Hit! Miller wyśmiał Czarzastego. "Gdzie nie było kibli?"Hit! Miller wyśmiał Czarzastego. "Gdzie nie było kibli?"

Miller.webp
Leszek Miller / fot. Fratria/screenshot wPolityce.pl
FacebookTwitter

Przewodniczący Nowej Lewicy i marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podczas konwencji Lewicy w absurdalny i prostacki sposób zachwalał Unię europejską. Jeden z jego argumentów był taki, że przed wejściem do UE podczas zagranicznej podróży maluchem musiał "sra... w polu, bo nie było po prostu kibli". Były premier i były szef SLD Leszek Miller wyśmiał narrację Czarzastego jednym prostym pytaniem.

Włodzimierz Czarzasty starał się w emocjonalny sposób zaprezentować, ile się zmieniło po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Posłużył się przy tym manipulacją zakładającą, że jeśli Polska nie weszłaby do UE, to byłaby w tym samym miejscu co ponad 20 lat temu.

Taki jest ich marszałek! Czarzasty: "Sra... w polu"; "Rzygać chce"

Patrzę na Was, część ludzi jest starszych trochę. Przypomnijcie sobie, przypomnijcie sobie taką rzecz. Nie było Schengen, nie byliśmy w Unii Europejskiej. Ja mam dwójkę dzieci. Pamiętam jak jechałem, tak nawiasem małym światem, dzisiaj byłem w Tychach, wsadzili mnie do małego Fiata. Wspomnienia wróciły. Jechałem i proszę państwa pamiętam w Czechach, na granicy czesko-austriackiej, siedziałem w tym maluchu 11 godzin z dwojgiem małych dzieci. 11 godzin, nie było Unii Europejskiej. Dobra, to może Wam się nie spodobać. Jestem politykiem bezpośrednim. Sra... w polu, bo nie było po prostu kibli. Miałem kanapki, termos mi się zepsuł

- odpowiadał Czarzasty.

Reakcja Millera

Leszek Miller, były premier, jednym prostym pytaniem ośmieszył absurdalną narrację Czarzastego.

Panie Czarzasty, gdzie nie było kibli: na Ordynackiej? u pana w domu? na Uniwersytecie? w Liceum? w wydawnictwie Muza?

- zapytał były premier.

Miller w kolejnym, dłuższym wpisie, obnażył dokładnie absurdalność wywodu Czarzastego.

„Sra... w polu, bo nie było kibli” — opowiada Czarzasty, wspominając 11 godzin spędzonych na granicy czesko-austriackiej przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. Z tego ma wynikać koszmar życia przed Unią, ale jeśli na jakimś przejściu granicznym brakowało sanitariatów, to był to argument za wybudowaniem kibla, a nie dowód na konieczność wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Można być gorącym zwolennikiem UE. Można przypominać jej rzeczywiste zasługi: otwarte granice, wspólny rynek, inwestycje, swobodę podróżowania. Ale robienie z własnej potrzeby fizjologicznej argumentu na rzecz rozszerzenia Unii Europejskiej to już gruba przesada. Unia zrobiła dla Polski bardzo wiele. Ale europejskiej integracji naprawdę nie trzeba bronić opowieścią o tym, gdzie Włodzimierz Czarzasty "srał" trzydzieści lat temu

- zaznaczył Miller.

tkwl/Źr. wPolityce.pl za X

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.