Kacprzyk bryluje, a co z prokuratorem? Szokująca decyzja Żurka!Kacprzyk bryluje, a co z prokuratorem? Szokująca decyzja Żurka!
To jest kpina w żywe oczy z wymiaru sprawiedliwości. Jak ujawnia Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów „Ad vocem” awans otrzymała osoba, która prowadzi śledztwo ws. Szpitala Południowego. A zatem Waldemar Żurek i Dariusz Korneluk są zadowoleni z jego przebiegu? Tymczasem wszyscy wiedzą, że lekarz-milioner - wówczas jeszcze z KO - Dawid Kacprzyk nie został nawet przesłuchany. A może prokurator referent ma tę sprawę również tam, gdzie Kacprzyk?
Wręczenie prokuratorskich awansów miało odbyć się 27 maja. Ceremonię jednak odwołano, a w mediach pojawiły się informacje o konflikcie pomiędzy Waldemarem Żurkiem a Dariuszem Kornelukiem. Minister miał nie podpisać dekretów o awansach, o które zawnioskował neo-PK Korneluk. Żurek nie tylko wstrzymywał się z decyzjami o awansach wnioskowanych przez Korneluka, ale chciał przede wszystkim awansować swoich ludzi, którzy w neo-PK byli niemile widziani. Okazuje się jednak, że nominacje w końcu wręczono.
Nie to jednak powinno przykuć uwagę opinii publicznej. Jak ujawnia Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów „Ad vocem” awans otrzymała osoba, która prowadzi śledztwo ws. Szpitala Południowego. A zatem Żurek i Korneluk są zadowoleni z jego przebiegu?
Nie wiemy, czy zdają sobie Państwo sprawę z tego, że na liście awansowanych wczoraj przez Dariusza Korneluka i Waldemara Żurka prokuratorów jest osoba, która prowadzi śledztwo w sprawie Szpitala Południowego i mającego pewne rzeczy w sempiternie Dawida Kacprzyka. Oznacza to tyle, że sposób prowadzenia tego śledztwa musi znajdować uznanie w oczach Dariusza Korneluka i Waldemara Żurka, bo przecież w przeciwnym wypadku nie awansowaliby referenta sprawy. Jak Państwo myślą - dlaczego tak właśnie jest? My się domyślamy, ale ciekawi jesteśmy Państwa zdania
- czytamy we wpisie prokuratorskiego stowarzyszenia "Ad Vocem".
Żurek vs Korneluk. Kłótnia o stołki w prokuraturze i brak awansów
Kacprzyk bryluje, prokurator awansuje
Od wybuchu afery lekarza-milionera z Koalicji Obywatelskiej Dawida Kacprzyka minęły już ponad 3 miesiące. Radny KO i lekarz nie tylko miał fałszować grafiki pracy przez co zarobił w rok 1,5 mln zł, ale miał także popełniać poważne błędy lekarskie. Dr Emil Jędrzejewski w programie Kanału Zero opowiadał o przypadkach śmierci pacjentów, do których doszło w wyniku zaniedbań… samego wspomnianego „bohatera” afery. Złożył w tej sprawie także zeznania w prokuraturze. Kacprzyk potwierdził, że wziął nienależne wynagrodzenia oddając nie małą część pieniędzy szpitalowi, ale ten ich przyjąć nie mógł. Były szef młodzieżówki KO Kacprzyk nie tylko wyliczał sobie wynagrodzenia za kilkudziesięciogodzinne dyżury, ale często nie pojawiał się w Szpitalu Południowym. Ponad miał on także zorganizować salonik VIP dla polityków z legitymacjami Koalicji Obywatelskiej.
To miał zrobić Kacprzyk! Lekarz wprost: "Śmiertelne błędy" przy intubacji
Teraz Kacprzyk znalazł zatrudnienie w Centrum Medycznym w Jaktorowie i jak sam przyznał w nagraniu wykonanym ukryta kamerą aferę Szpitala Południowego ma w "du...".
