TYLKO U NAS

Bosak czy Mentzen? Rozłam w Konfederacji nie jest wykluczonyBosak czy Mentzen? Rozłam w Konfederacji nie jest wykluczony

FacebookTwitter

Mimo uspokajających tonów Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena nawet średnio uważny obserwator polskiej sceny politycznej dostrzega, że w Konfederacji zaczynają się ruchy odśrodkowe. Czy drogi Ruchu Narodowego i Nowej Nadziei rozejdą się jeszcze przed wyborami? Z środka ugrupowania słychać głosy, że teraz potrzebny jest jeden wiarogodny lider i Mentzen nim nie jest. "Konfederacja samodzielnie nigdy nie zdobędzie władzy i wszyscy o tym wiedzą. Krzysztof Bosak reprezentuje stanowisko bardziej umiarkowane i zgodne z interesami Konfederacji" - ocenia w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Henryk Domanski.

Od drugiej tury ubiegłorocznych wyborów prezydenckich coraz wyraźniej zarysowuje się pęknięcie wewnątrz Konfederacji. Krzysztof Bosak zdecydował się wówczas wyraźnie poprzeć przeciwka Rafała Trzaskowskiego, podczas Sławomir Mentzen prowadził swoją niewyraźną dla wyborców grę polityczną z obydwu kandydatami. Jakkolwiek zaprzeczaliby tej rysie Bosak czy Mentzen ich wypowiedzi i stanowiska zaczynają się wyraźnie różnić.

Podczas kiedy lider Nowej Nadziei wykorzystuje każdą okazję, aby bardziej uderzyć w PiS niż w KO, szef Ruchu Narodowego ostro krytykuje rząd Donalda Tuska i jest bardziej powściągliwy względem Prawa i Sprawiedliwości. Czy ten dysonans jest początkiem rozłamu w Konfederacji, która za chwilę może znów otrzymać propozycje utworzenia rządu?  

Wszyscy wiemy, że Konfederacja składa się kilku ugrupowań, choć w gruncie rzeczy to są dwie partie, mające dwie wyraziste postacie, Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka. Czy miedzy nimi narasta spór? Mamy tego pierwsze oznaki i wszyscy spodziewali się jego nasilenia. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że Bosak jest postrzegany w samej Konfederacji, jako ktoś bardziej odpowiedzialny, przewidywalny, transparentny, a zachowanie Mentzena - mówiąc łagodnie - nie pasuje do roli polityka. Właściwie od samego początku było wiadomo, że to się będzie nasilało, a powodem są oczywiście zbliżające się przyszłoroczne wybory

- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Henryk Domański.

Socjolog Polskiej Akademii Nauk podkreśla, że politycy Konfederacji stanęli obecnie przed dużą szansą wzmocnienia pozycji swojego ugrupowania. Znamienne było wystąpienie Krzysztofa Bosaka po przegłosowaniu Marcina Horały na stanowisko wicemarszałka Sejmu Bosak zwracając się do posłów obozu Mateusza Morawieckiego wprost powiedział, że ich działania wspierają Donalda Tuska.   

Członkowie Konfederacji widzą, że po powstaniu stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego, na prawej stronie sceny politycznej sytuacja się zmieniła. Dla Konfederacji pojawiają się możliwości uruchomienia pewnej siły przetargowej, a jest mimo wszystko w dalszym ciągu mocna. Różnica w poparciu pomiędzy Konfederacją a PiS-em nie jest już tak duża, jak było to w dniu ostatnich wyborów. Jeśli spojrzeć na to racjonalnie i ocenić, co można uzyskać w kolejnych wyborach, albo raczej po wyborach, jeżeli chodzi o stworzenie wspólnej listy, to można powiedzieć, że Krzysztof Bosak reprezentuje stanowisko bardziej umiarkowane i zgodne z interesami Konfederacji

Kto pokieruje Konfederacją?

Gołym okiem widać, że wewnątrz Konfederacji toczą się teraz spory dotyczące przywództwa. Działacze Ruchu Narodowego, który ma znacznie prężniejsze struktury od Nowej Nadziei struktury lokalne zastanawiają się czy to nie czas, aby wyłonić jednego lidera. To, kto nim zostanie może zaważyć na dalszych losach całej frakcji.  

