Porażająca diagnoza Wrzosek. Żurek wolałby, żeby tego nie ujawniłaPorażająca diagnoza Wrzosek. Żurek wolałby, żeby tego nie ujawniła

Nawet najbardziej radykalni stronnicy uśmiechniętej demokracji i „naprawiania praworządności” zaczynają mówić wprost o instytucjonalnej katastrofie. Prokurator Ewa Wrzosek w programie TVP Info obnażyła bezradność środowiska śledczych, przyznając, że zapanował w nim paraliż i wyczekiwanie na rozstrzygnięcia polityczne. Nikt już nie chce firmować własną twarzą działań, za które za chwilę ktoś może rozliczyć politycznych decydentów?
Instytucjonalny bezwład i kalkulacja
Zapowiedzi kolejnych rozliczeń, wielkich aktów oskarżenia i „uzdrawiania” prokuratury zderzają się z brutalną rzeczywistością. Najlepszym tego dowodem są zaskakująco szczere słowa prokurator Ewy Wrzosek, która w rozmowie z Dorotą Wysocką-Schnepf na antenie TVP Info nakreśliła obraz struktur całkowicie sparaliżowanych strachem:
Największa grupa prokuratorów teraz jest w takim stanie bezwładu - oczekuje na wyniki wyborów - stwierdziła wprost Wrzosek.
To wyznanie od wewnątrz obnaża mechanizm, o którym wiadomo od od miesięcy: wbrew propagandzie sukcesu obecnego obozu władzy, szeregowi śledczy doskonale zdają sobie sprawę ze skali chaosu prawnego, wątpliwości wokół statusu prokuratorów oraz ryzyka odpowiedzialności dyscyplinarnej i karnej w przyszłości.
Zamiast gorliwego wypełniania politycznych oczekiwań, w kadrach dominuje wstrzymywanie decyzji, przeciąganie postępowań i asekuracja przed nadchodzącą weryfikacją przy urnach. Bałagan się pogłębia, a Żurkiem nie przejmuje się już absolutnie nikt.
Upokarzający spektakl u Waldemara Żurka. Nikt nie chciał wziąć funkcji
Słowa Ewy Wrzosek o „stanie bezwładu” zyskują jeszcze mocniejszą wymowę, gdy przypomni się głośną, transmitowaną publicznie naradę Krajowej Rady Prokuratorów z udziałem Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka. Zamiast demonstracji siły i hierarchicznego posłuchu, opinia publiczna była świadkiem kompromitującego dla kierownictwa resortu spektaklu.
Głównym punktem posiedzenia miał być wybór sekretarza Rady. Prowadzący naradę minister Żurek podchodził do kolejnych obecnych na sali prokuratorów z propozycją objęcia tej kluczowej funkcji i za każdym razem odbijał się od ściany:
Jako pierwszy propozycję usłyszał prok. Maciej Młynarczyk, który natychmiast uciął temat: - Ja już nie dźwignę żadnego więcej obowiązku. To już by było zagrożenie życia w tym momencie - argumentował, zasłaniając się rzekomo „nieosiągalną poprzeczką” zawieszoną przez poprzedniczkę.
Kolejni wskazywani śledczy, w tym prok. Łukasz Biela oraz prok. Joanna Barczyk, również jeden po drugim odmawiali, tłumacząc się nadmiarem obowiązków czy brakiem wystarczającego stażu.
Łącznie aż pięciu prokuratorów publicznie, na oczach kamer, odmówiło Żurkowi podjęcia się zadania. Minister zmuszony był kwitować odmowy wymuszonym uśmiechem i deklaracjami, że „nie jest zwolennikiem dociskania kolanem”, aż wreszcie - by uniknąć całkowitego fiaska - funkcję zgodziła się wziąć dopiero prokurator w stanie spoczynku, Iwona Palka.
Upadek sprawczości i autorytetu
Zdarzenie to błyskawicznie skomentowali prawnicy związani z legalnymi strukturami prokuratury. Zastępca Prokuratora Generalnego Michał Ostrowski nazwał to publicznie „drastycznym upadkiem prokuratury i hierarchicznej sprawczości”, zwracając uwagę, że resort, który wcześniej bez wahania sięgał po metody siłowe, nagle okazał się zupełnie bezradny wobec biernego oporu własnego środowiska.
Obraz wyłaniający się z tych dwóch wydarzeń jest jednoznaczny. Z jednej strony mamy publiczne narady, na których urzędujący szefowie nie są w stanie wyegzekwować obsadzenia zwykłego protokołu, bo nikt nie chce firmować swoim nazwiskiem obecnego układu. Z drugiej, gorzką diagnozę samej Ewy Wrzosek, potwierdzającą, że aparat sprawiedliwości zamarł w bezruchu, kalkulując szanse przetrwania i czekając na nieuchronną zmianę wiatru politycznego.
Za chwilę rewolucja będzie pożerać własne dzieci?
źr. wPolityce.pl za TVP.info/X
