Podczas Lviv Resilience Day w Gdańsku, mer Lwowa Andrij Sadowy, podpisał umowy z sześcioma międzynarodowymi partnerami. Kacper Płażyński jest oburzony jego obecnością i ciepłym przyjęciem, którym chwali się ukraiński polityk. Reakcja posła PiS nie może dziwić, w końcu zaledwie pół roku temu składał on interpelację w Sejmie, by uznać m.in. Sadowego za personę non grata. - Jak ktoś taki przyjeżdża do Polski i mówi, że Gdańsk przyjął go ciepło, to nóż się otwiera w kieszeni - mówił w rozmowie z portalem wPolityce.pl.
Antypolskie podejście Sadowego
Według Kacpra Płażyńskiego Andrij Sadowy nawet nie kryje swojego antypolskiego podejścia do kwestii historycznych.
I w ogóle do Polski
— podkreślił poseł.
Polityk przypomniał o niedawnych działaniach mera Lwowa w stosunku do polskiej firmy Control Process, z którą zerwał kontrakt, narażając spółkę na ogromne straty. Sadowy nie chce też zapłacić za wykonane prace. Co więcej ukraiński polityk za nic ma kolejne postanowienie arbitrażowych sądów międzynarodowych, które uznają rację polskiego przedsiębiorstwa.
W innych sprawach to jest człowiek, który nie od roku, dwóch, tylko od wielu, wielu lat gloryfikuje kult OUN-UPA na terenie miasta, którym zarządza. Robi to publicznie. A pół roku temu zadeklarował również, że miasto Lwów zbuduje muzeum poświęcone Romanowi Szuchewyczowi, a więc już bezpośredniemu wykonawcy czy mózgowi operacji ludobójstwa Polaków i innych mniejszości na Kresach.
— podkreślił polityk.
Interpelacja Płażyńskiego i Kowalskiego
Poseł nie krył rozczarowania postawą władz Gdańska.
Jak ktoś taki przyjeżdża do Polski i mówi, że Gdańsk przyjął go ciepło, to nóż się otwiera w kieszeni. Ten człowiek po prostu nigdy do Polski wjazdu już mieć nie powinien
— stwierdził.
W styczniu Kacper Płażyński i Janusz Kowalski złożyli w Sejmie interpelacje, by Andrija Sadowego i Tarasa Kuczmę, mera Drohobycza, „uznać za personę non grata oraz objęcia ich zakazem wjazdu do Polski”.
W uzasadnieniu interpelacji można przeczytać, że „1 stycznia 2026 roku w wielu miejscach na Ukrainie odbyły się uroczystości z okazji rocznicy urodzin Stepana Bandery – jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów współodpowiedzialnej za ludobójstwo dokonane na Polakach”.
Niepokojące wydarzenia miały miejsce we Lwowie, gdzie mer Andrij Sadowy wziął udział w pochodzie z okazji 117. rocznicy urodzin Stepana Bandery oraz złożył kwiaty pod jego pomnikiem. Ponadto mer Lwowa zapowiedział odbudowę ze środków publicznych Muzeum Romana Szuchewycza – głównego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii, czyli zbrojnego ramienia OUN, która w sposób systemowy przeprowadziła ludobójstwo na ludności polskiej i innych mniejszościach narodowych, współpracując przy tym z hitlerowskimi Niemcami
— napisali m.in. autorzy interpelacji.
„Gdyby stał się persona no grata…”
Dziś poseł Płażyński z żalem wspomina, że wówczas nie doszło do zaakceptowania tamtej inicjatywy.
Bardzo żałuję, że przy tej sytuacji rząd polski nie stanął na wysokości zadania i po prostu nie wpisał go na listę osób persona non grata, bo być może gdyby to nastąpiło, to by zatrzymało kolejne decyzje władz ukraińskich, łącznie z decyzją prezydenta Zełenskiego w zakresie kultywowania tej zbrodniczej formacji.
— podkreślił Kacper Płażyński w rozmowie z wPolityce.pl.
Władzom to nie przeszkadza
Poseł podkreślił również, że władze miasta doskonale wiedzą, jakie poglądy głosi Andrij Sadowy.
Im to po prostu nie przeszkadza. Nie przeszkadzało prezydentowi Adamowiczowi i nie przeszkadza dzisiaj prezydent Dulkiewicz
— stwierdził
„Jak plują, udajemy, że deszcz pada”
Poseł przyznał, że próbował rozmawiać z władzami miasta w szerszej dyskusji na temat przyjęcia konfrontacyjnej postawy Kijowa wobec Polski.
Nie uznano za stosowne, aby podjąć jakąkolwiek korektę. A oni tak się wobec nas zachowują, mimo całego dobra, które Ukraińcom daliśmy. Zatem fakt, że powiewa dalej ukraińska flaga przy ratuszu miejskim, wydaje się trochę niestosowny
— ocenił Płażyński.
Jak na nas plują, to nie powinniśmy udawać, że deszcz pada
— dodał.
Dulkiewicz człowiek Tuska
Poseł PiS zaznaczył też, że prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz jest realizatorką polityki Donalda Tuska.
Ta pani kolejny raz ma Polaków dzielić. I to w tak oczywistych sprawach, jak to, że nie powinno być tolerancji polskich władz dla podnoszenia się takich poglądów na Ukrainie
— podsumował polityk PiS w rozmowie wPolityce.pl
SC/wPolityce.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763485-cieszy-sie-z-cieplego-przyjecia-w-gdansku-persona-non-grata
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.