Jeżeli Konfederacja chce wziąć udział w rządzeniu państwem, to jedyną szansą na to jest dla niej jakaś koalicja z PiS-em. Sama nigdy nie pokona granicy, za którą prezydent będzie mógł powierzyć jej misję tworzenia rządu. Dlatego u większości konfederatów pojawiają się pewne elementy instrumentalnego podejścia do tej sytuacji, badanie, kto tu jest lepszy, bo trzeba przecież dokonać jakiegoś wyboru. Jeżeli w dalszym ciągu Konfederacją miałyby rządzić dwie osobowości, dwie postaci, to ta siła przetargowa Konfederacji byłaby niższa. I to właśnie zbliżające się wybory są głównym powodem tych tarć

- ocenia prof. Domański.

Konfederaci muszą także reagować na bieżącą sytuację w Polsce i tu pojawiają się zgrzyty pomiędzy wypowiedziami Mentzena i Bosaka. Różnicę tę w sposób wyraźny widać w ocenie rządu Tuska i PiS-u.

Kolejną rzeczą jest właśnie zaognienie sytuacji politycznej w Polsce. Mam na myśli konfrontację pomiędzy wetami prezydenta i polityką rządu, który stara się atakować głowę państwa. W związku z tym liderzy Konfederacji muszą się do tego ustosunkować i zająć jakieś stanowisko. Zwłaszcza w kontekście pogłosek o przejęciu siłą Trybunału Konstytucyjnego. I tutaj bardziej jednoznaczne stanowisko na pewno zająłby Bosak, a nie Mentzen, który by z jednej strony na pewno atakował rząd i ewentualne jego zakusy, ale z drugiej strony na pewno by się nie powstrzymywał od dalszej krytyki PiS-u

dodaje nasz rozmówca. 

Kto zatem może wybije się na pierwszy plan w Konfederacji: Bosak czy Mentzen? Wszystko rozegra się wokół możliwości tworzenia przyszłej koalicji rządzącej.

W ocenie posłów i zwolenników Konfederacji Bosak prezentuje stanowisko bardziej wyważone, to znaczy takie, które pasuje do roli polityka. Nie popada w sprzeczności, a na to bardzo zwracają uwagę elektoraty. Mówię o sprzecznościach, chociażby związanych z ewentualnym sojuszem z Donaldem Tuskiem. Jest on po prostu niemożliwy, biorąc pod uwagę choćby stosunek Konfederacji do Unii Europejskiej, co jest przecież dla nich kwestią podstawową. Trudno zatem straszyć PiS możliwością wejścia w sojusz z Tuskiem, kiedy wiadomo, że taki sojusz jest niemożliwy i Bosak tego właśnie nie robi. Tymczasem u Mentzena widać brak spójności, który charakteryzuje ludzi, którzy nie biorą pod uwagę skutków tego, co mówią. To jest typowe podejście Mentzena, którego Bosak nie ma, po prostu Bosak jest bardziej wiarygodnym politykiem i przywódcą. Poza tym partią musi rządzić jedna osoba, musi być jeden lider, nie może być jakiejś dwuwładzy władzy, bo ona się nie sprawdza na polskiej scenie politycznej

- zauważa socjolog PAN.

Konfederacja sama rządzić nie będzie

W mediach pojawiła się informacja, że Sławomir Mentzen rozmawia teraz z ludźmi Tuska, a jednym z nich ma być Jan Krzysztof Bielecki. Tu upatrywana jest główna przyczyna ataków lidera Nowej Nadziei na Prawo i Sprawiedliwość.  Czy to tylko pogłoski?

Skądś się te informacje się biorą, nie są do końca wymyślone. To jest próba sprawdzenia, jaka będzie reakcja opinii publicznej na takie pogłoski. Myślę że Mentzen nie posunąłby się tak daleko, żeby wypuszczać tego typu informacje

- ocenia prof. Domański. Warto dodać, że Mentzen tego typu pogłoskom nie zaprzeczył.    

