Hit! Miller wyśmiał Czarzastego. "Gdzie nie było kibli?"Hit! Miller wyśmiał Czarzastego. "Gdzie nie było kibli?"

Przewodniczący Nowej Lewicy i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podczas konwencji Lewicy w absurdalny i prostacki sposób zachwalał Unię europejską. Jeden z jego argumentów był taki, że przed wejściem do UE podczas zagranicznej podróży maluchem musiał "sra... w polu, bo nie było po prostu kibli". Były premier i były szef SLD Leszek Miller wyśmiał narrację Czarzastego jednym prostym pytaniem.
Włodzimierz Czarzasty starał się w emocjonalny sposób zaprezentować, ile się zmieniło po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Posłużył się przy tym manipulacją zakładającą, że jeśli Polska nie weszłaby do UE, to byłaby w tym samym miejscu co ponad 20 lat temu.
Taki jest ich marszałek! Czarzasty: "Sra... w polu"; "Rzygać chce"
Patrzę na Was, część ludzi jest starszych trochę. Przypomnijcie sobie, przypomnijcie sobie taką rzecz. Nie było Schengen, nie byliśmy w Unii Europejskiej. Ja mam dwójkę dzieci. Pamiętam jak jechałem, tak nawiasem małym światem, dzisiaj byłem w Tychach, wsadzili mnie do małego Fiata. Wspomnienia wróciły. Jechałem i proszę państwa pamiętam w Czechach, na granicy czesko-austriackiej, siedziałem w tym maluchu 11 godzin z dwojgiem małych dzieci. 11 godzin, nie było Unii Europejskiej. Dobra, to może Wam się nie spodobać. Jestem politykiem bezpośrednim. Sra... w polu, bo nie było po prostu kibli. Miałem kanapki, termos mi się zepsuł
- odpowiadał Czarzasty.
Reakcja Millera
Leszek Miller, były premier, jednym prostym pytaniem ośmieszył absurdalną narrację Czarzastego.
Panie Czarzasty, gdzie nie było kibli: na Ordynackiej? u pana w domu? na Uniwersytecie? w Liceum? w wydawnictwie Muza?
- zapytał były premier.
Miller w kolejnym, dłuższym wpisie, obnażył dokładnie absurdalność wywodu Czarzastego.
„Sra... w polu, bo nie było kibli” — opowiada Czarzasty, wspominając 11 godzin spędzonych na granicy czesko-austriackiej przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Z tego ma wynikać koszmar życia przed Unią, ale jeśli na jakimś przejściu granicznym brakowało sanitariatów, to był to argument za wybudowaniem kibla, a nie dowód na konieczność wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Można być gorącym zwolennikiem UE. Można przypominać jej rzeczywiste zasługi: otwarte granice, wspólny rynek, inwestycje, swobodę podróżowania. Ale robienie z własnej potrzeby fizjologicznej argumentu na rzecz rozszerzenia Unii Europejskiej to już gruba przesada. Unia zrobiła dla Polski bardzo wiele. Ale europejskiej integracji naprawdę nie trzeba bronić opowieścią o tym, gdzie Włodzimierz Czarzasty "srał" trzydzieści lat temu
- zaznaczył Miller.
tkwl/Źr. wPolityce.pl za X
