Czy nauczyciele znów dadzą się nabrać Tuskowi?Czy nauczyciele znów dadzą się nabrać Tuskowi?

Dziś Dzień Edukacji Narodowej. Zamiast godnych płac i systemowych rozwiązań, nauczyciele po raz kolejny usłyszeli od szefa rządu potok gładkich słów i kolejne obietnice przesunięte na daleką przyszłość. Donald Tusk, składając dziś życzenia pedagogom, cynicznie tłumaczył się z drastycznego wyhamowania podwyżek... koniecznością wydatków na zbrojenia. To brutalny wykręt – gdy w 2023 roku składał swoje słynne obietnice, wojna na Ukrainie trwała w najlepsze, a Polska musiała się zbroić dokładnie tak samo jak dziś. Teraz premier przesuwa horyzont swoich deklaracji o kolejne dwa lata, licząc na krótką pamięć środowiska.
Żeby zrozumieć skalę dzisiejszej manipulacji, trzeba prześledzić ciąg obietnic i cynicznych wykrętów rządu krok po kroku:
Tarnów i jesień 2023: Wielki festiwal obietnic bez pokrycia
Wszystko zaczęło się w kampanii wyborczej. 9 września 2023 roku w Tarnowie Donald Tusk solennie zapowiedział podwyżkę wynagrodzenia zasadniczego o co najmniej 30 procent (nie mniej niż 1500 zł brutto) w ciągu pierwszych 100 dni rządów. Koalicja Obywatelska wpisała to jako „konkret nr 6”, dorzucając do tego obietnicę stałego, automatycznego systemu rewaloryzacji płac.
Miesiąc później, 9 października 2023 roku, politycy ówczesnej opozycji podpisali ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego „Porozumienie na rzecz edukacji”. Już wtedy w Europie trwała pełnoskalowa wojna, a budżet państwa musiał finansować gigantyczne zakupy uzbrojenia. Tusk doskonale o tym wiedział, a mimo to składał twarde deklaracje.
Rok 2024: Księgowe sztuczki i zamrażarka dla projektu ZNP
Gdy przyszło do realizacji obietnic, zaczęły się kreatywne manipulacje. Zamiast zapowiadanej podwyżki wynagrodzenia zasadniczego, resort Barbary Nowackiej zrealizował wzrost wynagrodzenia średniego (ze wszystkimi dodatkami i składnikami), omijając pierwotną treść obietnicy. W 2024 roku pensje formalnie wzrosły o 30-33%, ale był to jednorazowy zastrzyk.
W listopadzie 2024 roku, podczas zjazdu ZNP, Tusk osobiście obiecywał przyspieszenie prac nad obywatelskim projektem ustawy powiązującym pensje nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Co stało się z tym projektem? Trafił do sejmowej zamrażarki.
Lata 2025–2026: Drastyczny spadek i bezczelne tłumaczenia
W kolejnych latach tempo wzrostu płac w oświacie drastycznie załamało się – wyniosło zaledwie 5 procent w 2025 roku i skromne 3 procent w roku 2026.
W październiku 2025 roku szef rządu rozbroił opinię publiczną wyjątkowo rozbrajającym rozliczeniem: oświadczył bez ogródek, że skoro jego formacja zdobyła w wyborach mniej niż jedną trzecią głosów, to zrealizowała jedną trzecią obietnic, co uznał za... „uczciwy rachunek”. Eksperci Klubu Jagiellońskiego w analizie ze stycznia 2026 roku wskazywali wprost, że podejście rządu całkowicie demoluje wiarygodność jakichkolwiek deklaracji składanych przez obecną ekipę.
Nauczyciele mieli dość. 31 sierpnia pod Kancelarią Premiera odbyła się wielka manifestacja ZNP pod hasłem: „Politycy do tablicy! Godne płace: Dotrzymajcie słowa!”. – „Czujemy się oszukani i lekceważeni” – grzmiała rzeczniczka ZNP Magdalena Kaszulanis, a prezes Sławomir Broniarz ostrzegał, że spokojnie już było.
Dziś (Dzień Nauczyciela): Bajka o zbrojeniach i ucieczka do przodu na 2028 rok
I w takim klimacie dochodzimy do dzisiejszych obchodów Dnia Edukacji Narodowej. Donald Tusk po raz kolejny stanął przed nauczycielami i zamiast zaoferować postulowane przez środowisko 15 procent podwyżki czy odmrożenie ustawy o powiązaniu płac ze średnią krajową, zaproponował... marne 3 procent i bajkę o kryzysie, który „potrwa jeszcze dwa lata”.
Winny? Zdaniem Tuska – wydatki na zbrojenia i obronność. Premier bezczelnie udaje, że konieczność finansowania armii pojawiła się nagle, zapominając, że w 2023 roku składał swoje obietnice w dokładnie takich samych realiach geostrategicznych.
Co więcej, Tusk roztacza dziś przed nauczycielami mgliste wizje poprawek na rok... 2028. To szczyt politycznego cwaniactwa. Przesunięcie horyzontu obietnic o dwa lata oznacza, że Tusk mami środowisko czasem, w którym po wyborach parlamentarnych 2027 roku może już w ogóle nie sprawować władzy w Polsce!
Nauczyciele dostali dziś od szefa rządu jasny sygnał: na godne płace nie ma co liczyć, a obietnice z 2023 roku były jedynie wyborczą przynętą. Pytanie tylko, czy po tylu latach manipulacji i obietnic bez pokrycia pedagodzy dają się jeszcze kiedykolwiek nabrać na te same sztuczki?
Zespół wPolityce.pl



