Lekcję z urodzin Mazurka powinni odrobić wyborcy opozycjiLekcję z afery wokół urodzin redaktora Mazurka powinni odrobić przede wszystkim wyborcy opozycji. "Ich emocje są mięsem armatnim"

Toksyczne emocje są cynicznie używanym najtańszym środkiem sprawowania kontroli przez establishment opozycyjny nad swoimi zasobami. Zwalnia ich to z poważnej pracy.
Podobnych imprez jak urodziny Roberta Mazurka odbywa się w Polsce sporo, celebrytów takich jak ten dziennikarz też co najmniej kilku mamy - także w świecie mediów. Na samej imprezie do żadnych ekscesów nie doszło, redaktor to w sumie bowiem dość przewidywalna (i chwała mu za to!) życiowa konserwa.
Co zatem się stało, że rozmawiamy o tym od tygodnia?
Jest prawdą, że ujawniający sprawę „Fakt” nadał imprezie specyficzny, wyostrzony wydźwięk: bal polityków z lewa i prawa, wspólnie pijących winko, plotkujących, bez śladu oficjalnych podziałów.
To nie jest jednak jedyny obraz przebiegu spotkania.
Jak opisywaliśmy na portalu wPolityce.pl:
Czy to było „zblatowanie elit” ponad podziałami? Oczywiście nie. Idąc tam, nie wiedzieliśmy, kogo zaprosił gospodarz. Spotkania z politykami opozycji wyglądały tak samo jak na korytarzu sejmowym - „dzień dobry”, ręka na przywitanie, zdawkowa wymiana zdań. Co więcej, to były relacje znacznie bardziej zimne niż dwa lata temu na takiej samej imprezie; wówczas ludzie jeszcze z sobą rozmawiali, teraz już nieliczni.
Czy impreza dowodzi teatralności polityki? Na tych urodzinach poszczególne środowiska rozmawiały niemal wyłącznie we własnym gronie, prawica z prawicą, platforma z platformą. Zdjęcia pokazują zmanipulowany wycinek rzeczywistości.
CZYTAJ CAŁOŚĆ: TYLKO U NAS. Jak politycy tłumaczą się z urodzin u Mazurka? „Zmanipulowany wycinek rzeczywistości”; „populistyczne szaleństwo”
Prawica odpuściła
Głosów, że wyborcy są oszukiwani, że za pozornym sporem kryje się zblatowanie elit, było sporo także i po prawej stronie. Paradoksalnie, są one w pewnym sensie bardziej uprawnione niż te z lewej. To wyborcy Zjednoczonej Prawicy i jej aktywiści płacą dziś w życiu codziennym większą cenę - ostracyzmu środowiskowego i w miejscu pracy, zablokowanych karier, ciągłej presji i stałego ataku fake newsami ze strony 90 procent mediów.
Przesadzam? Spróbujcie przyznać się do konserwatywnych poglądów w jakiejkolwiek wielkiej prywatnej firmie w wielkim mieście, a przekonacie się sami.
Wystarczyło jednak kilka zdań wyjaśnienia i zwolennicy prawicy temat odpuścili, przenosząc je na półkę z anegdotami i żartami. Z kolei po stronie opozycyjnej poszło to w kierunku diagnozy iż stała się rzecz straszna, kompromitująca. Donald Tusk na tej podstawie rozpoczął czystki, a czyszczeni wystąpili z samokrytykami w upokarzającym stalinowskim stylu.
Dlaczego?
Emocje tańsze niż praca
Odpowiedzią jest zrozumienie, że toksyczne emocje, traktowanie sporu politycznego w Polsce jako sporu w istocie między złem (władza) a czystym dobrem (opozycja) są cynicznie używanym środkiem sprawowania kontroli przez establishment opozycyjny nad wyborcami i innymi zasobami.
Stąd tak częste kampanie emocjonalnego wzmożenia przetaczające się przez tamte media. Dlatego ciągłe dążenie do wywołania paniki moralnej - rząd nie może po prostu się czasem mylić, on jest z gruntu podły, nikczemny, haniebny. Co w konsekwencji oczywiście wywołuje u widza konieczność nadzwyczajnej reakcji.
Widać to choćby w sprawie obrony polskich granic, o czym napisałem niedawno na tym portalu w tekście pt. „Oto nowy sposób walki z obrońcami polskich granic: zohydzić ich, przyrównać do zbrodniarzy. A przy okazji Polaków opisać jako ludzi podłych”
Szok opozycyjnego zaplecza
I dlatego zwykłe spotkanie, przypadkowe i zdawkowe, ludzi tworzących polityczną elitę na imprezie u dziennikarza-celebryty wywołało u zwolenników PO, PSL i Lewicy taki szok. Dlatego też tak ostre obserwujemy kajania: rozbicie czarno-białej wizji świata groziłoby opozycji koniecznością spokojnej rozmowy o dorobku poszczególnych rządów, jakości życia. Czy ktoś z tego środowiska byłby dzisiaj w stanie stanąć do debaty o gospodarce z premierem Mateuszem Morawieckim? Czy mają odwagę zderzyć swoje „piniendzy nie ma i nie będzie” z nowelizacją budżetu w czasie pandemii na 80 miliardów złotych plus? Czy chce im się pracować nad programem? Nie. Dlatego jak tlenu potrzebują złych, rozgrzanych nienawiścią, emocji. One są znacznie tańsze i łatwiejsze do osiągnięcia, zwłaszcza przy tej medialnej przewadze, którą dysponują.
Ważny wniosek
Lekcję z afery wokół urodzin redaktora Mazurka powinni zatem odrobić przede wszystkim wyborcy opozycji. Zobaczyli kawał prawdy o tym jak są używani. Cynicznie, nieludzko. Ich emocje są prawdziwym mięsem armatnim rozleniwionego establishmentu lewicowo-liberalnego. Jaki wniosek? Dla nich i nas wszystkich? Nawet będąc w pełni oddanymi własnym poglądom nie dopuśćmy, by polityka niszczyła nasze relacje rodzinne i towarzyskie. Czasem wystarczy odrobina tolerancji.
A w poniedziałek koniecznie przeczytajcie Państwo w wydaniu papierowym „Sieci”: Spisek elit czy zwykła impreza? Co naprawdę działo się na urodzinach Roberta Mazurka?
Lub szybciej w e-wydaniu i STREFIE PREMIUM.
