Dwa piwa w lodówce i taki wywód! Prawniczka wprawiła w osłupienieDwa piwa w lodówce i taki wywód! Prawniczka wprawiła w osłupienie

Coraz więcej absurdów wokół sprawy odebrania dziecka rodzicom po naciskach RPD. Radca prawna Agata Bzdyń w rozmowie z Agnieszką Gozdyrą w Polsat News przekonywała, że dwa nieotwarte piwa w lodówce mogą stanowić problem, bo ich posiadanie może – w jej ocenie – prowadzić do spożywania alkoholu. Jej wypowiedź spotkała się z ostrą reakcją Marcina Modżonka.
Radca prawna Agata Bzdyń w rozmowie z dziennikarką Polsat News Agnieszką Gozdyrą podzieliła się absurdalną wypowiedzią w związku ze skandalem związanym z działaniami Rzeczniczki Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak.
Kto, jak nie Rzeczniczka Praw Dziecka, ma reagować na krzywdę dziecka? (...) Co jest nienormalnego w tej sytuacji? Jak zareagowała policja, która, jak rozumiem, przyjechała na miejsce zamieszkania tej rodziny, wypełniła kwestionariusz z „Ustawy Kamilka”, oceniający ryzyko krzywdy dla dziecka. Uznano, że są spełnione warunki z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej i nastąpiło odebranie dziecka
– opowiadała.
Agnieszka Gozdyra zauważyła, że w mediach podawana jest informacja, że powodem odebrania dziecka było to, że w lodówce rodziców znajdowały się... dwa zamknięte piwa.
Co zdumiewające, Agata Bzdyń próbowała przekonywać, że to problem.
Dwa piwa w lodówce nieotwarte mogą służyć temu, że ktoś leczy dzień wczorajszy, noc wczorajszą. Dwa piwa mają to do siebie też, że za godzinę już ich nie ma, ponieważ będą otwarte i skonsumowane. Dwa piwa mają to do siebie, że po dwóch piwach możemy się udać do najbliższego sklepu i dokupić
– opowiadała.
Gozdyra zauważyła, że można legalnie posiadać dwa piwa w domu.
Nikt nikomu nie broni
– odpowiedziała Bzdyń, nie widząc bez sensu całego swojego wywodu, ponieważ skoro z powodu dwóch piw można komuś odebrać dzieci, bo jest się potencjalnym alkoholikiem, to chyba jednak ktoś komuś broni.
Surowca ocena
Sprawę w mediach społecznościowych skomentował Marcin Modżonek, polityk Konfederacji, były kapitan siatkarskiej reprezentacji Polski.
„Ekspertka” dostosowała się do poziomu prowadzącej. Albo odwrotnie. Właśnie w ten sposób rozkłada się ważne społecznie tematy. Komu na tym zależy?
– pytał.
Sprawa Horny-Dziedzic
Zawiadomienie ma zostać rozpoznane przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie. Ma ono związek z interwencją dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki, opisaną w środę przez portal Zero.pl.
Według artykułu Monika Horna-Cieślak – będąc świadkiem ulicznego incydentu z udziałem dziecka – podjęła działania, które doprowadziły do przymusowego odebrania biologicznym rodzicom dwojga dzieci.
O złożeniu zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Horną-Cieślak poinformował m.in. poseł Paweł Jabłoński (Rozwój Plus).
Do opisanego przez portal Zero.pl zdarzenia doszło w sierpniu tego roku. Według portalu Horna-Cieślak, spacerując chodnikiem na warszawskiej Białołęce, zauważyła kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Rzeczniczka zwróciła jej uwagę, na co kobieta odpowiedziała, używając wulgarnych słów. O sprawie Horna-Cieślak zawiadomiła policję, która pod presją, jak twierdzi portal, wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci, co skutkowało umieszczeniem trzy- i czterolatka w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
Portal, powołując się na słowa sądu rodzinnego, podał, że podjęte przez RPD działania „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej», a „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia".
as/źr. wPolityce.pl za Polsat News, PAP i X
