Leśkiewicz rozbroił "bombę" KO! "To bzdury"Leśkiewicz rozbroił "bombę" KO! "To bzdury"
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz został zapytany w Polsat News o rzekome nagrania Karola Nawrockiego w aferze Zondacrypto. "To bzdury celowo rozpuszczane przez polityków KO. Prezydent w żaden sposób nie był związany z rynkiem kryptowalut" - odpowiedział zdecydowanie Leśkiewicz. Przyznał, że w zeszłym roku prezydent otrzymał z ABW pismo dotyczące upadłej giełdy Zondacrypto. "Te informacje były dalece niewystarczające, na bardzo wysokim poziomie ogólności" - oświadczył rzecznik prezydenta dodając, że bez wątpienia nie było to ostrzeżenie ze strony służb.
Pod koniec lipca Prokuratura Regionalna w Katowicach przedłużyła śledztwo dotyczące Zondacrypto do 17 stycznia przyszłego roku. Postępowanie zostało wszczęte 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. Tak późny termin wszczęcia dochodzenia bardzo zastanawia ponieważ premier Donald Tusk już w grudniu 2025 r. grzmiał w Sejmie o rosyjskich powiązaniach Zondacrypto. W między czasie Przemysław Kral zdążył zbiec z Polski a pracownicy kryptogiełdy anonimowo alarmowali, że w firmie czyszczone są komputery. Teraz jednak rządzący próbują sklejać aferę Zondacrypto z opozycją, a nawet z prezydentem Karolem Nawrockiem. Politycy obozu Donalda Tuska zaczęli rozpowszechniać pogłoski, jakoby istniały nagrania z Karolem Nawrockim w sprawie tej afery.
Ja się panie redaktorze uśmiecham, bo to są po prostu bzdury [że prezydent został nagrany w aferze Zondacrypto], które celowo są rozpuszczane przez środowisko polityków Koalicji Obywatelskiej
- powiedział rzecznik prezydent Rafał Leśkiewicz w Polsat News.
Jacek Karnowski ujawnia wiadomości od Zondacrypto! Sprawa jest jasna
Tusk ma poważny problem z Giertychem
Zastanawiające jest to, że jeden z najbliższych współpracowników Donalda Tuska i adwokat jego rodziny poseł Roman Giertych jest dziś obrońcą Przemysława Krala. Jako poseł Giertych nie tylko ma dostęp do informacji niejawnych, ale także ściśle współpracuje w wielu kwestiach z prokuraturą Waldemara Żurka.
Największym problemem w tej aferze i w zbadaniu tej afery jest rola Romana Giertycha - wiceprzewodniczącego KO, który w tej chwili jest obrońcą Przemysława Krala, podejrzewanego o to, że wyprowadził pieniądze kilkudziesięciu tysięcy Polaków, którzy zainwestowali w Zondacrypto. To jest kluczowy problem
- stwierdził Leśkiewicz
Natomiast pan prezydent w żaden sposób nie był związany ani z rynkiem kryptowalut, ani w ogóle z kwestiami dotyczącymi funkcjonowania tego rynku w Polsce
- podkreślił.
Rządzący nic nie zrobili z Zondacrypto
Wiadomo także o szkoleniach pracowników resortu finansów, które miały się odbyć z pomocą Zondacrypto. Co ciekawe w październiku ubiegłego roku odbyła się sponsorowana przez Zondacrypto impreza, na której w roli prelegentów znaleźli się Przemysław Kral, ale także Krzysztof Gawkowski, szef resortu cyfryzacji oraz Dariusz Standerski, jego wiceminister.
Warto zwrócić uwagę, że w różnych wydarzeniach sponsorowanych przez Zondęcrypto w 2024 czy 2025 roku brali udział wysocy politycy Koalicji Obywatelskiej. Zatem okazuje się, że ta afera to nie jest afera jakiegoś jednego konkretnego środowiska, tylko to jest problem dotyczący nadzoru nad rynkiem kryptowalut w ostatnich dwóch latach
- powiedział Rafał Leśkiewicz w „Graffiti”.
Obecna koalicja rządząca sprawuje władzę od 13 grudnia 2023 roku i od 2023 roku nie zrobiono nic sensownego, by zbadać, skontrolować, w odpowiedni sposób nadzorować rynek kryptowalut w Polsce. Przypomnę, że dwukrotnie umarzano śledztwo w sprawie Zondacrypto, więc służby nie zadziałały. A za to, że nie zadziałały służby specjalne czy też służby nadzoru finansowego, odpowiadają rządzący
- powiedział Rafał Leśkiewicz.
Podkreślił, że prezydent - choć powinien - nie otrzymuje bieżących informacji ze służb, a już przekazane są często niepełne. Tak było z pismem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczący sprawy kryptogiełgy, które trafiło do prezydenta 12 grudnia zeszłego roku. Leśkiewicz przyznał, że prezydent rzeczywiście otrzymał informacje ze służb i ujawnił, że także on sam zapoznał się z dokumentem.
Więc wiem, co mówię, choć nie mogę powiedzieć o tym, co było w tym piśmie. Te informacje były dalece niewystarczające. Były na bardzo wysokim poziomie ogólności. To nie było ostrzeżenie, to była analiza, tak naprawdę niemająca żadnego głębokiego pokrycia w zbadaniu tego rynku w Polsce
- uznał Leśkiewicz. Skomentował także zdjęcie prezydentów Dudy i Nawrockiego z
