Brudna gra Tuska na Campusie. Zaatakował NawrockiegoBrudna gra Tuska na Campusie. Zaatakował Nawrockiego i narzekał na rozliczenia
Donald Tusk podczas Campusu Polska Przyszłości po raz kolejny zaatakował politycznych przeciwników. Premier uderzył w prezydenta Karola Nawrockiego, jednocześnie kreując się na obrońcę moralności i standardów w polityce.
Premier Donald Tusk podczas swojego przemówienia na Campusie Polska Przyszłości Rafała Trzaskowskiego próbował kreować się na obrońcę moralności w polityce.
Nigdy się nie zgodzę z tym przekonaniem, że w polityce liczy się wyłącznie siła, skuteczność i cwaniactwo. Nie zgodzę się, że jak ktoś jest silny, to może wyłudzić od kogoś bezradnego, starego mieszkanie, że ktoś może machać pięścią i straszyć dziennikarza. Nie zgodzę się z tym, że państwo organizuje się niczym mafia, po to, by w świetle dnia, bez żadnego wstydu, okradać własny naród, własne państwo. Cechą tego brunatniejącego fenomenu jest także właśnie bezwstyd.
– opowiadał w Olsztynie.
W ten sposób Tusk zaatakował prezydenta Karola Nawrockiego, w oczywisty sposób nawiązując do dawno już przebrzmiałej nagonki z okresu kampanii prezydenckiej dotyczącej sprawy „pana Jerzego”.
Szef rządu dodał, że to nie jest „abstrakcja”.
To jest najbardziej wyrazista substancja tego, co dzieje się dzisiaj w polskiej i światowej polityce.
– przestrzegał.
Kryzys migracyjny
Tusk mówił też, że „musimy w różnorodności, odmienności odnaleźć to, co nas łączy, co buduje wspólnotę, która to wspólnota nie jest wspólnotą strachu, nienawiści, agresji, nieuczciwości”. Ostrzegał jednocześnie, jak bardzo łatwo jest zbudować wspólnotę interesu i wspólnotę emocji w oparciu o strach, niechęć do innego i fobię.
Tusk, nawiązując do kryzysu migracyjnego i pojawiających się zdjęć z hiszpańskiej Ceuty, zauważył, że „łatwo wskoczyć na tę trampolinę polityczną tym, którzy ze strachu uczynili swoje główne narzędzie”.
Tak powstawał też kiedyś faszyzm, każda wersja faszyzmu. Jeśli dzisiaj niektórzy odnoszą tę dramatyczną historię Europy z lat 30. i 40. do czasów dzisiejszych, ktoś powie: przesada, przestańcie. Ale trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, ile mają wspólnych wątków tamte najbardziej ponure czasy i pewne ambicje, projekty polityczne, które dzisiaj na naszych oczach brunatnieją. Mówię tu też o polskich politykach.
– powiedział.
Warto jednak przypomnieć, że sam Tusk wielokrotnie wykorzystywał kryzys migracyjny do własnych celów politycznych. Najpierw cynicznie sprzeciwiając się budowie zapory na granicy Polski z Białorusią i wpisując się w atak hybrydowy przeciwko Polsce, a później, po przejęciu władzy, nagle zmieniając zdanie i postępując zupełnie na odwrót.
Porażka
Premier, pytany podczas wydarzenia o największy sukces i porażkę swojego rządu, przyznał, że bardzo martwi go tempo rozliczeń. Tusk stwierdził, że gdzieś „metą, celem politycznym” powinno być „wygaszenie tych najbardziej gorących konfliktów między ludźmi”.
Ale żeby to się stało możliwe, potrzebne jest uczciwe, głębokie rozliczenie zła. I czy to jest zło pisowskie, po naszej stronie też się zdarza. Musimy pokazać, że jesteśmy gotowi to rozliczyć.
– podkreślił Tusk.
Jak mówił, szybkie rozliczenia nie są możliwe „bez łamania takich absolutnie fundamentalnych praw człowieka”. Przekonywał, że nie może „wsadzić kogoś do więzienia” bez właściwej ścieżki uwzględniającej prokuraturę i sądy.
Cały ten proces, i on często trwa bardzo długo, czasami jest sabotowany przez niektórych urzędników. Niektórzy tęsknią za czasami pisowskimi i myślą sobie: „przeczekam, nic nie zrobię”. Tak, taka jest prawda, w takich warunkach pracuję, ale tutaj mam poczucie porażki.
– przyznał Tusk.
