Bodnar uderza w polskich prawników, a sam brał niemieckie euroBodnar uderza w polskich prawników, a sam brał niemieckie euro
Adam Bodnar po raz kolejny udowadnia, że standardy ekipy Donalda Tuska opierają się na podwójnej moralności. Człowiek, który insynuuje rzekome spiski polskich prawników i naukowców z Węgrami, sam korzystał z niemieckiego systemu grantowego. Mecenas Bartosz Lewandowski bezlitośnie punktuje intencje polityka. „To już jest szczyt hipokryzji” - skwitował jego wpis.
Były szef MS senator Adam Bodnar zamieścił na platformie X wpis, w którym powołał się na artykuł w OKO.press. Postanowił zaatakować polskich prawników i naukowców. Pretekstem stał się ich udział w pracach badawczych na Uniwersytecie w Miszkolcu.
W świetle najnowszych doniesień węgierskiego tygodnika HVG artykuł nabiera szczególnego znaczenia
- napisał Bodnar.
Niemieckie euro
W narracji lewicowo-liberalnych mediów i polityków koalicji rządzącej zwykła międzynarodowa wymiana akademicka urosła nagle do rangi podejrzanego układu. Zaatakowano m.in. Przemysława Czarnka, sędziego Łukasza Piebiaka oraz sędziów Sądu Najwyższego Aleksandra Stępkowskiego, Pawła Czubika i Grzegorza Pastuszko. Na absurdalność tych insynuacji natychmiast odpowiedział mec. Bartosz Lewandowski, który został wymieniany jako członek polsko-węgierskiej Sieci Profesorów. Przypomniał, że węgierski projekt przyniósł jawne, merytoryczne rezultaty: monografia, kilkadziesiąt artykułów naukowych, czy 2 konferencję naukowe. To oznacza, że dla obozu władzy rzetelna praca naukowa staje się pretekstem do politycznej nagonki, o ile tylko nie wpisuje się w preferowane przez rządzących kierunki.
Zarzuca Pan prawnikom i akademikom udział w projekcie naukowo-badawczym Uniwersytetu w Miszkolcu, którego efektem jest monografia, kilkadziesiąt artykułów naukowych, czy 2 konferencję naukowe
- wskazał mec. Lewandowski na swoim profilu na X. Na tym się jednak nie skończyło.
Adam Bodnar był redaktorem i autorem tekstu w książce wydanej przez „Nomos Verlag”. Publikacja powstała we współpracy z Towarzystwem Maxa Plancka - instytucją opłacaną bezpośrednio przez niemieckiego podatnika. Lewandowski wskazał także, że Bodnar publikował również w portalu verfassungsblog.de i otrzymywał pieniądze od niemieckich uczelni. Adwokat napisał, że były minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska zarobił w samym 2023 roku ponad 50 000 zł, a wynagrodzenie wypłacono w niemieckim euro.
To już jest szczyt hipokryzji. Panie senatorze Bodna , ile pieniędzy otrzymał Pan za redakcję i artykuł w książce, która ukazała się nakładem niemieckiego wydawnictwa prawniczego „Nomos Verlag” z udziałem wydawniczym Towarzystwa Maxa Plancka, znanej i zamożnej instytucji naukowej finansowanej z budżetu Republiki Federalnej Niemiec? Przypomnę, że w tekście o sądownictwie po przejęciu władzy pisał Pan o „sprawiedliwości okresu przejściowego”, czyli - powiedzmy sobie wprost - bezprawiu i zamykaniu oczy na zasady prawne w okresie tzw. przywracania praworządności! A ile kosztowały Pana liczne artykuły (np. na niemieckim Vefassungsblog.de) jak był Pan jeszcze opozycyjnym prawnikiem i wyznaczał Pan zasady, które potem Pan z lubością łamał jako Minister Sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska.
Zarzuca Pan prawnikom i akademikom udział w projekcie naukowo-badawczym Uniwersytetu w Miszkolcu, którego efektem jest monografia, kilkadziesiąt artykułów naukowych, czy 2 konferencję naukowe. A może pochwali się Pan innymi grantami międzynarodowymi, które Pan otrzymywał za Pana „walkę o praworządność” przed tym jak chwalił się Pan ściganiem opozycji politycznej w Polsce?
- brzmi wpis mec. Lewandowskiego.
Doktorat za "demokrację walczącą"
Uległość wobec zachodniego sąsiada to u Bodnara stały motyw. Pod koniec października 2021 roku podczas wystąpienia w Getyndze posłużył się metaforą z „Małego Księcia”. Porównał relacje polsko-niemieckie do „procesu oswajania”, stawiając Niemcy w roli mentora.
Dla lewicowego mainstreamu w Berlinie działania ekipy Tuska, w której Bodnar odpowiadał za resort sprawiedliwości, zasługują na najwyższe laury. Były minister odebrał z rąk prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera Nagrodę Wolności za „gorliwą obronę praworządności”. Przyjmowanie niemieckich odznaczeń za działania w Polsce jest skandaliczne.
25 czerwca 2026 roku Wydział Prawa Uniwersytetu w Poczdamie nadał Adamowi Bodnarowi tytuł doktora honoris causa. Niemcy chwalili go m.in. za „przywracanie praworządności”. W rzeczywistości nagroda ta sankcjonuje niebezpieczną koncepcję „sprawiedliwości okresu przejściowego”, mówiąc słowami Donalda Tuska "demokracji walczącej", która służy jego ekipie jako parawan dla łamania prawa i omijania obowiązujących ustaw.
Polityk przyjmujący zaszczyty oraz euro od niemieckich instytucji wystawia sobie fatalne świadectwo. Zwłaszcza gdy jednocześnie piętnuje rodzimych naukowców za zwykłe projekty badawcze.
Demokracja walcząca prosto z Niemiec. Made in Germany Wehrhafte Demokratie dla Polski
koal/źr. wPolityce.pl/X/OKO.Press
