Artur Łącki, najbogatszy poseł bieżącej kadencji, postanowił zrobić mały „follow up” do wywiadu, w którym komentował sprawę Szpitala Południowego i młodego lekarza-milionera, do niedawna także radnego KO. „Na moje słowa: niech pierwszy rzuci kamieniem kto nie próbował przyspieszyć wizyty u lekarza, pan redaktor spytał czy może rzucać, bo on nie” - zauważył. Polityk KO, który - jak przyznał w tej samej rozmowie - korzysta z prywatnej służby zdrowia - następnie zaczął powoływać się na przykłady zrozpaczonych rodziców pragnących ratować chore dziecko.
„Zły system”, zaniedbana służba zdrowia i wreszcie - premier Donald Tusk, który „nie bierze jeńców” i z całą surowością każe za wszystkie nadużycia, a w ogóle to i tak jesteśmy lepsi niż PiS - taki przekaz wyłania się z wywiadu posła KO Artura Łąckiego dla Kanału Zero. Łąckiemu kilka godzin po zakończeniu rozmowy najwyraźniej przypomniało się, że o „prywatnym SOR” w Szpitalu Południowym miał powiedzieć coś jeszcze.
Łącki o zrozpaczonych matkach i zdesperowanych ojcach
Chyba przypomniało się posłowi zupełnie niepotrzebnie, ponieważ trudno powiedzieć, żeby porządnie przemyślał to, co napisał.
Na moje słowa: niech pierwszy rzuci kamieniem kto nie próbował przyspieszyć wizyty u lekarza, pan redaktor spytał czy może rzucać, bo on nie. Pewnie, że nie bo to młody zdrowy facet
— stwierdził Łącki na platformie X.
Ale każda zrozpaczona matka, czy każdy zdesperowany ojciec, będzie robił wszystko by wyleczyć i uratować swoje dzieci, swoją rodzinę. I to jest normalny ludzki odruch
— dodał.
A może wszyscy rodzice ciężko chorych dzieci powinni po prostu zapisać się do KO? Bo jak na razie albo czekają w kolejkach, albo prowadzi się dla ich dzieci zbiórki na kosztowne operacje i terapie, często za granicą.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762940-to-jakis-zart-tak-lacki-tlumaczyl-historie-z-prywatnym-sor
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.