Mandat w wysokości 2,5 tys. zł, jaki otrzymała jedna z gdańskich pizzerii odsłonił drugie dno funkcjonowania Krajowej Administracji Skarbowej. „Musimy wystawić konkretną ilość mandatów. To jest dla mnie jako urzędnika absolutnie oburzające. Jest to niezgodnie z moim sumieniem” - powiedziała na antenie Telewizji wPolsce24 Agata Jagodzińska, Przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS.
W jednej z gdańskich pizzerii doszło do niecodziennej sytuacji. Do lokalu weszły dwie kobiety, które zamówiły pizzę z krewetkami i zostały obsłużone jak zwykłe klientki. Właściciel rodzinnej restauracji naliczył do zamówienia standardową, 8‑proc. stawkę VAT, tak jak robi się to w przypadku klasycznej pizzy. Klientkami okazały się jednak urzędniczki Krajowej Administracji Skarbowej KAS, które dokonywały tzw. nabycia sprawdzającego. Rodzinna firma zobaczyła mandat w wysokości 2,5 tys. zł, ponieważ za kilka krewet na pizzy trzeba było w rachunku policzyć VAT nie 8 a 23 proc.
Zacznę od tego, że tak zwane nabycie sprawdzające, a może nazwijmy to prościej zakup kontrolowany, czy też tajemniczy klient w postaci urzędnika skarbowego, to nie jest nic nowego. To jest procedura, która działa od kilku dobrych lat. Jest uregulowana w ustawie o Krajowej Administracji Skarbowej i urzędnicy skarbowi zgodnie z tą procedurą mają prawo chodzić, dokonywać zakupu towarów i usług i sprawdzać, czy sprzedawca wystawi właściwy paragon, czy nabije transakcję na kasę fiskalną. Musimy ten towar nabyć jako urzędnicy, a sprzedawca ma wydać paragon. Jeżeli sprzedawca nie nabije na kasę lub nie wyda paragonu, wtedy powinien zostać ukarany mandatem, choć można odstąpić od ukarania. I takie czynności wykonujemy od wielu lat
— wyjaśniała Agata Jagodzińska Przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS.
Tam też został nałożony mandat. W ocenie opinii publicznej mandat był bardzo wysoki, bo aż 2500 zł za to, że na paragonie była zła stawka podatku VAT, bo takie jest, proszę państwa, prawo w Polsce, a prawo ustala parlament, a nie urzędnicy. Jeżeli na daniu jest owoc morza, a owoce morza są zgodnie z przepisami traktowane jako towar luksusowy, to należy całość dania opodatkować stawką 23 proc., a nie 8 proc. i za to przedsiębiorca otrzymał mandat
— dodała Jagodzińska.
Przy okazji sprawy rodzinnej pizzerii z Gdańska ujawniono jednak niezwykle bulwersujący proceder. Urzędnicy mają mieć wyznaczane plany mandatowe, maja być zmuszani do wręczania większej ilości mandatów.
Zlecenie na mandaty
Jak ujawniła przewodnicząca związku zawodowego działającego w KAS, sprawa krewetek w gdańskiej pizzy jest o wiele bardziej złożona i pokazuje drugie dno.
Zaczęłam pytać urzędników, co się tam stało, dlaczego tyle, co tam się w ogóle zadziało. Nie rozmawiałam z tymi konkretnymi urzędniczkami, które były na tym nabyciu sprawdzającym, na tym zakupie kontrolowanym. Dowiedziałam się jednak od ich koleżanek, że ta pizza nie została zjedzona, bo dużo ludzi w internecie zarzucało, że urzędniczki sobie zjadły pizzę z krewetkami. (…) Powstaje pytanie, czy trzeba nakładać tak wysokie mandaty. A czym jest wysoki mandat? Kontroler skarbowy, urzędnik, na podstawie Kodeksu karnego powinien ocenić czyn, czy jest znikomy czy duży. Chodzimy często na Stare Miasto w Krakowie, a tam nagminnie restauratorzy są w zmowie i nie wydają paragonów fiskalnych. I kiedy koledzy i koleżanki dają nawet po kilka tysięcy mandaty, to oni się śmieją w twarz urzędnikom
— wyjaśniła okoliczności kontroli skarbowej Jagodzińska.
Prowadząca program „Pytania o Polskę” red. Małgorzata Gałka dopytywała, czy w tym konkretnym przypadku koniczne było wystawianie tak wysokiego mandatu, czy nie wystarczyło pouczenie.
Można było pouczyć. Tym bardziej, że to nie było takie zwykłe niewydanie paragonu, tylko to była jakiś tam dodatek do dania
— uważa Przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS. Dlaczego zatem wystawiono wysokie mandat?
W tamtym roku zmienił się tak zwany miernik nabyć sprawdzających, bo KAS się ocenia. Każdy urząd skarbowy, każdy naczelnik ma do wykonania na kwartał określony miernik. I kiedyś, żeby wykonać miernik tych zakupów kontrolowanych, trzeba było wykonać jakąś ilość nabyć, czyli wystarczyło po prostu iść, pojawić się, pouczyć. W tej chwili ten miernik się zmienił i my musimy wystawić konkretną ilość mandatów. To jest dla mnie jako urzędnika absolutnie oburzające. Jest to niezgodnie z moim sumieniem, dlatego że jeżeli my na siłę mamy wystawiać mandaty, to cały sens zakupu kontrolowanego powinien być prewencyjny. Mamy chodzić, przedsiębiorcy mają wiedzieć, że my kontrolujemy i oni mają wystawiać paragony.
Natomiast nie o to chodzi, żeby na siłę wynajdywać i na siłę karać mandatami. A tak w tej chwili jest i należy o tym głośno mówić
— ujawniła na antenie Telewizji wPolsce24 w programie „Pytania o Polskę” Agata Jagodzińska.
koal/wPolsce24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761835-urzednicy-kas-musza-wystawic-konkretna-ilosc-mandatow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.