Podsądni pod specjalnym nadzoremPodsądni pod specjalnym nadzorem. Czy te fakty można oderwać od przychylnych dla nich decyzji i postanowień sądów?

Wszyscy bohaterowie tych historii, oprócz Nowaka, publicznie walczyli i wypowiadali się w obronie „praworządności”.
Jak kasta sędziowska chroni pupili opozycji.
Co łączy satanistę, aktywistę podejrzanego o pranie brudnych pieniędzy, byłego ministra transportu oraz członkinię ulicznej bojówki opozycji? Wszyscy oni i wielu innych mogli w ostatnim czasie liczyć na wyjątkową łagodność polskich sądów. Czy to może oznaczać, że skrajnie upolitycznione środowisko sędziowskie zaczyna spłacać dług wobec opozycji, która wspiera je w trwającej od 2015 r. rebelii?
Przypadek Nergala
Adam „Nergal” Darski od lat prowokuje chrześcijan swoimi satanistycznymi akcjami. We wrześniu 2019 r. dopuścił się kolejnej. W mediach społecznościowych umieścił zdjęcie, które przedstawiało uszkodzony obraz z wizerunkiem Matki Boskiej, na którym widnieje but. Sugestia, że jest to but wokalisty metalowego zespołu, była aż nadto oczywista. Wzburzeni wierni skierowali do prokuratury doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 196 Kodeksu karnego, czyli o obrazę uczuć religijnych. Akt oskarżenia przeciwko muzykowi trafił do sądu 1 lutego br.
Należy podkreślić, że umieszczenie w miejscu twarzy Matki Bożej obutej stopy, w odbiorze społeczno-kulturowym ma wybitnie znieważający charakter, wyrażający pogardę do postaci znajdującej się na obrazie. Nie będzie miał tym samym w niniejszej sprawie miejsca kontratyp działalności artystycznej, albowiem, jak już wskazano, sposób prezentacji wskazanego obrazu ma charakter znieważający
– czytamy w akcie oskarżenia Adama „Nergala” Darskiego, do którego dotarł tygodnik „Sieci”.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa wydał na Darskiego wyrok nakazowy, w którym wymierzył mu karę 3,5 tys. zł grzywny. Sprzeciw do wyroku zgłosili pełnomocnik muzyka oraz sama prokuratura. I tu dochodzi do skandalu. 18 sierpnia br. sprawę umorzył ten sam Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, który Nergala skazał w wyroku nakazowym. Oburza formułą umorzenia. Doszło do niego bez udziału prokuratora. Sąd nie powołał też świadków. Umorzenie w formie postanowienia ma też szokujące uzasadnienie. Można je tak oto streścić: oburzeni wierni są sobie winni, iż obserwują profil społecznościowy muzyka, na którym publikuje on obraźliwe treści. W ocenie sądu, jeżeli pokrzywdzony sam dąży do obejrzenia treści, w sytuacji gdy ma świadomość, z jakimi treściami może się zapoznać, zasada, w myśl której „volenti non fit iniuria” (chcącemu nie dzieje się krzywda), powinna być respektowana. Dziś Adam „Nergal” Darski dalej prowokuje katolików i cieszy się z parasola ochronnego, jaki rozpostarł nad nim warszawski sąd.
Babcia Kasia
Kolejną osobą, dla której warszawski sąd okazał się wyjątkowo pobłażliwy, jest słynna Babcia Kasia, czyli Katarzyna Augustynek. Uczestniczyła ona niemal we wszystkich ostatnich protestach ulicznych, także w tych, w czasie których obowiązywały ścisłe obostrzenia covidowe. Znana jest z wulgarnego i agresywnego zachowania wobec policjantów i polityków Zjednoczonej Prawicy, np. w kwietniu tego roku pod Sądem Najwyższym. Prokuratura zebrała mocny materiał dowodowy, w którym wskazywano na znieważenie przez Augustynek kilku policjantów.
Pikieta KOD i skrajnie upolitycznionych stowarzyszeń sędziowskich dotyczyła posiedzenia Izby Dyscyplinarnej, która miała zdecydować o wydaniu zgody lub odmowy na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie do prokuratury sędziego Igora Tulei. Policjanci usunęli kobietę z chodnika i przenieśli do radiowozu. Sąd uznał jednak, że należy Babcię Kasię uniewinnić, a jej zeznania oraz zeznania innych uczestniczących w pikiecie pod Sądem Najwyższym stały się dla sądu wiarygodne. Sąd wręcz skrytykował policję, przekonując, że przeniesienie kobiety z chodnika na trawę, a potem do policyjnego radiowozu było działaniem niehumanitarnym. To jednak nie koniec. W uzasadnieniu znalazły się także nawiązania do sprawy toczącej się w związku z sędzią Tuleyą w Izbie Dyscyplinarnej SN.
Prokuratura wniosła apelację od budzącego wiele wątpliwości wyroku. W czerwcu Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał jednak wyrok uniewinniający aktywistkę uliczną. Tu warto zacytować uzasadnienie sędzi Anny Bator-Ciesielskiej, która uznała, że policjantom wprawdzie należy się ochrona, ale „nie działa ona w sposób absolutny”.
