Czarzasty bezczelnie o niezaproszeniu prezydenta. „Miał czas”Czarzasty bezczelnie o niezaproszeniu prezydenta. „Miał czas”

Choć w pseudo-ślubowaniu Macieja Berka znalazło się sformułowanie „wobec prezydenta”, to głowy państwa na tej „uroczystości” nie było. Mało tego, marszałek Włodzimierz Czarzasty wprost przyznał, że Karola Nawrockiego nie zaprosił. Lider Lewicy w szokujący sposób próbował wyjaśnić tę decyzję.
Nie wiemy, czym kieruje się Włodzimierz Czarzasty, po raz kolejny organizując dziwną hucpę w Sejmie i przyjmując nieważne ślubowania od kandydatów na sędziów TK. Niemniej, koalicja 13 grudnia najwyraźniej dopięła swego, bo takie „ślubowanie” marszałek przyjął dziś od Macieja Berka.
Bezczelność Czarzastego
Natomiast Berek, doktor nauk prawnych, doświadczony wykładowca akademicki, uznał za stosowne ślubować „wobec prezydenta”, skoro Karola Nawrockiego na sali nie było.
Okazuje się zresztą, że ani samego prezydenta, ani nikogo z KPRP na tę pseudo-uroczystość nie zaproszono.
Pan prezydent miał czas na wykorzystanie swojej szansy i działania z konstytucją. Czas minął. Nie widziałem pana prezydenta, bo pan prezydent nie został zaproszony
- przyznał na konferencji prasowej marszałek Włodzimierz Czarzasty.
Miał miesiąc, żeby wypełniać swoje obowiązki. Jeżeli pan prezydent nie będzie wypełniał swoich obowiązków, będziemy w sposób miły - z uśmiechem na ustach - ale stanowczo mu pomagać
- przekonywał dalej.
Ciekawe, czy po wyborach w 2027 r. Czarzasty i jego koledzy dalej będą mieć ten "uśmiech na ustach"? Bo żeby w niecałe trzy lata przebić dwie kadencje poprzednich rządów Tuska (wówczas tylko z PSL) pod względem bezczelności, łamania prawa, arogancji i towarzyszących jej głupoty i niekompetencji, to naprawdę trzeba mieć talent, choć nie wiadomo, czy Polacy go docenią.
jj/źr. wPolityce.pl, za RMF24
