Konfederaci śmieją się z "GW". "Listy mamy już od roku"Konfederaci śmieją się z "GW". "Listy mamy już od roku"

Czy w Konfederacji toczy się kłótnia pomiędzy posłami Ruchu Narodowego i Nowej Nadziei o miejsca na listach wyborczych? Taką tezę stawia "Gazeta Wyborcza", ale czołowi politycy Konfederacji z niej się śmieją. "W każdej dużej formacji politycznej prowadzi się rozmowy o strategii i przygotowaniach do wyborów" - mówi dyplomatycznie szef klubu poseł Grzegorz Płaczek. "Listy dawno już mamy poukładane, od ponad roku, więc to wszystko jest wyssane z brudnego palucha" - ujawnia z kolei portalowi wPolityce.pl poseł Witold Tumanowicz z Ruchu Narodowego.
Za ponad rok odbędą się wybory do parlamentu. Według "Gazety Wyborczej" w Konfederacji mają trwać ostre rozmowy na temat kształtu list. Zdaniem dziennika, w tle jest ostra rywalizacja między Ruchem Narodowym Krzysztofa Bosaka i Nową Nadzieją Sławomira Mentzena. O to, czy tak jest, zapytaliśmy samych zainteresowanych.
Nie wiem kto zainspirował tego typu "informacje", bo jest to totalna nieprawda. Listy dawno już mamy poukładane, od ponad roku, więc to wszystko jest wyssane z brudnego palucha. Prawdopodobnie ktoś to robi na zasadzie: podrzucę taki spin, taką totalną nieprawdę. A my mamy już konkretnie ustalone i podzielone jedynki względem swoich ugrupowań. Tam gdzie jedno ugrupowanie ma jedynkę, drugie ugrupowanie ma dwójkę. Zostało to ustalone ponad roku temu i nie jest teraz przedmiotem absolutnie żadnych targów i jakichś kłótni. Nie wiem na jakiej podstawie ktoś mógłby taką kwestię teraz podnosić, bo tak jak mówię, to jest już ustalone i każde ugrupowanie ma autonomię w tym, kogo będzie wystawiać
- powiedział portalowi wPolityce.pl poseł Konfederacji Witold Tumanowicz z Ruchu Narodowego.
W takim samym tonie wypowiedział się dla nas także szef klubu Konfederacji poseł Grzegorz Płaczek z Nowej Nadziei, który wskazuje na przygotowywaną strategię wyborczą ugrupowania.
W każdej dużej formacji politycznej prowadzi się rozmowy o strategii i przygotowaniach do wyborów. Celem Konfederacji jest wygranie wyborów parlamentarnych w 2027 roku i zbudowanie większości dla poparcia naszych postulatów
- mówi nam z kolei poseł Grzegorz Płaczek.
Bosak kontra Mentzen. Walka o „jedynki” w Konfederacji
Czy Bosak kłóci się z Mentzenem?
"GW" pisze, że Krzysztof Bosak (Ruch Narodowy) spiera się ze Sławomirem Mentzenem (Nowa Nadzieja) jeśli chodzi o przyszłoroczne wybory.
Nie znany mi jest spór, o którym mówią media. Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak od lat potrafią współpracować - to jest siła naszej Konfederacji. Wszyscy gramy do jednej bramki i wiemy o co się politycznie bijemy
- odpowiada na nasze pytania szef klubu Konfederacji Płaczek.
Czy listy wyborcze ostały zatem tak ułożone, że obie partie mają na nich po równo kandydatów?
Mniej więcej oczywiście, bo to oczywiste jest, że jest 41 okręgów, to siłą rzeczy nie da się tu po równo, ale rekompensowane jest to wielkością
- wyjaśnia poseł Tumanowicz.
Moim zdaniem listy powinny być ułożone tak, aby zmaksymalizować wynik całej Konfederacji. Nie chodzi o to, która partia dostanie więcej miejsc, tylko żeby jak najwięcej kandydatów Konfederacji zdobyło mandaty. To powinno być jedyne kryterium
- brzmi z kolei odpowiedź posła Grzegorza Płaczka, który odnosi się także do naszego pytanie: dlaczego na listach wyborczych ma być po równo kandydatów Ruchu Narodowego i Nowej Nadziei.
Każdy model ma swoje argumenty. Można rozmawiać o parytecie, można rozmawiać o potencjale wyborczym w poszczególnych okręgach. Najważniejsze jest jednak jedno: rozwiązanie musi wzmacniać Konfederację, a nie ambicje poszczególnych środowisk. Wyborców interesuje to, czy będziemy skuteczni, a nie jak podzielimy miejsca na listach
- dodaje szef klubu Konfederacji.
Czy jest w Konfederacji parcie na koalicję z PiS?
Stawiane są takie tezy, że jeśli Ruch Narodowy Krzysztofa Bosaka wprowadzi do Sejmu większą liczbę posłów niż Nowa Nadzieja Sławomira Mentzena, wówczas Konfederacja będzie bardziej dążyć do zawarcia koalicji rządowej z PiS.
Chyba się domyślam, z jakiego ośrodka takie spiny są wychodzą, z którego gardła. Myślę, że chodzi o odwrócenie uwagę od kłótni w PiS-ie. Spindoktorzy Prawa i Sprawiedliwości myślą o tym, jak tu odwrócić uwagę, czyli po prostu powiedzieć: "O, proszę bardzo, a oni też się kłócą". Tu nie chodzi o to czy się kłócą, czy się nie kłócą, ale o to, by powiedzieć, "pewnie się o coś kłócą". A my się o nic nie kłócimy, mamy wszystko poukładane i u nas jest spokój
- mówi portalowi wPolityce.pl poseł Tumanowicz.
Czy można się jednak spodziewać, że po wyborach Konfederacja będzie bardziej skłonna do koalicji z PiS niż w 2023 r.? Czy Ruch Narodowy będzie do tego zmierzał?
Nie. Traktujemy oczywiście na poważnie deklarację, że chcemy odsunąć Tuska od władzy, ale efektem ubocznym tego nie może być powrót do złych, szkodliwych rządów z okresów rządów Mateusza Morawieckiego, które krytykowaliśmy. Najważniejsze dla nas jest to, żeby Konfederacja miała jak najwięcej posłów w przyszłym Sejmie, zarówno z Ruchu Narodowego, jak i z Nowej Nadziei. Wtedy będzie łatwiej podyktować potencjalnemu partnerowi swoją wizję
- podsumował temat poseł Witold Tumanowicz.
Będzie wspólna lista prawicy do senatu? "Prezydent chce tego"
