Niemal zaatakował reportera wPolsce24! Opowieść syna WałęsyNiemal zaatakował reportera wPolsce24! Opowieść syna Wałęsy
Awantura i agresja na 83. urodzinach Lecha Wałęsy w Warszawie. Według relacji reportera telewizji wPolsce24 Rafała Jarząbka, Bogdan Wałęsa i ochrona zaatakowali go, gdy ten próbował zadać byłemu prezydentowi pytania o współpracę z SB i kwestię analfabetyzmu. Syn polityka przyznał, że ledwo powstrzymał się od ciosu.
Do incydentu doszło 29 września podczas obchodów 83. urodzin Lecha Wałęsy, zorganizowanych w warszawskiej placówce. Dziennikarz stacji, Rafał Jarząbek, czekał na byłego prezydenta przed budynkiem instytucji publicznej i podszedł bliżej, gdy ten wysiadał z samochodu. Miał akredytację na wydarzenie.
Reporter wykonywał swoją pracę. Próbował zadać Lechowi Wałęsie pytania dotyczące domniemanej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa pod pseudonimem „Bolek”. Chciał także zapytać o dokumenty. Odniósł się przy tym do tezy prokuratury, według której Wałęsa jako rzekomy analfabeta nie mógł podpisać zobowiązania do współpracy.
Groźby i wulgaryzmy w Muzeum Narodowym
Zamiast merytorycznej odpowiedzi ekipa Wałęsy zareagowała agresywnie. Były prezydent w gmachu publicznej instytucji używał wulgarnych słów wobec reportera. Wobec dziennikarza padła groźba fizyczna: „dostaniesz w lampę ode mnie”.
Gdy Jarząbek próbował okazać dokumenty dotyczące przeszłości „Bolka”, Lech Wałęsa odpowiedział:
Pan sobie dupę wytrzyj tym
- rzucił były prezydent.
Na słowach się nie skończyło. Według relacji dziennikarza wPolsce24 doszło także do naruszenia nietykalności cielesnej. Bogdan Wałęsa oraz obecna na miejscu ochrona atakowali reportera fizycznie.
Rafał Jarząbek opisał zachowanie otoczenia byłego prezydenta na antenie:
Spotkałem się z chamstwem, bo tak to trzeba nazywać. Te wyzwiska oraz te propozycje, co mogę sobie zrobić z dokumentami, które przedstawiają Lechowi Wałęsie
- podkreślił Jarząbek na antenie telewizji wPolsce24.
Przyznanie do agresji
Incydent skomentował Bogdan Wałęsa, najstarszy syn byłego prezydenta i prezes fundacji jego imienia. Nie ukrywał, że w trakcie konfrontacji z dziennikarzem był bliski użycia siły.
Przysięgam, nie wiem, jak się powstrzymałem
- przekazał Bogdan Wałęsa kilka dni po zdarzeniu.
Po incydencie Bogdan Wałęsa skierował dziesięciostronicowy list otwarty do pięciu adresatów: Donalda Tuska, Włodzimierza Czarzastego, Radosława Sikorskiego, Krzysztofa Gawkowskiego i Waldemara Żurka. Pismo trafiło na biurka przedstawicieli władzy i wymiaru sprawiedliwości. Autor pisze w nim o konsekwencjach „zbiorowego nękania”.
Trudno o większą hipokryzję. Gdy akredytowany dziennikarz w publicznym miejscu zadaje trudne pytania o przeszłość Lecha Wałęsy i ustalenia prokuratury, spotyka się z wyzwiskami i – według jego relacji – agresją fizyczną ze strony otoczenia byłego prezydenta, które następnie skarży się przedstawicielom władzy na nękanie.
xyz/źr. wPolityce za "Gazeta Wyborcza"
