Czy uda się już teraz odwołać rząd Tuska? Proste wnioskiCzy uda się już teraz odwołać rząd Tuska? Proste wnioski

Czy zapowiadane od kilku miesięcy przez Donalda Tuska przejęcie Trybunału Konstytucyjnego skruszy szeregi jego koalicji i pogrzebie rząd? Wnioski płynące z wypowiedzi liderów partii tworzących koalicję mówią same za siebie. Co jednak robią szeregowi posłowie obozu władzy? Czy zdobędą się na trzeźwą ocenę działań Tuska oraz Waldemara Żurka, Marcina Kierwińskiego. kom. Marka Boronia, Anny Korwin-Piotrowskiej i Macieja Berka? Portal wPolityce.pl przygotował szczegółową analizę, z którą warto się zapoznać.
Siłowe i bezprawne przejęcie Trybunału Konstytucyjnego spowodowało konsternację w szeregach polityków koalicji rządzącej. Kluczowe okazało się działanie prezydenta Karola Nawrockiego, który przerywał podróż do Senegalu, by pojawić się w siedzibie TK wraz ze swoimi ministrami oraz prezesem Sądu Najwyższego. Odczytano to nie tylko, jako gest wsparcia dla protestujących przed trybunałem, ale przede wszystkim jako oficjalne stanowisko sprzeciwu głowy państwa. Odbiło się ono szerokim echem nie tylko wśród Polaków, ale także na arenie międzynarodowej.
Taki sam efekt dały słowa prezydenta Nawrockiego w czasie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego o zbrodni na konstytucji RP, poważnym błędzie premiera i odpowiedzialności, które zostały skierowane wprost do Donalda Tuska. Czegoś takiego nie da się zignorować, nawet jeśli jest się politycznym oponentem prezydenta Karola Nawrockiego.
Wielu posłów obozu władzy - zwłaszcza tych z niższych szeregów - ma świadomość, że prezydent osobiście stanął w obronie ładu ustrojowego i tak też jego działania są odczytywane przez większość społeczeństwa. Czy ta świadomość może skruszyć zwarte jak do tej pory szeregi posłów koalicji rządzącej?
W Sejmie znajdują się już wnioski o odwołanie rządu Donalda Tuska Polski Plus i Konfederacji.
Szokujące kulisy zamachu na TK! Mieli szansę powstrzymać Nawrockiego
Policzmy głosy
Jakby na to nie spojrzeć, najsilniejszy głos ze strony polityka obozu władzy popłynął z ust byłej minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej -Nałęcz, do niedawna liderki Polski 2050.
Gdybym nie odeszła z rządu tydzień temu, odeszłabym dziś
- napisała tuż po wtargnięciu do TK w mediach społecznościowych. To głos mocny, ale jego autorka jest już traktowana przez posłów jako outsiderka.
Po drugiej stronie mamy rzecz jasna Donalda Tuska i jego przybocznych ministrów, Marcina Kierwińskiego i Waldemara Żurka, którzy ciągle zagrzewają do walki w imię demokracji walczącej. Ich liczne wypowiedzi można streścić jednym zdaniem: walczymy o praworządność, policja nam pomaga, a prezydent ma autorytarne zapędy. Aby odwrócić akcenty - także na potrzeby polityków obozu Tuska. Żurek wszczął nawet dochodzenie przeciwko ministrom prezydenta, którzy mu towarzyszyli piątkowej nocy w TK.
Demokratyczne państwo prawa nie może ustąpić przed przemocą, niezależnie od tego, jak potężne zewnętrzne siły wspierać będą atak PiS, Konfederacji, Brauna i Nawrockiego. I nie ustąpi
- napisał na X 3 dni po zamachu na TK Donalda Tusk.
W sferze retorycznej najgorzej wypada jednak szef Lewicy marszałek Włodzimierz Czarzasty, który stał się ważnym elementem przygotowującym zamach na trybunał. To on organizował pseudoślubowania i bezpośrednio atakował prezydenta Nawrockiego. Teraz robi to niemal ciągle i odwraca kota ogonem. To element manipulacji, którego celem jest spajanie polityków i wyborców lewicy, aby nie zmienili zdania.
