Miarka się przebrała. PiS zdecydowało po tej wypowiedzi Morawieckiego Miarka się przebrała. PiS zdecydowało po tej wypowiedzi Morawieckiego
Wirtualna Polska opublikowała tekst z nieoficjalnymi wypowiedziami polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Rozwoju Plus. Wynika z nich, że konflikt na prawicy ma coraz wyższą temperaturę. Kroplą, która przelała czarę goryczy w PiS, miało być nagranie, w którym Mateusz Morawiecki stwierdził, iż od dawna ostrzegał kierownictwo partii przed giełdą Zondacrypto, ale nie chciano go słuchać. Jarosław Kaczyński podjął decyzję: Żadnych wspólnych list z ludźmi byłego premiera.
Zmiana temperatury
WP przypomina, że jeszcze krótko przed wakacjami sytuacja między politykami wywodzącymi się z PiS była napięta, ale wciąż pozostawało miejsce na rozmowę i ewentualne przyszłe porozumienie. Teraz, jak wynika z anonimowych wypowiedzi polityków, sytuacja mocno się zmieniła.
Powodem były wypowiedzi Morawieckiego, który usilnie szuka nowego elektoratu. Były premier najpierw umył ręce od spraw związanych z Zondacrypto, ale snop światła skierował na swoich byłych kolegów. Stwierdził bowiem, że to on w partii przestrzegał przed podejrzaną giełdą.
Politycy PiS przecierali oczy ze zdumienia.
To naprawdę wk***o szefa, stąd deklaracja o braku wspólnych list
- cytuje wp.pl jednego ze swoich informatorów przy Nowogrodzkiej. Inny miał dodać:
Prezes nabrał dystansu na urlopie, przemyślał wiele rzeczy i stwierdził, że na każdy atak Mateusza trzeba odpowiadać stanowczo. I że już dość tego dobrego.
Według portalu ludzie Morawieckiego ciągle jednak czują się atakowanymi ofiarami, odwracając sytuację i określając swoich dotychczasowych kolegów za "niedojrzałych" i "awanturniczych".
Nagrania, których nikt nie widział
Sytuacja staje się nerwowa i jest celowo podkręcana przez cześć mediów. Pojawiły się zatem informacje, że prokuratura miałaby dysponować nagraniami Przemysława Krala z politykami PiS. Nikt jednak takich nagrań nie ujawnił, ani nie ma żadnych dowodów na to, że one istnieją.
Ale podobne informacje żyją własnym życiem i same pogłoski wywołują nerwową atmosferę, a to właśnie jest celem koalicyjnego rządu i sprzyjających im mediów. W ten sposób coraz mniej słychać o aferach, które wybuchały jedna za drugą w ciągu ostatnich miesięcy, obciążając bezpośrednio polityków KO i pozostając wciąż bez konsekwencji.
Chwyt poniżej pasa
Nowogrodzka jest zdumiona i wściekła na poczynania Mateusza Morawieckiego.
Rzecznik PiS Rafał Bochenek napisał na X:
Zdumiewa mnie, jak szybko niektórzy zmieniają maski. O zakazie kryptowalut w Polsce wielokrotnie mówiłem osobiście, co więcej, zainicjowałem złożenie w tej sprawie ustawy. Jeśli chodzi o sceptycyzm Mateusza Morawieckiego wobec tego rynku, to z naszych spotkań jako żywo go sobie nie przypominam. Żeby było jasne: optymizmu też nie.
Morawiecki poszedł jednak dalej w wojnie z PiS. Opublikował zdjęcie Kaczyńskiego z posłem Michałem Moskalem, tym który spotkał się z szefem Zondacrypto, Przemysławem Kralem na Ibizie. Napisał przy tym: "To chyba nie jest dziś Pana największy problem z kryptowalutami, Panie Prezesie".
Z obozu prezesa poszła odpowiedź.
Bez Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego o polityce mógłbyś marzyć, tak jak dziś marzysz o przebiciu 5 proc
- napisał Mariusz Błaszczak.
A Przemysław Czarnek na spotkaniu z wyborcami dodał swoje.
To, co zrobił dziś Mateusz Morawiecki, jest całkowitym upadkiem tego człowieka
- powiedział.
Bez wspólnych list
Na słowach się nie skończyło. PiS podjęło decyzję, że Morawiecki i jego współpracownicy nie mają szans na start z list Prawa i Sprawiedliwości.
Osoby, które tak bardzo zaangażowały się w proces rozbijania naszego środowiska patriotycznego, na pewno nie znajdą się na liście Prawa i Sprawiedliwości. To odpowiedź na działania członków ugrupowania Rozłam+, którzy bardzo często próbują wmawiać dzisiaj nerwowo werbowanym ludziom, że i tak będą startowali z list PiS
- oświadczył w imieniu prezesa rzecznik PiS Rafał Bochenek.
Politycy PiS diagnozują również zagubienie Morawieckiego i jego ludzi.
Mieli iść do centrum, a skręcają w prawo. Zabierają PiS-owi, a nie "trzeciej drodze". Nie są konsekwentni, nie wiadomo, czym chcą być
- mówią nieoficjalnie.
Problem Morawieckiego
Tuż przed ostatecznym rozłamem w PiS portal wPolityce.pl rozmawiał z prof. Rafałem Chwedorukiem. Politolog również diagnozował, na czym polega problem Morawieckiego.
Problem Mateusza Morawieckiego wiąże się z tym, że jego nikt w zasadzie w polskiej polityce nie potrzebuje. Nie potrzebuje go PiS, bo nie może już pełnić roli reformatora, a wielu działaczy traktuje go jako „ciało obce”. Morawiecki utrudnia też PiSowi porozumienie z Konfederacją. Nie potrzebuje go także PSL, który woli relacje z ośrodkiem prezydenckim
- mówił prof. Chwedoruk. Zaznaczył też, że na scenie politycznej nie ma po prostu miejsca na nowe ugrupowanie usytuowane między KO i PiS. Przekonała się o tym choćby "Trzecia Droga", a wcześniej "PJN".
Sam, jak stwierdził prof. Rafał Chwedoruk, niewiele może osiągnąć, ale może narobić szkód.
Jedyne, co Morawiecki mógłby zrobić, to podzielić elektorat PiS, ale ten elektorat jest socjalizowany w duchu lojalności wobec partii. Nawet popularny Zbigniew Ziobro, proponując „PiS bis”, nie zdołał niczego trwałego stworzyć samodzielnie
- stwierdził politolog tuż przed rozłamem.
Obietnica "przygody"
Sytuacja może się jednak zmienić, gdy posłowie "Rozwoju Plus" zaczną być zniecierpliwieni niepewnymi wynikami. Co bowiem były premier może zaoferować choćby swoim ludziom? Prof. Chwedoruk nie miał wątpliwości.
Kaczyński może zaoferować większości posłów realną szansę na reelekcję, podczas gdy Mateusz Morawiecki może zaproponować jedynie „przygodę”, a skłonność do ryzyka u zawodowych polityków nie jest zbyt duża. Zwłaszcza przed zbliżającymi się wyborami
- analizował prof. Rafał Chwedoruk w rozmowie z portalem wPolityce.pl.
sc/wPolityce/wp.pl
