Frau Merkel i jej polski dziadekFrau Merkel i jej polski dziadek. "W Polsce niektórzy płaczą, że odchodzi, i przekonują, że była przychylna Polsce"

Po epoce Kohla można było mówić o epoce Merkel, która potrafiła utrzymać dominującą pozycję Niemiec w Europie. Frau Angela naprawdę ma wielkie zasługi. Dla Niemiec.
Żegnamy się z Angelą Merkel. We wdzięcznej pamięci Polaków kanclerz Niemiec pozostanie jako promotorka Donalda Tuska w Unii Europejskiej oraz rurociągu Nord Stream 2, dzięki któremu Rosja może już szantażować nie tylko całą Europę, lecz z osobna Zachód i Wschód.
Wszystkie tego typu internacjonalistyczne „zasługi” pani Merkel na jej rodakach nie zrobiły wrażenia. Choć początkowo szefowej CDU, namaszczonej przez wielkiego (nie tylko posturą, lecz i formatem politycznym) Helmuta Kohla, nie wróżono długiej kariery. Była enerdowskim naukowcem, chemikiem (urodzona w 1954 r. w Hamburgu, a więc w RFN, a wychowana w NRD, gdzie jej ojciec, pastor, został skierowany do pracy w parafii), o jej opozycyjnym zaangażowaniu przed rokiem 1989 nic nie wiadomo.
Ale w kluczowym momencie została zastępcą rzecznika jedynego niekomunistycznego rządu Niemiec Wschodnich, co otworzyło jej drogę do polityki po zjednoczeniu państwa. I swoją szansę wykorzystała, udowadniając, że może być kimś znaczącym. Po epoce Kohla można było mówić o epoce Merkel, która potrafiła utrzymać dominującą pozycję Niemiec w Europie. Frau Angela naprawdę ma wielkie zasługi. Dla Niemiec.
W Polsce niektórzy płaczą, że odchodzi, i przekonują, że Merkel była przychylna Polsce, bo jej dziadek był Polakiem. Co do pewnego stopnia jest prawdą. Poznanianin Ludwik Kaźmierczak w czasie I wojny światowej został wcielony do Cesarskiej Armii Niemieckiej, potem w niewoli francuskiej, ostatecznie trafił do Błękitnej Armii Hallera. Brał udział po polskiej stronie w walkach z Ukraińcami i bolszewikami. A jednak po wojnie zamieszkał w Berlinie i został Niemcem. Już w roku 1930 zmienił nazwisko na Kasner, porzucił też katolicyzm.
Biografia z tamtych czasów, jakich wiele. Nie piszę o tym, żeby kogoś potępiać. Mój dziadek Leopold Sass porzucił swoją niemiecką rodzinę i jej wyznanie. Został polskim lodzermenschem, za co zapłacił wysiedleniem z Warthegau w czasie okupacji – do Warszawy. Walczył dla Polski nie tylko we wrześniu 1939 r., ale też w powstaniu warszawskim. Dziś spoczywa na katolickim cmentarzu św. Józefa w Łodzi.
Nie chciałbym, żeby biografii mojego dziadka ktoś używał do wspierania działań Niemców w Polsce. Pewnie polsko-niemiecki dziadek pani Merkel też by nie chciał być odpowiedzialny za niekorzystne dla Polski polityczne akcje swojej wnuczki.
Artykuł z 38/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