Jedynym uzurpatorem, który był w Trybunale Konstytucyjnym przez pięć godzin był pan prezydent Nawrocki
- to wypowiedź Czarzastego tylko z dziś. Wyjątkiem jest tu poseł Nowej Lewicy prof. Piotr Kusznieruk, który jasno i negatywnie ocenił przejęcie siłowe TK.
A co mówią liderzy ugrupowań, bez poparcia których koalicja rządząca rozpadłaby się choćby dziś popołudniu?
Stanowisko Szymona Hołowni nie zaskakuje. Jeszcze kilkanaście dni temu słyszeliśmy jak stopował posłów Polski 2050, którzy chcieli się postawić Tuskowi. Podstawowy przekaz brzmiał: jak się postawimy, to wylecimy z rządu a i tak musimy wspierać koalicję rządzącą. Czy zamach na ustrój Rzeczpospolitej i wtargnięcie do TK coś tu zmieniło? Wpierw padły wyjątkowo naiwne słowa, a właściwie wprowadzające dezinformację słowa.
Nie chce mi się wierzyć, że premier mógłby być kimś – władza wykonawcza – kto w jakikolwiek sposób inspirował by albo orkiestrował różnego rodzaju zachowania, które w Trybunale Konstytucyjnym mogą czy powinny, czy nie, powinny mieć miejsce. (...) Jeżeli premier Donald Tusk powie mi, że to on za tym stoi, że on decyduje o takiej a nie innej formie i ma wpływ na zachowania sędziów to będę miał do tego bardzo poważne wątpliwości
- powiedział Hołownia po spotkaniu z prezydentem Nawrockim 31 października. Wszyscy już wiedzą, że Donald Tusk za tym wszystkim stoi a o zgłaszaniu wątpliwości przez Hołownię nikt nie słyszał. Kilka dni później nastąpiło piłatowe umycie rąk Holowni.
Wzywamy dziś prezydenta i premiera, by jak najszybciej, jeszcze dziś, usiedli przy stole i dogadali się w sprawie resetu TK
- napisał Szymon Hołownia w mediach społecznościowych. Rzeczywiście premier zaproponował spotkanie prezydentowi, ale czy Hołownia już wyartykułował swoje wątpliwości wobec Tuska?
Z kolei minister klimatu i środowiska oraz szefowa klubu parlamentarnego Centrum (dawniej Polska 2050) Paulina Hennig-Kloska oceniła w programie w Polsat News, że to prezydent Karol Nawrocki dopuścił się zamachu stanu w związku z kryzysem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Tego stanowiska politycznego żołnierza Donalda Tuska nie trzeba wyjaśniać.
Najbardziej przewrotne jest niestety stanowisko lidera PSL wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, który od razu nabrał wody w usta. Być może dlatego, że politykom tej partii bardzo zależy na tym, aby Tusk nakazał posłom poparcie w Sejmie zniesienia dwukadencyjności wotów, burmistrzów i prezydentów miast. Za pierwszym razem PSL głosowanie przegrał (Tuska nie było w Polsce). Być może Donald Tuska właśnie tym wymusza uległość PSL-u ws. trybunału.
Z okazji Kongresu Polskiego Samorządu Kosiniak-Kamysz powiedział odnosząc się m.in. do sytuacji TK, że PSL stoi po dobrej stronie. Postanowił jednak wystąpić w roli poszukującego kompromisu, choć to on może powstrzymać Tuska przed bezprawiem, odbierając mu większość.
PSL przygotowało projekt zmian Konstytucji, by doprowadzić do spokoju, pokoju społecznego, praworządności i odnowienia wiarygodności Trybunału Konstytucyjnego
- powiedział Kosiniak-Kamysz. Kłopot w tym, że w zasadzie projekt ten oznacza grubą kreskę dla autorów zamachu na TK, a procedura powołania nowego składu może stać zarzewiem kolejnego konfliktu: znacząca rola źle wyłonionej KRS, ogromne kompetencje marszałka Czarzastego i pułapka zastawiona na prezydenta. Tusk może przedstawić mu listę nazwisk sędziów, których n nie będzie mógł zaakceptować (np. osób dziś wspierających zamach na TK).
Analiza tych stanowisk jasno pokazuje, że liderzy partii podających tlen rządowi Donalda Tuska nie zamierzają zdjąć tej życiodajnej maseczki z twarzy premiera, który raczej sam się nie zatrzyma.
