Oświadczenie Wałęsy. "Analfabetyczny debilizm". Cenckiewicz komentujeOświadczenie Wałęsy. "Analfabetyczny debilizm". Cenckiewicz komentuje
Lech Wałęsa zamieścił na Facebooku oświadczenie dotyczące jego analfabetyzmu funkcjonalnego i oskarżeń o współpracę z SB. „W tamtym czasie był debilizm powstający z sytuacji, kiedy… Analfabetyczny debilizm, który powstał, kiedy ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu” – tłumaczył. Nagranie skomentował prof. Sławomir Cenckiewicz. „Jestem - nie ukrywam - nieco bezradny!” - napisał na platformie X.
Były prezydent Lech Wałęsa, po tym, jak prokuratura stwierdziła, że dokumenty mające potwierdzać, że był agentem SB były sfałszowane, ponieważ w latach 70. był on wtórnym analfabetą, więc nie mógł pisać donosów, stał się obiektem kpin. Postanowił więc jeszcze raz zabrać głos na temat zarówno analfabetyzmu, jak i oskarżeń o współpracę z SB.
"Zobaczcie, co oni wyprawiają"
Pierwszy przywódca „Solidarności” zamieścił na Facebooku trzy filmy. Jeden był zatytułowany „okok”, drugi: „Może”, trzeci bez tytułu, ale wszystkie zawierały jednakową treść.
Kłaniam się państwu w niedzielę staropolskim powitaniem. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. I na początku bardzo państwa przepraszam. Macie dość sprawy mojej, mojego tłumaczenia, agenta Bolka i w ogóle. I miałem rzeczywiście nie odzywać się, ale ci sami wrogowie moi i wrogowie polskich sukcesów nadal niszczą polskie sukcesy i brudzą mi życie. Wybaczcie mi, ale no nie mam wyboru. Zobaczcie w internecie i w ogóle, gdziekolwiek jest informacja, co oni wyprawiają. Nazywają mnie debilem i różnymi wyzwiskami. Oczywiście wykorzystują każdy moment. A teraz to, co powiedziała prokuratura, że w tamtym czasie nie mogłem napisać takich tekstów, że w tamtym czasie był debilizm powstający z sytuacji, kiedy… Analfabetyczny debilizm, który powstał, kiedy ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu
- podkreślił Wałęsa.
To prawda. Wtedy miałem ograniczone możliwości tworzenia pisemnego, ale to ten debilizm, to lekceważenie mnie przez bezpiekę i komunę, pozwalało mi realizować moje nierealne problemy, a miałem je dwa. Nie mogłem, przepraszam was, nie mogłem wam o tym powiedzieć, bo to były naprawdę w tamtym czasie nierealne marzenia. Pierwsze marzenie było: zrobić wszystko. by skończyć w Polsce komunę. I drugie marzenie: urwać się Sowietom. Jak mówię, to było nierealne, niemożliwe. Ale kiedy los stwarzał warunki do ich realizacji, to ja natychmiast przypominałem sobie i próbowałem to realizować. Wszystko, co robiłem. służyło temu celowi. Problem mój polegał na tym, że nie mogłem o tym wam powiedzieć. Więc aby to zrealizować dążyłem do pozycji, w której będziecie mnie popierać i wspierać
- dodał.
"Ten analfabetyzm wsteczny"
Jak przekonywał, realizacja rozpoczęła się w 1970 r.
Tak daleko nie byłem wtedy przygotowany, ale mój umysł, mój intelekt dobrze pracował. Wykorzystałem rok ‘70 do zrozumienia, wyciągnięcia wniosków i dalszej realizacji
- powiedział były prezydent.
Więc ten analfabetyzm wsteczny, ci ludzie nie rozumieją, co on znaczy, a on znaczy, że w tamtym momencie nie byłbym w stanie pisać takich tekstów i ich nie pisałem. Ale, wracając do tematu, udowodniłem wszem i wobec, że kiedy budowałem tą koncepcję,, uzyskałem wasze wspieranie maksymalne, bezpieka się orientowała, ale też i mnie lekceważyła. I o to właściwie wtedy chodzi. Niech oni mnie lekceważą, a zobaczą czego dokonam
- dodał Wałęsa.