Może to milczenie jest strategią Mentzena, przecież później może zaprzeczyć, że coś takiego w ogóle miało miejsce i stwierdzić, że nie odpowiada za media. Takie prowokacje są teraz czymś normalnym w polityce, czyli dokonujące się jakby nie intencjonalnie, poza plecami odgrywających główne role. Takie informacje są oczywiście w interesie Mentzena, chodzi o to, żeby docierały one do opinii publicznej. To są sygnały wysyłane do elektoratu i liderów PiS-u, one są elementem zaogniania sytuacji i wzmacniania przekonania o sile przetargowej Mentzena. A słowa mają jednak swoje określone konsekwencje. Wszystko co mówią politycy, jest dziś oceniane przez elektorat i być może to jest nawet ważniejsze, niż późniejsze posunięcia. Tym bardziej, że Konfederacja samodzielnie nigdy nie zdobędzie władzy i wszyscy o tym wiedzą. Cóż zatem zaszkodzi zarysować pewną wizję, która będzie się wydawać realistyczna, bo jeżeli o czymś mówi się od dawna, czyli o istnieniu możliwości wejścia w koalicję z Tuskiem, to warto ten moment w takiej sytuacji powtarzać

- analizuje prof. Henryk Domański. 

Burza w koalicji! PSL chce usunięcia kluczowej reformy. Jest sprzeciw

Rozpadnie się? 

Jak bardzo pogłębi się szczelina pomiędzy Ruchem narodowym a Nową Nadzieją i ich liderami. Obaj deklarują, że są gotowi współpracować z każdym, kto jest gotów realizować program Konfederacji. Bosak stawia jednak pewne granice i podkreśla, że rozmawiać może z każdym. 

Bosak mówi to tylko dlatego, ponieważ chce  pokazać swoją niezależność na scenie politycznej oraz to, że jest skłonny do rozmów i negocjacji, nie jest z tej maksymalnie radykalnej prawicy. Cechą dobrego polityka jest umiejętność negocjowania i właśnie brak tej umiejętności był zarzutem zawsze wysuwanym pod adresem PiS-u, który nie był w stanie wejść w żadną koalicję. Tymczasem Bosak pokazuje się jako człowiek, który niezależnie od swojego stosunku do UE, czy do Ukraińców, może rozmawiać nawet z Tuskiem

- mówi nasz rozmówca

Oliwy do ognia dolała porażka kandydata Konfederacji w Krakowie. Bartosz Bocheńczak z Nowej Nadziei Mentzena nie zebrał wymaganej liczby podpisów by się w ogóle zarejestrować w wyborach na nowego prezydenta Krakowa. Sęk w tym, że te podpisy mieli pomóc mu zbierać działacze Ruchu Narodowego, który ma lepsze struktury w terenie. Czyżbyśmy mieli do czynienia z buntem  na pokładzie? Jak to ocenią wyborcy Konfederacji.

To jest dosyć nietypowa sytuacja na polskiej scenie politycznej. Przeprowadzono referendum w jednym z największych miast Polski i to co się w nim dzieje w oczach opinii publicznej ma duże znaczenie na naszej scenie politycznej, jeżeli chodzi o rolę prezydenta i wszystkie polityczne walki, ale oczywiście to jest nieprawda, ale takie robi wrażenie. Odpowiem w ten sposób, gdyby w Warszawie doszło do jakiejś konfrontacji pomiędzy radnymi będącymi zwolennikami Rafała Trzaskowskiego, a zwolennikami Marcina Kiewińskiego, to na pewno rzutowałoby to na obraz Koalicji Obywatelskiej i jej notowania. Sądzę, że to rzeczywiście ma znaczenie, ale trudno jest określić jakie i nie sądzę, aby formacje narodowe miały w Krakowie jakieś szanse na wygraną

- podkreśla prof. Henryk Domański. 

Czy zatem dojdzie do rozłamu Konfederacji jeszcze przed wyborami?
 

Na to pytanie nie ma odpowiedzi, a jeżeli do niego dojdzie to na pewno nie teraz. Myślę, że może dojść do jakiegoś spięcia i  rozstrzygnięcia pewnych kwestii, ale po roku, po wyborach, teraz to się im nie opłaca. Obie siły tworzące Konfederację - ta Bosaka i ta Mentzena - teraz rozpoznają teren, diagnozują sytuację, prowokują siebie nawzajem i próbują ocenić swoje siły w ramach Konfederacji, bo to jest dla nich najważniejsze. Choć tego nie wiemy, to jednak zapewne tam się coś kształtuje na korzyść jednego lub drugiego lidera Konfederacji

- podsumowuje socjolog PAN prof. Henryk Domański.

źr. wPolityce.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.