Siłowy wariant Tuska
Kierunek działań premiera ujawnił redaktor naczelny Telewizji wPolsce24 Jacek Karnowski. Powołał się na informacje ze ścisłego kierownictwa prawicy. Wynika z nich, że Donald Tusk przygotował dwa warianty ataku na konstytucyjne instytucje i demontażu mechanizmów kontroli władzy.
Pierwszy scenariusz, określany jako wariant kroczący, zakłada chwilowe uspokojenie sytuacji. Od okresu świątecznego miałyby się rozpocząć etapowe uderzenia w kolejne organy. Na celowniku znalazły się Sąd Najwyższy, Narodowy Bank Polski, Państwowa Komisja Wyborcza, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, urząd Prezydenta RP oraz sam proces wyborczy.
Drugi wariant ma być błyskawiczny. Zakłada zmasowany szturm na instytucje państwowe natychmiast po Święcie Niepodległości.
O planach uderzenia w Sąd Najwyższy mówił również pierwszy prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński. W rozmowie na antenie Radia ZET ostrzegł, że obecna władza planuje kolejne siłowe przejęcie, którego celem ma być właśnie SN. Przeciwwagą dla tych zamiarów ma być powszechny opór społeczny. Według informacji ujawnionych przez Karnowskiego kluczowa jest masowa mobilizacja obywateli i zorganizowanie 11 listopada 2026 roku Marszu Niepodległości jako wielkiego "Marszu Milionów".
Znamy plan Tuska! Wiemy, jak go powstrzymać
Proste wnioski
1) Hołownia i Kosiniak-Kamysz krytykują sposób działania, ale proponują rozwiązania, a nie rozpad koalicji. Ich wypowiedzi koncentrują się na resecie konstytucyjnym, negocjacjach i zmianie sposobu funkcjonowania TK.
2) Polityczny sprzeciw nie jest równoznaczny z gotowością do obalenia własnego rządu. Koalicjanci mogą wykorzystać kryzys do demonstracji niezależności, nie rezygnując z udziału w rządzeniu.
3) Opozycja podejmuje starania o odwołanie rządu, ale bez decydowanej volty niemałej grupy posłów z przeciwnego obozu nie będzie w stanie dokonać przełomu. Bez wyłomu w koalicji nie ma 231 głosów potrzebnych do zmiany rządu. W przypadku skrócenia kadencji Sejmu sytuacja jest jeszcze trudniejsza.
4) Wyjście z koalicji oznaczałoby dla PSL i Polski 2050 ogromne ryzyko polityczne. Utrata wpływu na rząd i niepewność wyborcza i perspektywa szybszych rozliczeń.
5) Nie można wykluczyć, że ostre i bezprawne działania Donalda Tuska i jego przybocznych mogą wręcz umocnić pozycję mniejszych koalicjantów. PSL i Polska 2050 mogą próbować wymusić na KO rozmowy o zmianach w TK, które przecież nie muszą się skończyć sukcesem, bo winnym zawsze może okazać się w ich oczach prezydent.
Te wnioski prowadzą do jasnej konkluzji. Największym błędem w ocenie bieżącej sytuacji byłoby utożsamianie kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego z kryzysem samej koalicji rządzącej. Hołownia i Kosiniak-Kamysz mają powody, żeby dystansować się od sposobu przeprowadzenia zmian w TK, ale nie mają równie mocnych powodów, żeby porzucać rząd. Mogą krytykować, negocjować, domagać się resetu konstytucyjnego i pokazywać własną niezależność. Nie muszą jednak doprowadzać do upadku gabinetu.
Dlatego najbardziej prawdopodobny scenariusz to nie rozpad koalicji, lecz kolejna odsłona targów wewnątrz niej. PSL i Polska 2050 będą mogły rozgrać własne interesy a publicznie pokazywać, że nie są jedynie przystawkami KO. To może jednak oznaczać napięcia, wzajemne oskarżenia i trudne negocjacje, ale niekoniecznie koniec rządu. Koalicjanci mają więcej do stracenia niż do zyskania.
Taki jest cel zespołu ds. rozliczenia zamachu na TK
źr. wPolityce.pl
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
