Poprą Berka? "Będę głęboko patrzył w oczy Kosiniakowi"Poprą Berka? "Będę głęboko patrzył w oczy Kosiniakowi-Kamyszowi"
„Trybunału nie naprawimy metodami pozaprawnymi” – powiedział Marek Sawicki, poseł PSL. W rozmowie z Polsat News polityk komentował kandydaturę Macieja Berka do TK. W ocenie Sawickiego, Berek nie nadawałby się na to, żeby być „karbowym” w nowym Trybunale.
Najpierw Anna Maria Żukowska – szefowa klubu parlamentarnego Lewicy, dziś Marek Sawicki – poseł PSL, krytycznie wypowiedzieli się na temat kandydatury dr. Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Ten pomysł premiera Donalda Tuska budzi kontrowersje nie tylko wśród koalicjantów, ale również – raczej przychylnych obecnemu rządowi prawników, takich jak prof. Marcin Matczak.
Problem z Berkiem polega na tym, że jeszcze przed chwilą był „prawą ręką” szefa rządu. W 2025 r. premier Donald Tusk oddelegował ministra do nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu.
Sawicki: Nie do końca wierzę, że się nadaje
Marek Sawicki z PSL był wczoraj pytany na antenie Polsat News, czy rozumie, o co chodzi premierowi z tą kandydaturą.
Powiem uczciwie: nie rozumiem, bo znam pana ministra Berka. Jeszcze jak byłem ministrem i z nim współpracowałem, ale także i teraz, z tych ostatnich ponad dwóch lat. I to jest rzeczywiście dobry prawnik. Ale to jest dobry prawnik, który pilnuje procesu legislacyjnego i raczej prawnik, który pilnuje, żeby w tych zapisach legislacyjnych nie pojawiło się zbyt wiele. Jeśli ten prawnik miałby iść na takiego karbowego nowego Trybunału Konstytucyjnego, to nie do końca wierzę, że na to się nadaje
- odpowiedział poseł.
Pytany, czy nie przeszkadza mu, że Berek prosto z rządu trafiłby do TK?
Mnie to przeszkadza. Nie przeszkadza to panu premierowi. Pan premier powiedział, że już nie będzie „ciotunią” i rzeczywiście rozpocznie tak samo ostrą grę. Czyli co? Każda okazja ma być wykorzystana do tego, żeby było zwarcie? Trybunału nie naprawimy metodami pozaprawnymi
- odparł Sawicki.
Czy poseł podniesie rękę za tą kandydaturą?
Ja będę bardzo głęboko patrzył w oczy Kosiniakowi-Kamyszowi i mojemu klubowi i będę namawiał do tego, żeby polityka z pierwszej linii można powiedzieć, jeszcze do niedawna nadzorcy całego rządu, nie przenosić do Trybunału Konstytucyjnego
- zadeklarował.
Oczywiście, wszystko okaże się po głosowaniu, bo koalicjanci Donalda Tuska już nas do tego przyzwyczaili, że w wywiadach telewizyjnych lub wpisach na platformie X potrafią formułować bardzo ostre oceny, ale gdy przyjdzie co do czego, przeważnie potulnie głosują, jak tylko zapragnie premier. A może ta sytuacja to już dla niektórych naprawdę za wiele?
jj/źr. wPolityce.pl, za: Polsat News
