Histeria rządu i zaprzyjaźnionych mediów po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego sięgnęła zenitu. Postanowił dołączyć do niej Jarosław Kurski, były zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”. Dziennikarz, którego gazeta szczyciła się już po rosyjskiej agresji na Gruzję listem Putina do Polaków, dziś na łamach tej samej gazety publikuje list do „przyjaciela Ukraińca”. Treść to niemal w całości „zły Nawrocki”, „dobry Zełenski, upokorzony przez polskiego prezydenta podczas wizyty w grudniu ubiegłego roku” i Putin „cieszący się” z decyzji o odebraniu prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Nie zabrakło też oczywiście „nacjonalistów”, Jedwabnego i „zakłamywania historii”.
Politycy koalicji 13 grudnia na wyścigi cytowali wczoraj Dmitrija Miedwiediewa, jako rzekomy dowód, że prezydent Karol Nawrocki działa na rzecz Rosji i że właśnie na rzecz moskiewskiego reżimu odebrał Order Orła Białego ukraińskiemu przywódcy Wołodymyrowi Zełenskiemu. Robią to te same środowiska, które jeszcze niedawno pomstowały na „rusofobów Kaczyńskich”, i które prowadziły przez lata politykę resetu z Rosją, a nawet gościły „złote myśli” Putina o kondycji współczesnej Europy na swoich łamach (w rok po agresji Rosji na Gruzję).
„Cynicznie nakręcają sporalę nienawiści”
W „Gazecie Wyborczej”, bo o niej mowa w ostatnim zdaniu, Jarosław Kurski opublikował dziś emocjonalny „list do przyjaciela Ukraińca”. Nie będziemy wnikać, czy prawdziwego, czy metaforycznego, bo ciekawa jest sama treść.
Bracie, piszę do ciebie we własnym imieniu jako obywatel i jako Polak. Robię to w rozpaczy, w poczuciu, że reprezentujący mój kraj politycy cynicznie nakręcają spiralę nienawiści między naszymi narodami. Chcę stanowczo powiedzieć, że robią to nie w moim imieniu, i wiem, że nie jestem w tym odosobniony, wiem, że tak właśnie myśli wielu moich rodaków
— rozpoczyna swoj list były zastępca redaktora naczelnego „Wyborczej”.
Relacje z naszymi bratnimi narodami stały się zakładnikiem skrajnych nacjonalistów, małych figur szafujących wielkimi słowami, jak: „Polska”, „honor” czy „godność”. W Polsce łatwo jest uderzać w tony godności narodowej. Powiedziałbym, że to nasza narodowa specjalność. Uwielbiamy się oburzać i unosić honorem. Im większe nadęcie, tym mniej rozumu. Niestety, skutki tych „godnościowych” gestów są na ogół dla Polski opłakane. Nie uczymy się na błędach. I tak już chyba zostanie u nas na zawsze
— pytanie, co za problem mają na Czerskiej z pojęciem „godności” i „honoru”, że tak im wiecznie przeszkadza każde odwołanie się do tych pojęć?
Decyzję prezydenta RP o odebraniu prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego Kurski ocenia jako hańbiącą dla Karola Nawrockiego, a nie dla Wołodymyra Zełenskiego i oznakę „słabości” i „siły”. Oznaką siły byłoby milczenie czy kolejne „oburzone” oświadczenie?
Musisz wiedzieć, że urzędujący w Polsce prezydent reprezentuje środowiska narodowe i ultraprawicowe. A te budują swoją polityczną agendę na ksenofobii, na pogardzie wobec obcych, na sianiu nienawiści. Wobec imigrantów, wobec Niemców, wobec Ukraińców… Są nieufne wobec każdego obcego. Podobają im się jedynie Węgrzy – dopóki głosują na Orbána. Podobają im się Amerykanie z MAGA, a wielu z nich podobają się Rosjanie, bo popierają Putina, nienawidzą Unii Europejskiej i toczą wojnę z Ukrainą. Takie to jest towarzystwo, które ma swojego prezydenta Karola Nawrockiego. Jest to nieszczęście w każdym wymiarze: politycznym, geopolitycznym, strategicznym, etycznym i moralnym
— żali się „przyjacielowi” Kurski, przechodząc później do kampanii Karola Nawrockiego i jego „gry na antyukraińskiej nucie”. Przejawami tejże gry jest, według dziennikarza, m.in. „domaganie się ekshumacji ofiar” Rzezi Wołyńskiej.
Dlaczego „winien” jest Nawrocki?
W dalszej części Jarosław Kurski, zwyczajem dość powszechnym w jego środowisku, udaje, że nie pamięta, w jakim kraju żyje - bo Partia Demokratyczna jest w Stanach Zjednoczonych, a były wicenaczelny „GW” oczywiście pisze o „demokratach” z jednej i „skrajnej prawicy” z drugiej strony. Rządami tej drugiej klasycznie straszy. Dalej jednak okazuje się, że całej awanturze „winny” był… prezydent Karol Nawrocki. „Zawinił”, jak się okazuje, nawet w haniebnej decyzji prezydenta Ukrainy.
