Mąż z psem na rękach bronił Konieczyńskiej. "Anuś, jedź proszę!"Mąż z psem na rękach bronił Konieczyńskiej. "Anuś, jedź proszę!"
Nowa afera wstrząsnęła koalicją Donalda Tuska. Po ogromnym skandalu w Szpitalu Południowym, teraz opinia publiczna dowiedziała się o nieprawidłowościach w pożyczkach udzielanych przedsiębiorcom po powodzi. Anna Konieczyńska, wiceprezes KARR, została po wybuchu zawieszona w Koalicji Obywatelskiej. Dziennikarz Telewizji wPolsce24 Rafał Jarząbek udał się przed dom Konieczyńskiej, by zadać jej pytania w całej sprawie. Doszło tam do kuriozalnej sytuacji, w której bohaterem był mąż działaczki KO.
Dziennikarz Telewizji wPolsce24 Rafał Jarząbek, a także reporter Telewizji Republika udali się przed dom Anny Konieczyńskiej w Dziwiszowie. To właśnie do trzech firm z tego miejsca i okolic trafiło około 4,5 mln zł ze środków przeznaczonych na pomoc przedsiębiorcom dotkniętym skutkami powodzi. Pojawiły się poważne wątpliwości, czy te pieniądze rzeczywiście poszły na likwidację uszkodzeń, które były skutkami powodzi. Jednak nieoczekiwanie bohaterem relacji dziennikarskich okazał się mąż Konieczyńskiej, który z psem na rękach dzielnie bronił swojej żony przed niewygodnymi pytaniami.
Panika w KO po wybuchu afery! Wiceprezes KARR zawieszona
Anuśka jedź, bo jest za późno, ja się panami zajmuje. Panowie zadają pytania, a moja żona musi jechać
- apelował do żony.
Bardzo jestem zmartwiony tym, najwięcej dostaje moja żona gróźb karalnych. Naprawdę jestem tym bardzo zmartwiony, zaniepokojony. A pan tak kiwa głową, niech pan chociaż…
- zwrócił się do dziennikarzy.
Oczywiście, martwi mnie to
- odpowiedział red. Jarząbek.
Bo to jest wie pan, tak jak z Adamowiczem
- odparł.
"Anuś, Anuśka, Anuś, jedź proszę!"
Tymczasem Konieczyńska podjechała samochodem i wbrew radom swojego, które reagował na bieżąco, zwróciła się krótko do dziennikarzy obiecując im, że z nimi porozmawia.
Słuchajcie panowie, żebyście się nie bali, ja na pewno z Wami porozmawiam. Nie bójcie się, słowo honoru, nie uciekam. Nie ważne, co o mnie mówicie, wiem, że mówicie o mnie to, co chcecie. Nie bójcie się, ja do Was wrócę
- mówiła Konieczyńska.
Anuś, Anuśka, Anuś, jedź proszę!
- reagował mąż.
Nie jest pani trochę wstyd, że te pieniądze dostał pani mąż, pani sąsiedzi, a nie powodzianie?
- zapytał red. Jarząbek.
A z czego wynika, że pan uważa, że powinno być mi wstyd?
- odpowiedziała pytaniem działaczka KO.
Czyli nie ma żadnego powodu, żeby się wstydzić?
dopytał Jarząbek.
Nie
- wyznała.
Władze partii jednak podejmują jakieś decyzje
- zauważył reporter Telewizji Republika.
Dobrze, mają takie prawo
- odpowiedziała. Po czym odjechała.
Anuśka jedź, no! Niestety, ale ja bardzo pilnuje harmonogramu mojej żony, takim jestem mężem
- podsumował całą sytuację mąż Konieczyńskiej, po czym rozmawiał dalej z dziennikarzami.
Przebieg całej sytuacji można obejrzeć w wideo nad tym tekstem.
tkwl/Źr. wPolityce.pl za Telewizją wPolsce24
