Dworczyk: Widzimy, że działania kryzysowe rządu to klęskaDworczyk: Widzimy, że działania kryzysowe rządu to klęska
W ocenie byłego wiceministra obrony narodowej Michała Dworczyka kolejny raz jesteśmy świadkami kompletnej klęski rządu, jeśli chodzi o działania kryzysowe dotyczące powietrznego napadu zza naszej wschodniej granicy. "Jesteśmy absolutnie nieprzygotowani na masowy atak dronów albo innych środków napadu powietrznego" - mówił w Telewizji wPolsce24 poseł klubu "Rozwój plus". W jego ocenie nie tylko nie działa system ostrzegania mieszkańców, ale za chwilę będziemy też pozbawieni skutecznej obrony prze tego typu agresją.
Ukraińcy twierdzą, że we wsi Tarnawa-Kolonia na Lubelszczyźnie spadł rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, który w nocy naruszył przestrzeń powietrzną Polski podczas nocnego zmasowanego ataku Rosji. Polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych jeszcze nie potwierdziło tych informacji i na razie poinformowało, że w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto w nocy niezidentyfikowany obiekt. Wiadomo jednak, że w związku ze wzmożonym atakiem Rosji na Ukrainę przy naszej granicy w nocy poderwano polskie myśliwce. Niestety system ostrzegania przed zagrożeniem kompletnie zawiódł, a przedstawiciele rządu dopiero kilka godzin po incydencie zaczęli się nim interesować.
Jesteśmy absolutnie nieprzygotowani na masowy atak dronów albo innych środków napadu powietrznego, ponieważ od wtargnięcia w polską przestrzeń dronów rosyjskich w ubiegłym roku, mimo szumnych zapowiedzi, do tej pory realnie nasze zdolności obrony nie wzrosły, więc mamy szczęście, że to był jeden incydent, a nie kilka rakiet, kilkanaście dronów, bo wtedy byśmy mieli problem. Wymiar wojskowy to jest jedna rzecz i za wcześnie jeszcze na ocenę
- powiedział poseł Michał Dworczyk.
System ostrzegania
To nie pierwsza taka sytuacja. Rosyjskie drony i pociski co jakiś czas naruszają naszą przestrzeń powietrzną powodując poważne zagrożenie dla mieszkańców ziem wschodnich Polski. Niestety rząd Donalda Tuska nie jest w stanie skutecznie ich przed nim ostrzec.
Możemy ocenić natomiast działania kryzysowe tego rządu, które poniosły po raz kolejny klęskę. Zawyły syreny i to jest punkt dla procedur na plus, ale na tym koniec. Mieszkańcy absolutnie nie dostali informacji, ani poprzez alert RCB, ani przez ogólnodostępne masowe środki informacji. Co się zdarzyło? Te syreny de facto wywołały wśród z wielu osób strach, niepewność, co się dzieje, bo nie było informacji. To pokazuje, że obecny rząd nie wyciąga wniosków z tego co się dzieje. Hasło "robimy, nie gadamy" obnażone zostaje w tej sytuacji jak mało w której innej. Pogadali, nic nie zrobili
- uważa poseł klubu "Rozwój plus".
Huk, krater i szczątki. Trwa akcja służb na Lubelszczyźnie
Dworczyk wyjaśnił, jak system ostrzegania powinien zadziałać prawidłowo.
Równocześnie do sygnałów dźwiękowych mieszkańcy zagrożonego terenu powinni otrzymać z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa SMS-a takiego, jak czasem dostajemy na temat burzy czy innych zdarzeń. SMS-a z informacją, co się dzieje. W środkach masowego przekazu na portalach, w telewizjach powinna pojawić się informacja, komunikat co się dzieje i po drugie, co mieszkańcy powinni zrobić. Tego wszystkiego zabrakło
- stwierdził gość Telewizji wPolsce24.
Problemy będą jeszcze większe
W ocenie byłego wiceszefa MON rząd Tuska stawia głównie na propagandę w kwestiach bezpieczeństwa, co oznacza, że Polska będzie mieć za chwilę o wiele większe problemy z obroną swych granic przed napadem powietrznym.
To, co się komunikuje i te działania, które się podejmuje trzeba robić efektywnie. Podam przykład. Mamy wydać 15 miliardów złotych na system SAN. To jest system, który ma chronić część Polski, część infrastruktury krytycznej przed środkami napadu powietrznego, czyli rakietom i dronom rosyjskim. Ale właśnie problem polega na tym, że wybrano taki model, żeby móc się szybko pochwalić, żeby tę propagandę rządową przez ileś tygodni pompować. Model obrony, który wybrano, jest już dzisiaj nieefektywny, czyli zanim został ten system zbudowany, już dzisiaj w swojej części jest nieefektywny
- zwraca uwagę Dworczyk.
Krótko mówiąc, dobrze, że będziemy mieli radary, bo przynajmniej tutaj będziemy mieli większe rozpoznanie tego, co do Polski wlatuje, bo z tym dzisiaj mamy problem, ale to, co ma zestrzeliwać te drony czy rakiety dzisiaj już jest nieadekwatne do zagrożeń. 3/5 spośród efektorów, którymi mają być zestrzeliwane rakiety i drony, to są karabiny różnego kalibru, karabiny maszynowe. Dzisiaj patrząc na Ukrainę, jeżeli chodzi o rakiety czy drony dalekiego zasięgu, to tylko poniżej 10 proc. środków napadu powietrznego jest zestrzeliwane w ten sposób. Rok temu to było jeszcze efektywne, ale dzisiaj jest to już kompletnie nieefektywne. W związku z tym 3/5 środków naszego rażenia będzie nakierowane tylko na poniżej 10 proc. potencjalnych środków napadu powietrznego. To pokazuje brak efektywności
- ocenia gość programu "Rozmowa Wikły".
Mieszkańcy wstrząśnięci nocnym alarmem. „Jakby to u nas uderzyło”
Całą rozmowę można obejrzeć w WIDEO nad tekstem
koal/źr. wPolityce.pl za wPolsce24
