Trzy lata temu Tusk mówił, że PiS ukradł 100 miliardów złotych za czasów swoich rządów. Jakoś niczego nie wykazano, więc pojawiła się nadzieja, że może teraz coś znajdą, ale nawet kwota jest tu i tak niewielka w porównaniu, do wcześniejszych ambicji. Jest to więc jedna z ostatnich szans pochwalenia rządu przed wyborami. Tylko proszę zwrócić uwagę, że owo "chwalenie" nie odnosi się do sukcesów polityki rządowej, tylko do afery lub pseudoafery, która miałaby uderzyć w przeciwnika.      

Komu jest dedykowany przekaz sprawy Zondacrypto, o której sami koalicjanci Tuska mówią, że nie ma szans na jej obiektywne przedstawienie? Kto ją "kupi"? Twardy elektorat Tuska na pewno, ale ktoś jeszcze?

Donald Tusk kalkuluje tę sprawę nie tylko z myślą o swoim twardym elektoracie Koalicji Obywatelskiej. On swoich potencjalnych wyborców sumuje. Jego pomysł najprawdopodobniej jest taki, żeby wszystko, co kręci się w tej chwili wokół rządu poszło do wyborów pod jednym sztandarem. 

W ten sposób liczą nawet na około 40 proc. 

Dokładnie, dlatego chcą iść pod jednym sztandarem z napisem "bronimy Polski przed patologią PiS". Drugą nadzieją na dobre dla nich sondaże jest rozdrobnienie prawicy.  

Skoro mowa o sondażach, jak Pana zdaniem sprawa Zondacrypto może na nie wpłynąć? Czy możemy się spodziewać serialu o aferze w odcinkach do wyborów, czy za chwilę wybuchnie jakaś afera w KO i wtedy wszyscy zapomną o tej. Zwłaszcza, że będzie ona chyba dość zagmatwana, z bohaterami należącymi do różnych ugrupowań? 

To prawda, już mówi się również o pieniądzach z tego źródła choćby dla TVN. Tylko czy to jest rzeczywiście afera mediów, u których zamawiano reklamy? Powiedzmy sobie uczciwie, że to powinny służby wykryć wcześniej i ostrzegać. Ale ma pan rację, że to sprawa mocno zagmatwana, zatem może długo nie pożyć. No, chyba, że się pojawi coś, o czym jeszcze nie wiemy. Na razie tego nie widać. 

Robi na panu wrażenie tak zorganizowany plan? Roman Giertych występuje w roli obrońcy b. szefa Zondacrypto, a jednocześnie ma on być oskarżycielem całej prawicy. Z drugiej strony Waldemar Żurek, jako Prokurator Generalny, który niedawno umorzył sprawę Polnordu i Giertycha, teraz będzie oskarżał jego klienta i wzmacniał oskarżenia mecenasa przeciwko prawicy.

No cóż, wszystko to jest komiczne i wizerunkowo rzeczywiście słabo to wygląda. Dlatego takie afery żyją jakiś czas, później ludzie się tym nudzą i przykrywane są one kolejnymi, a za miesiąc mało kto o nich pamięta. 
 
Z pewnością jednak strona rządowa będzie o tym starała się cały czas przypominać na wszystkie sposób. Dzisiaj wicepremier Krzysztof Gawkowski, który już wydał wyrok w tej sprawie, oznajmiając, że to ludzie z PiS "kręcili lody na kryptowalutach", powiedział, że będzie przygotowywana kolejna ustawa na ten temat. Jeśli tę wersję zawetuje prezydent, Tusk z Żurkiem stwierdzą: "A nie mówiliśmy?". Co zatem może znaleźć w tym projekcie i jak powinien postąpić prezydent?  

Prezydent powinien postępować tak jak do tej pory, czyli merytorycznie. Jeśli widzi, że coś jest sensowne, to ustawę podpisuje, a jeśli nie, to ją wetuje i tłumaczy, dlaczego, ewentualnie proponuje swój projekt. Co do projektu ustawy,  jestem przekonany, że będzie coś w niej "zaszyte". Coś, co sprawi, że będzie to na tyle absurdalny projekt, by skłonić prezydenta do weta. Później, rzecz jasna, wysnuje się wniosek, że prezydent jest w zmowie. To jest tak banalny, tak prosty scenariusz, i tak wiele razy praktykowany, że trudno się spodziewać czegoś innego.

SC/wPolityce.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.