Ależ absurd! Wysocka-Schnepf tak broni RPD. "Znów lincz na..."Ależ absurd! Wysocka-Schnepf tak broni RPD. "Znów lincz na..."

Dorota Wysocka-Schnepf ubolewa nad rzekomym „linczem” na Rzeczniczce Praw Dziecka Monice Hornie-Cieślak i przekonuje, że krytycy RPD urządzają polityczną nagonkę. Tyle, że trudno nie zadać pytania: a co dopiero powiedzieć o kobiecie, której dzieci zostały odebrane po interwencji RPD Horny-Cieślak? Czy to nie nie jest większa kara niż medialna krytyka?
Dziennikarka neo-TVP Dorota Wysocka-Schnepf postanowiła kolejny raz bronić obozu koalicji 13 grudnia bez względu na wszystko. Tym razem ubolewała nad rzekomym „linczem” nad Rzeczniczką Praw Dziecka Moniką Horną-Cieślak.
Znów lincz na kobiecie. Kanalie znów użyły dzieci. I znów trzeba dni, by obnażyć matactwa, ustalić fakty. Te kilka dni. Tuż przed wyborami odpalą serię politycznych „afer”, rozpalą emocje. Ustalenie faktów potrwa. Sprostujemy je po wyborach. Wyników się nie skoryguje. Widzimy to?
– pytała szyderczo.
Dziury w narracji
Problem polega na tym, że owa taktyka odpalania rzekomych afer kojarzona jest raczej z obozem, który reprezentuje Dorota Wysocka-Schnepf.
Co więcej, trudno nie odnieść wrażenia, że krytyczne podejście dziennikarki do materiału Kanału Zero nie jest przypadkowe. Powszechnie znany jest bowiem ostry konflikt pomiędzy Dorotą Wysocką-Schnepf a założycielem Kanału Zero Krzysztofem Stanowskim. Podczas prezydenckiej kampanii wyborczej mocno krytykował on brak bezstronności dziennikarki podczas debaty prezydenckiej w neo-TVP, a także przypominał o zbrodniach dokonywanych przez jej teścia, po którym zresztą imię otrzymał syn dziennikarki.
Wpis Wysockiej-Schnepf został wyśmiany przez dziennikarkę Kanału Zero Joannę Pinkwart, która zasugerowała, że w istocie wpis ten powinien dotyczyć kobiety, której na skutek działań RPD odebrano dzieci.
Pani Doronia w obronie matki, której próbowano zabrać dzieci! Tego się nie spodziewałam, ale brawo!
– kpiła.
Sprawa Horny-Cieślak
Zawiadomienie ma zostać rozpoznane przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie. Ma ono związek z interwencją dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki, opisaną w środę przez portal Zero.pl.
Według artykułu Monika Horna-Cieślak – będąc świadkiem ulicznego incydentu z udziałem dziecka – podjęła działania, które doprowadziły do przymusowego odebrania biologicznym rodzicom dwojga dzieci.
O złożeniu zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Horną-Cieślak poinformował m.in. poseł Paweł Jabłoński (Rozwój Plus).
Do opisanego przez portal Zero.pl zdarzenia doszło w sierpniu tego roku. Według portalu Horna-Cieślak, spacerując chodnikiem na warszawskiej Białołęce, zauważyła kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Rzeczniczka zwróciła jej uwagę, na co kobieta odpowiedziała, używając wulgarnych słów. O sprawie Horna-Cieślak zawiadomiła policję, która pod presją, jak twierdzi portal, wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci, co skutkowało umieszczeniem trzy- i czterolatka w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
Portal, powołując się na słowa sądu rodzinnego, podał, że podjęte przez RPD działania „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej», a „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia".
as/źr. wPolityce.pl za PAP I X
