Hołownia vs. dziennikarz. Poszło o zatrzymanie telefonu
Hołownia vs. Jadczak. Poszło o sprawę lekarza, któremu zabrano telefon. "Nie zakładałem żadnej sprawy"; "Emocjonalny szantaż"

"Po tym jak napisałem, że po zgłoszeniu gróźb przez Sz. Hołownię policja zabrała telefon przypadkowemu lekarzowi, Hołownia atakuje dziennnikarza" - napisał reporter Wirtualnej Polski.
Sprawa lekarza, który stracił telefon, ponieważ napisał maila na prywatny adres Szymona Hołowni, stała się na tyle głośna, że lider Polski 2050 poczuł się wywołany do tablicy. Polityk zaczął jednak od… krytyki dziennikarza, który opisał sprawę.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Napisał do Hołowni i… prokuratura zatrzymała mu telefon. Lekarz jedynie skrytykował zabezpieczenia aplikacji Jaśmina. Kobosko odpowiada
Panie @SzJadczak chce pan dla odmiany napisać prawdę? Polecam lekturę maili kierowanych do mnie i mojej rodziny. To one zostały zgłoszone na policję. Nie zakładałem nikomu żadnej sprawy w prokuraturze. Nie jestem informowany o przebiegu tego postępowania
— napisał Hołownia.
Co ciekawe, były kandydat na prezydenta odniósł się również bezpośrednio do Pawła Tyńca, lekarza, który musiał się rozstać ze swoim telefonem.
Współczuję panu @pawelmd
— zaznaczył.
Szybka riposta
Na zarzuty Hołowni szybko odpowiedział autor artykułu Szymon Jadczak.
Po tym jak napisałem, że po zgłoszeniu gróźb przez Sz. Hołownię policja zabrała telefon przypadkowemu lekarzowi, Hołownia atakuje dziennnikarza i próbuje szantażu emocjonalnego. Ale ja wtedy dostałem takie same groźby. I nawet napisałem potem o tym tekst
— napisał na Twitterze dziennikarz Wirtualnej Polski.
Wczoraj potyczka z redaktorem naczelnym „Newsweeka” Tomaszem Lisem, dziś ostra wymiana zdań z Szymonem Jadczakiem z Wirtualnej Polski… Jak widać, Szymon Hołownia otworzył kilka frontów na raz. I to z przedstawicielami mainstreamowych mediów.
gah/Twitter
