Dziennikarka "GW" pisząca o sprawie Lenza otrzymała groźby!Dziennikarka "GW" pisząca o sprawie Lenza otrzymała groźby! Dostała anonim, że jeśli nie przestanie, to będzie "jadła korzonki warzyw"

Sprawa senatora KO Tomasza Lenza wywołała powszechne oburzenie opinii publicznej. Dziennikarz Wirtualnej Polski Michał Janczura opisał bulwersującą sytuację - nie wymienił wówczas, że chodzi o syna polityka KO, ujawnił to potem on sam - do której doszło w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim. Dziennikarka "Gazety Wyborczej", która również opisywała tę sprawę, poinformowała o pogróżkach, jakie otrzymała w związku z przedstawianiem sytuacji Lenza.
Sprawa senatora KO Tomasza Lenza wywołała powszechne oburzenie opinii publicznej. Dziennikarz Wirtualnej Polski Michał Janczura opisał bulwersującą sytuację - nie wymienił wówczas, że chodzi o syna polityka KO, ujawnił to potem on sam - do której doszło w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim. Chodzi o zabieg, który miał być zrealizowany na rzecz członka rodziny Lenza poza kolejnością i wbrew procedurom. Dziennikarka „Gazety Wyborczej”, która również opisywała tę sprawę, poinformowała o pogróżkach, jakie otrzymała w związku z przedstawianiem sytuacji Lenza.
Dziennikarka „GW” Paulina Błaszkiewicz opisała m.in., że dokumenty, które Tomasz Lenz z żoną pokazywali, by udowodnić, że rzekomo wykonano dokumentację w związku z zabiegiem syna senatora KO, nie zostały wystawione przez aleksandrowski szpital.
Problem w tym, że kwity, które pokazuje wraz z żoną na filmie, nie należą do aleksandrowskiego szpitala, tylko do poradni chirurgicznej. A ta była zamknięta 15 marca, gdy wykonywano zabieg. Trudno też dostać wypis ze szpitala w niedzielę, ponieważ kadry pracują od poniedziałku do piątku
— pisała dziennikarka.
Groźba wobec dziennikarki
W pewnym fragmencie swojego tekstu wyznała, iż otrzymywała anonimowe pogróżki w związku z pisaniem o sprawie Tomasza Lenza.
Rolą dziennikarzy jest przypominanie, że wszystkich polityków powinny obowiązywać te same zasady i że każdy powinien działać uczciwie. Gdy napisałam tekst o leczeniu krewnego senatora w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim, otrzymałam anonimową wiadomość, że jeśli będę tak pisać, to razem z moją redaktorką będziemy jadły korzonki warzyw
— napisała red. Błaszkiewicz.
„Do czego to zmierza?”
Dziennikarka toruńskiej „Gazety Wyborczej” dostaje pogróżki (bo jak to inaczej nazwać) za pisanie o sprawie senatora Lenza! Do czego to zmierza? Pełna solidarność z autorką Pauliną Błaszkiewicz, która ma odwagę mówić głośno o sprawie
— zareagował na powyższą informację Michał Janczura, dziennikarz Wirtualnej Polski, który ujawnił sprawę Tomasza Lenza.
Czytaj także
- Kto tu kłamie? Lenz pokazał dokumentację medyczną z zabiegu syna. Dyrektor szpitala: Nie jest nasza. Nie wypisujemy w niedzielę
- I co teraz powie Grodzki o Lenzu? Na izbie przyjęć miało czekać kilkanaście nagłych przypadków. Niektórych pacjentów przywiozły karetki
- Co dzieje się ze sprawą Lenza? Wciąż nie zakończyły się prace szpitalnej komisji. „Taki zabieg rzeczywiście miał miejsce”
Adam Stankiewicz/wyborcza.pl/X
