Bodnar uderza w polskich prawników, a sam brał niemieckie euroBodnar uderza w polskich prawników, a sam brał niemieckie euro

FacebookTwitter

Adam Bodnar po raz kolejny udowadnia, że standardy ekipy Donalda Tuska opierają się na podwójnej moralności. Człowiek, który insynuuje rzekome spiski polskich prawników i naukowców z Węgrami, sam korzystał z niemieckiego systemu grantowego. Mecenas Bartosz Lewandowski bezlitośnie punktuje intencje polityka. „To już jest szczyt hipokryzji” - skwitował jego wpis.

Były szef MS senator Adam Bodnar zamieścił na platformie X wpis, w którym powołał się na artykuł w OKO.press. Postanowił zaatakować polskich prawników i naukowców. Pretekstem stał się ich udział w pracach badawczych na Uniwersytecie w Miszkolcu.

W świetle najnowszych doniesień węgierskiego tygodnika HVG artykuł nabiera szczególnego znaczenia

- napisał Bodnar.

Niemieckie euro

W narracji lewicowo-liberalnych mediów i polityków koalicji rządzącej zwykła międzynarodowa wymiana akademicka urosła nagle do rangi podejrzanego układu. Zaatakowano m.in. Przemysława Czarnka, sędziego Łukasza Piebiaka oraz sędziów Sądu Najwyższego Aleksandra Stępkowskiego, Pawła Czubika i Grzegorza Pastuszko. Na absurdalność tych insynuacji natychmiast odpowiedział mec. Bartosz Lewandowski, który został wymieniany jako członek polsko-węgierskiej Sieci Profesorów. Przypomniał, że węgierski projekt przyniósł jawne, merytoryczne rezultaty: monografia, kilkadziesiąt artykułów naukowych, czy 2 konferencję naukowe. To oznacza, że dla obozu władzy rzetelna praca naukowa staje się pretekstem do politycznej nagonki, o ile tylko nie wpisuje się w preferowane przez rządzących kierunki.

Zarzuca Pan prawnikom i akademikom udział w projekcie naukowo-badawczym Uniwersytetu w Miszkolcu, którego efektem jest monografia, kilkadziesiąt artykułów naukowych, czy 2 konferencję naukowe

- wskazał mec. Lewandowski na swoim profilu na X. Na tym się jednak nie skończyło.

Adam Bodnar był redaktorem i autorem tekstu w książce wydanej przez „Nomos Verlag”. Publikacja powstała we współpracy z Towarzystwem Maxa Plancka - instytucją opłacaną bezpośrednio przez niemieckiego podatnika. Lewandowski wskazał także, że Bodnar publikował również w portalu verfassungsblog.de i otrzymywał pieniądze od niemieckich uczelni. Adwokat napisał, że były minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska zarobił w samym 2023 roku ponad 50 000 zł, a wynagrodzenie wypłacono w niemieckim euro.

To już jest szczyt hipokryzji. Panie senatorze Bodna , ile pieniędzy otrzymał Pan za redakcję i artykuł w książce, która ukazała się nakładem niemieckiego wydawnictwa prawniczego „Nomos Verlag” z udziałem wydawniczym Towarzystwa Maxa Plancka, znanej i zamożnej instytucji naukowej finansowanej z budżetu Republiki Federalnej Niemiec? Przypomnę, że w tekście o sądownictwie po przejęciu władzy pisał Pan o „sprawiedliwości okresu przejściowego”, czyli - powiedzmy sobie wprost - bezprawiu i zamykaniu oczy na zasady prawne w okresie tzw. przywracania praworządności! A ile kosztowały Pana liczne artykuły (np. na niemieckim Vefassungsblog.de) jak był Pan jeszcze opozycyjnym prawnikiem i wyznaczał Pan zasady, które potem Pan z lubością łamał jako Minister Sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska.

Zarzuca Pan prawnikom i akademikom udział w projekcie naukowo-badawczym Uniwersytetu w Miszkolcu, którego efektem jest monografia, kilkadziesiąt artykułów naukowych, czy 2 konferencję naukowe. A może pochwali się Pan innymi grantami międzynarodowymi, które Pan otrzymywał za Pana „walkę o praworządność” przed tym jak chwalił się Pan ściganiem opozycji politycznej w Polsce?

- brzmi wpis mec. Lewandowskiego.

Doktorat za "demokrację walczącą"

Uległość wobec zachodniego sąsiada to u Bodnara stały motyw. Pod koniec października 2021 roku podczas wystąpienia w Getyndze posłużył się metaforą z „Małego Księcia”. Porównał relacje polsko-niemieckie do „procesu oswajania”, stawiając Niemcy w roli mentora.

Dla lewicowego mainstreamu w Berlinie działania ekipy Tuska, w której Bodnar odpowiadał za resort sprawiedliwości, zasługują na najwyższe laury. Były minister odebrał z rąk prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera Nagrodę Wolności za „gorliwą obronę praworządności”. Przyjmowanie niemieckich odznaczeń za działania w Polsce jest skandaliczne.

25 czerwca 2026 roku Wydział Prawa Uniwersytetu w Poczdamie nadał Adamowi Bodnarowi tytuł doktora honoris causa. Niemcy chwalili go m.in. za „przywracanie praworządności”. W rzeczywistości nagroda ta sankcjonuje niebezpieczną koncepcję „sprawiedliwości okresu przejściowego”, mówiąc słowami Donalda Tuska "demokracji walczącej", która służy jego ekipie jako parawan dla łamania prawa i omijania obowiązujących ustaw.

Polityk przyjmujący zaszczyty oraz euro od niemieckich instytucji wystawia sobie fatalne świadectwo. Zwłaszcza gdy jednocześnie piętnuje rodzimych naukowców za zwykłe projekty badawcze.

Demokracja walcząca prosto z Niemiec. Made in Germany Wehrhafte Demokratie dla Polski

koal/źr. wPolityce.pl/X/OKO.Press

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.