W sytuacji, gdy jednostka [Katarzyna Augustynek – red.] zderza się z machiną państwa, która w osobach funkcjonariuszy policji poddaje ją bezprawnemu działaniu i w sposób siłowy egzekwuje rzekome uprawnienia, to wówczas jednostka ma prawo odmówić poddania się temu i reagować
– napisała sędzia Bator-Ciesielska.
W podobnym tonie sędziowie różnych instancji uzasadniali dziesiątki uniewinnień wobec aktywistów Obywateli RP, KOD i Strajku Kobiet. Czytając je, ma się wrażenie kalki przyjmowanej przez sądy. Warto przy okazji przypomnieć, że powyższe organizacje od kilku lat wspierają polityczną rebelię stowarzyszeń sędziowskich. Sędzia, która utrzymała wyrok uniewinniający Babcię Kasię, stała się sławna, gdy w 2019 r. odmówiła orzekania z sędzią Przemysławem W. Radzikiem, który jest zastępcą rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych. Bator-Ciesielska aktywnie wspiera działalność upolitycznionych stowarzyszeń sędziowskich, ale odmówiła, pomimo ustawowego obowiązku, ujawnienia, czy należy do jednego z nich.
Sprawa Podleśnej
Na wyjątkową pobłażliwość Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia mogła też liczyć inna znana aktywistka – Elżbieta Podleśna. To ona w styczniu 2019 r. wdarła się do siedziby TVP Info, co tłumaczyła swoim protestem w sprawie rzekomych kłamstw, które miały się pojawiać na antenie publicznego nadawcy. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uniewinnił ją w lutym tego roku, a wyrok ten został utrzymany w czerwcu. Tu także warto zwrócić uwagę na fragment uzasadnienia sądu II instancji, który uznał, że Podleśna miała prawo się wedrzeć do gmachu TVP, gdyż pozwalała jej na to konstytucyjna wolność przekonań.
[…] trudno zaakceptować wyjątkowo dowolne, bez ważnych powodów, ograniczanie przestrzeni publicznej. Takim powodem z pewnością nie może być głoszenie haseł niepodzielanych przez część społeczeństwa bądź władze.[…]. Jak wynika bowiem z przeprowadzonego postępowania, wyłącznym powodem, że osoby protestujące były niepożądane w ogólnodostępnej części budynku, były głoszone przez nie hasła krytyczne wobec telewizji publicznej i osób tam pracujących
– napisała w swoim uzasadnieniu sędzia Małgorzata Drewin.
Ta sędzia ma wyjątkową słabość do aktywistów i aktywistek związanych z opozycją uliczną. W maju uznała, że zatrzymanie Bartosza Kramka oraz innych uczestników styczniowej przepychanki z policją, którą zorganizował m.in. Strajk Kobiet, było „bezzasadne”. W kwietniu zadecydowała o uniewinnieniu Zbigniewa K., który trzykrotnie znieważył pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej w Warszawie. Mężczyzna składał tam wieńce z tabliczką, na której znajdował się obraźliwy napis sugerujący, że to śp. Lech Kaczyński doprowadził do katastrofy z 10 kwietnia 2010 r.
Wolny jak Kramek
Ten sam Bartosz Kramek wielokrotnie mógł się cieszyć z wolności właśnie dzięki sędziom. Aktywista, który nawoływał do obalenia demokratycznie wybranego rządu w Warszawie, uczestniczył niedawno w akcji przecinania drutu kolczastego na granicy z Białorusią. Sąd nie zgodził się na jego aresztowanie. Głośna była też jego sprawa związana z zarzutami prokuratury o poświadczenia nieprawdy dotyczącej usług na 5,3 mln zł. W czerwcu, znany ze wsparcia dla buntu sędziowskiego, aktywista trafił do aresztu, ale wyszedł z niego już w połowie lipca. Zadecydował o tym sędzia Wiesław Pastuszak, członek Iustitii.
Czy środowisko sędziowskie wywierało jakąś presję na swojego kolegę? To pytanie brzmi zasadnie, gdy przeczyta się uzasadnienie sędziego, do którego dotarliśmy. Okazuje się, że sąd wprost stwierdził, że jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez Kramka przestępstwa utrudniania śledztwa oraz wpływania na świadków i nakłaniania ich do składania fałszywych zeznań. Sędzia wysoko ocenił też zebrany przez prokuraturę materiał dowodowy. Mimo tych stwierdzeń sędzia uznał, że Kramek może opuścić areszt. Kilka tygodni później znalazł się on na polsko-białoruskiej granicy i nawoływał do „obywatelskiego” nieposłuszeństwa i akcji niszczenia zasieków granicznych.
I wielu innych
Do tej powyższej listy, która obejmuje zaledwie kilka przykładów z ostatnich tygodni i miesięcy, należy doliczyć szokujące decyzje dotyczące Sławomira Nowaka, który także mógł opuścić areszt, pomimo zagrożenia, że może mataczyć w śledztwie. Warto też wspomnieć o Józefie Piniorze, który zamiast trafić za kraty, postanowieniem sądu został objęty jedynie dozorem elektronicznym. Wszyscy bohaterowie tych historii, oprócz Nowaka, publicznie walczyli i wypowiadali się w obronie „praworządności”, pikietowali pod sądami i uczestniczyli w demonstracjach. Czy te fakty można oderwać od przychylnych dla nich decyzji i postanowień sądów?
Artykuł z 37/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
