Ogromna awantura! Gozdyra przyszła nakrzyczeć na posłaOgromna awantura! Gozdyra nagle przyszła i nakrzyczała na posła

Podczas programu "Debata Gozdyry" (Polsat News) doszło do totalnej awantury w studiu, która doprowadziła do zupełnego chaosu. Wzburzona prowadząca sama zaczęła krzyczeć, wstając w pewnym momencie i podchodząc do jednego z uczestników programu. "Podchodzę do pana, robię to rzadko" - rozpoczęła swoją interwencję Gozdyra.
W programie poruszono temat ewentualnej obecności posła PiS Marcina Romanowskiego w prorosyjskim Naddniestrzu. Poseł PiS Norbert Kaczmarczyk bronił swojego partyjnego kolegi i przypominał o aferach obecnej władzy. W tym momencie zaatakował go poseł PSL Henryk Smolarz.
A propos wałów, to pan Kaczmarczyk powinien doskonale pamiętać aferę z traktorem, aferę gruntową. Mam przyjemność zarządzać KOWR-em. Gdzie jest zgodne z prawem poddzierżawianie gruntów? Pan był wiceministrem...
- wtrącił Smolarz.
Pana brat uzyskał poddzierżawę i doszło do tego, że był pan zdymisjonowany, więc jakie są standardy?
- dopytywał Smolarz.
Pan mi stawia zarzuty, mówi o traktorze, o polu. I co? Byłem w CBA na wniosek PO? Byłem
- ripostował Kaczmarczyk. Rozpoczęła się chaotyczna wymiana zdań między politykami, co rozwścieczyło prowadzącą program Agnieszkę Gozdyrę, która zdecydowała się ostro zainterweniować, o wszystko obwiniając polityka PiS.
Proszę pana, krzyczy pan najgłośniej od jakichś 10 minut!
- mówiła do Kaczmarczyka wzburzona red. Gozdyra.
Ale to on mnie zaatakował
- odparł poseł PiS.
Mnie to nie obchodzi
- ripostowała prowadząca.
Chciałem odbić piłeczkę
-wyjaśnił Kaczmarczyk, pokazując na Smolarza.
Interwencja prowadzącej
Po tej wypowiedzi Gozdyra zdecydowała się wstać ze swojego miejsca w studiu i podejść do polityka PiS, by na niego nakrzyczeć.
Moment, przepraszam bardzo, proszę pana, podchodzę do pana. Czy pan się może uspokoić? Podchodzę do pana, robię to rzadko. Jesteśmy na antenie, zakłóca pan prowadzenie programu. Oglądają to ludzie. Proszę pana, proszę przestać mówić na chwilę! Jest pan niegrzeczny, nie daje pan nikomu dojść do głosu, nie było pana u nas jakiś czas, nie daje pan prowadzić programu. Chcę, żeby pan się uspokoił
- nie kryła wzburzenia prowadząca.
Ja jestem całkowicie spokojny i chciałbym, żeby ten pan nie atakował mnie ad personam, jeżeli rozmawiamy o takich tematach
- tłumaczył Kaczmarczyk. W tym momencie włączył się Smolarz.
Ja mam prawo, jak pan mówi standardach...
- rozpoczął swoją wypowiedź polityk PSL.
Widzi pani, on ma, a ja nie mam! On ma prawo, tylko ja nie mam!
- zauważył poseł PiS.
Nie jestem pana kolegą, to po pierwsze, po drugie...
- ripostował przedstawiciel PSL.
Czy panowie naprawdę się nie kontrolują?! Czy panowie nie rozumieją tego, że widzowie nie rozumieją tego, co panowie mówią do siebie?!
- znów włączyła się Gozdyra.
Tłumaczenia Gozdyry
Prowadząca odniosła się do całej sytuacji jeszcze na platformie X.
Może trzeci raz w ciągu kilkunastu lat prowadzenia programów wstałam, by opanować atmosferę
- tłumaczyła swoją postawę red. Gozdyra. W sumie wyglądało jednak na to, że prowadząca swoim zachowaniem nakręcała jeszcze tylko spiralę emocji.
tkwl/Źr. wPolityce.pl za Polsat News