Wracam do bezpośredniego tematu. Jeszcze raz powtarzam, nigdy nie byłem agentem i większość nie wierzy, w to, prawda. Ale wrogowie moi, wrogowie polskich zwycięstw, próbują wykorzystać każdą okazję, aby niszczyć nasze zwycięstwo, niszcząc zwycięstwo Polski i niszcząc mnie osobiście. Jednak przekroczyli możliwość ubliżania mi, dlatego się odzywam. Kiszczak chciał mnie maksymalnie zrujnować. Chciał mnie w tamtym czasie dobić. Wyprodukował więc te donosy, tylko też dla ludzi spostrzegawczych popełnił błędy, bo te donosy, gdyby powstawały w tamtym czasie, musiałyby powodować skrzywdzenie paru ludzi, zwolnienia z pracy i inne prześladowania. Zauważcie, nikt, ale to nikt nie został za to pokrzywdzony. A wiecie dlaczego? Bo te donosy Kiszczak wyprodukował 10 lat później. (…) Zauważcie datę, kiedy on to chciał zrobić. A zrozumiecie, dlaczego tego nie zrobił i tu wam się może nie podobać
- podkreślił były prezydent.
Otóż nawet w tej ohydnej bezpiece byli ludzie, patrioci polscy, i oni walczyli ze mną. Nawet organizowali pisanie tych fałszywych donosów, ale w koncepcji, że mówili: „Tak, Wałęsa za bardzo przyspieszył. My też chcemy wolnej Polski, ale jego działanie doprowadzi, że Sowieci wymordują 1/3 Polski. Dlatego musimy go zwalczać. Musimy mu na to nie pozwolić:. I to robili i robili donosy na mnie
-wskazał Wałęsa.
Tam było paru patriotów, którzy też dążyli do wolnej Polski, ale uważali, że ja robię to za szybko, za wcześnie. Czekali na inny dogodny moment. I o tym w tym momencie, kiedy Kiszczak chciał mnie dobić, dowiedział się Kiszczak i zauważył, że jeśli to zrobi, to dopiero przegra. Dlatego zaniechał dostarczenia tych materiałów do IPN. Powinien był je zniszczyć, ale częściowo chyba nie zniszczył albo w jakiś sposób dostały się to w ręce Kaczyńskiego i jego mafii. A więc widzicie, tak wyglądała prawda i wygląda
- powiedział.
Pretensje do Kwaśniewskiego
Wałęsa zwraca uwagę, że jego przeciwnicy nie zauważyli, że według prokuratury dokumenty były podrobione, ale za to zauważyli analfabetyzm.
Ja się do analfabetyzmu tego w pisaniu przyznaję. Tak, jako robotnik w tamtym czasie przez ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu, stąd nie mogłem pisać takich tekstów
- przekonywał.
Na koniec dostało się jeszcze kolejnemu prezydentowi, czyli Aleksandrowi Kwaśniewskiemu.
Pan Bóg mi dał pewną pewną umiejętność, która pozwalała mi zwyciężać, a ona była prosta. Zawsze dostrzegałem do czego zmierza wróg, jak chce w nas uderzyć i znając prawdziwe dążenie wroga mogłem przygotować rozwiązania i przygotowałem i realizowałem. Stąd zwyciężałem. Problem polega na tym, że miałem plan na dalsze zwycięstwa, ale do tego potrzebowałem waszego poparcia. Do tego potrzebowałem zwycięstwa drugiej tury wyborów prezydenckich. Kwaśniewski podstawił mi nogę nieuczciwie. i popsuł moją koncepcję. Ona była, ujawnię wam coś, ona była prosta. Przekonałem, by nie przeszkadzał nam w wejściu do Unii i do NATO. Wygrałem tą batalię. Więc chciałem drugą rzecz osiągnąć. Ułożyć polsko-rosyjskie stosunki tak, by nigdy do takiej bratobójczej walki nie dochodziło. Wiecie jak to zrobić i na pewno bym to osiągnął, ale nieuczciwe zwycięstwo Kwaśniewskiego popsuło mi to wszystko. Cała koncepcja została zniszczona. Stąd mam takie pretensje i złe nastawienia do Kwaśniewskiego, bo była wielka szansa
- podsumował.
Kto poczuł się bezradny?
Do nagrania odniósł się prof. Sławomir Cenckiewicz - swoista nemezis Lecha Wałęsy.
Szanowni Państwo, prezydent Lech Wałęsa ogłosił właśnie na swoim FB, że:
"W tamtym czasie był debilizm powstający z sytuacji kiedy - analfabetyczny debilizm - który powstał kiedy ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu".
Jestem - nie ukrywam - nieco bezradny!
Słuchajcie od ok. 1,45 minuty
- napisał na platformie X.
jj/źr. wPolityce.pl, za: FB, X