Niestety, sam prezydent Wołodymyr Zełenski lekkomyślnie dał prezent nacjonalistycznej prawicy, nazywając jedną z waszych jednostek imieniem bohaterów UPA. Być może ta decyzja była reakcją na upokorzenie, jakiego Zełenski doznał od Nawrockiego podczas jedynej po jego wyborze wizyty w Polsce. Zełenski przyjechał do Warszawy. Wykazał się rozumem i dobrą wolą, a Nawrocki – wielkopańskim uporem potwierdzającym o nas, Polakach, jak najgorsze stereotypy. Zełenski po stokroć dziękował w Warszawie za pomoc Ukrainie, a Nawrocki mówił w kółko o Wołyniu i podkreślał, że Polakom brakuje poczucia wdzięczności ze strony Ukraińców. Za te słowa także cię przepraszam, przyjacielu
— podkreśla Kurski.
Ku uciesze Kremla sprawy wymknęły się spod kontroli. Cieszą się Władimir Putin i Siergiej Ławrow, ale cieszy się też Grzegorz Braun i cieszy się Jarosław Kaczyński
— przekonuje.
Następnie czytamy o „fałszowaniu historii” przez „nacjonalistów”, któremu to procederowi nie zapobiegli „demokraci”. Kurski wskazuje tu na Jedwabne, które, jego zdaniem, dowodzi, że „schemat sąsiedzkich mordów nie jest tylko ukraińską specjalnością na Wołyniu i w Galicji”.
A tak twierdzą wyznawcy mitów o niepokalanym Polaku, który nigdy nikogo nie skrzywdził, a zawsze był tylko ofiarą
— „ironizuje” dziennikarz.
Oto, do czego prowadzi zakłamywanie historii, do czego prowadzą działania po obu stronach granicy zwane polityką historyczną. Polityka historyczna polega na wynoszeniu na piedestał najbardziej heroicznych kart, a przemilczaniu lub zakłamywaniu tych wstydliwych i haniebnych. Widzimy źdźbło w oku innych, a nie widzimy belki we własnym
— podkreśla, po czym w swej „łaskawości przyznaje”, że UPA, oprócz walki z Sowietami, to „niestety także paroksyzm nacjonalistycznego mordu na polskich sąsiadach, czystka etniczna, którą znamy z Rwandy czy z Bałkanów”.
Sojusz wojskowy z… Niemcami?!
Najdziksza koncepcja pojawia się jednak pod koniec.
Polakom i Ukraińcom potrzebny jest sojusz wojskowy, do którego powinni także dołączyć Niemcy. To nie przypadek, że w Niemcach i Ukraińcach polska skrajna prawica widzi dziś wrogów, a nie dostrzega go w rosyjskim imperializmie
— przekonuje Jarosław Kurski.
Nie wiadomo, kto dokładnie jest dla niego „skrajną prawicą”, skoro kilka akapitów wcześniej postawił Jarosława Kaczyńskiego na równi z Grzegorzem Braunem, a obu - z Putinem i Ławrowem (tym samym Ławrowem, który przyjeżdżał do Polski na narady ambasadorów za pierwszych rządów Donalda Tuska), ale prawica, a konkretnie PiS - ostrzegała przed rosyjskim imperializmem, kiedy środowisko pana Jarosława Kurskiego zachwycało się polityką resetu, gromiło najpierw obu braci Kaczyńskich, a później już tylko prezesa PiS za „skłócanie” nas z Rosją i publikowało listy Putina do Polaków (gdzie zresztą rosyjski satrapa kreował się na wielkiego orędownika Unii Europejskiej).
Co do Niemców zaś - mówimy o kraju, który przez wiele lat robił intratne interesy z putinowską Rosją i zachowywał się co najmniej dwuznacznie nawet na początku pełnoskalowej agresji na Ukrainę.
Jesteśmy podobni w swojej zapalczywości. Decyzja Nawrockiego jest właśnie taka jak sam Nawrocki, ale reakcje ukraińskie nie są mądrzejsze. Nie eskalujcie, bądźcie mądrzy jak wasi atamani Iwan Wyhowski czy Iwan Mazepa. Dopóki trzymaliśmy się razem, Moskwa nie miała tu wstępu
— apeluje, kończąc swój list słowami „Sława Ukrajini! Herojam sława!” i podpisem „Twój Jarosław”.
„Zapalczywość”, czyli pierwsza od lat zdecydowana reakcja na wiele niepokojących gestów ze strony Ukrainy?
Wyborcza.pl/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763194-bracie-kurski-pisze-do-przyjaciela
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.