Jękliwy dyktat totalnej opozycji staje się coraz bardziej bezwzględny. Przeciwnicy rządu PiS obrzucają błotem każdego, kto wykaże się choć cieniem przyzwoitości wobec działań organów państwa. Przekonała się o tym wczoraj prezes Sądu Najwyższego. Małgorzata Gersdorf, w której obronie stawali najzacieklejsi przedstawiciele opcji totalnie opozycyjnej, dziś nie mają wobec niej odrobiny litości. Powód? Pojawiła się tam, gdzie powinna być, chcąc wypełniać swoje zawodowe obowiązki. Obecność Gersdorf w Pałacu Prezydenckim na zaprzysiężeniu sędziego Trybunału Konstytucyjnego rozwścieczyło Salon.
Jak można się domyślać, na czele oburzonego chóru stanął Tomasz Lis, który zawzięcie „bronił demokracji” i dożywotniej prezesury Andrzeja Rzeplińskiego w Trybunale Konstytucyjnym. Ten sam, który swego czasu pisał peany na cześć prezes Gersdorf, teraz zadawał jej cios za ciosem.
Pamiętacie list pani Gersdorf do sędziów o ciężkim czasie próby? No to dziś miała swoj test. Oblała koncertowo.
— napisał na Twitterze, zarzucając prezes SN, że nie zapisze się w podręcznikach historii.
W tym samym tonie wypowiadali się oburzeni politycy opozycji.
Atak był tak wielki, że rzecznik Sądu Najwyższego poczuł się w obowiązku, by ogłosić publicznie, że Małgorzata Gersdorf nie odpowiada za swoje czyny z uwagi na zły stan zdrowia psychicznego.
W trudnym okresie stresów i przepracowania, każdemu z nas zdarzają się kroki bezrefleksyjne
— próbował tłumaczyć prezes Gerdorf rzecznik SN, Michał Laskowski w swoim oświadczeniu. Skoro pani prezes jest aż tak przemęczona, może propozycja PiS o przeniesieniu sędziów w stan spoczynku po 65 roku życia jest właściwym rozwiązaniem? Skoro – zdaniem rzecznika SN – przepracowanie sprawia, że pani Gersdorf nie wie dokąd idzie i co robi, jak może kierować Sądem Najwyższym?
Podkreślenia wymaga ponadto to, że stanowisko prezentowane dotychczas przez Pierwszego Prezesa SN w odniesieniu do Trybunału Konstytucyjnego nie uległo zmianie
— zapewniał rzecznik SN w swoim kuriozalnym oświadczeniu.
Cóż, rewolucja zaczyna zjadać własne dzieci. Podwładny prezes SN gotów ją ubezwłasnowolnić w oczach opinii publicznej, byle tylko przypodobać się wodzom sędziowskiej rebelii, mającą powstrzymać reformę wymiaru sprawiedliwości. Jakże wiele to mówi o całym tym zgniłym układzie establishmentu III RP i „nadzwyczajnej kasty”.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Jękliwy dyktat totalnej opozycji staje się coraz bardziej bezwzględny. Przeciwnicy rządu PiS obrzucają błotem każdego, kto wykaże się choć cieniem przyzwoitości wobec działań organów państwa. Przekonała się o tym wczoraj prezes Sądu Najwyższego. Małgorzata Gersdorf, w której obronie stawali najzacieklejsi przedstawiciele opcji totalnie opozycyjnej, dziś nie mają wobec niej odrobiny litości. Powód? Pojawiła się tam, gdzie powinna być, chcąc wypełniać swoje zawodowe obowiązki. Obecność Gersdorf w Pałacu Prezydenckim na zaprzysiężeniu sędziego Trybunału Konstytucyjnego rozwścieczyło Salon.
Jak można się domyślać, na czele oburzonego chóru stanął Tomasz Lis, który zawzięcie „bronił demokracji” i dożywotniej prezesury Andrzeja Rzeplińskiego w Trybunale Konstytucyjnym. Ten sam, który swego czasu pisał peany na cześć prezes Gersdorf, teraz zadawał jej cios za ciosem.
Pamiętacie list pani Gersdorf do sędziów o ciężkim czasie próby? No to dziś miała swoj test. Oblała koncertowo.
— napisał na Twitterze, zarzucając prezes SN, że nie zapisze się w podręcznikach historii.
W tym samym tonie wypowiadali się oburzeni politycy opozycji.
Atak był tak wielki, że rzecznik Sądu Najwyższego poczuł się w obowiązku, by ogłosić publicznie, że Małgorzata Gersdorf nie odpowiada za swoje czyny z uwagi na zły stan zdrowia psychicznego.
W trudnym okresie stresów i przepracowania, każdemu z nas zdarzają się kroki bezrefleksyjne
— próbował tłumaczyć prezes Gerdorf rzecznik SN, Michał Laskowski w swoim oświadczeniu. Skoro pani prezes jest aż tak przemęczona, może propozycja PiS o przeniesieniu sędziów w stan spoczynku po 65 roku życia jest właściwym rozwiązaniem? Skoro – zdaniem rzecznika SN – przepracowanie sprawia, że pani Gersdorf nie wie dokąd idzie i co robi, jak może kierować Sądem Najwyższym?
Podkreślenia wymaga ponadto to, że stanowisko prezentowane dotychczas przez Pierwszego Prezesa SN w odniesieniu do Trybunału Konstytucyjnego nie uległo zmianie
— zapewniał rzecznik SN w swoim kuriozalnym oświadczeniu.
Cóż, rewolucja zaczyna zjadać własne dzieci. Podwładny prezes SN gotów ją ubezwłasnowolnić w oczach opinii publicznej, byle tylko przypodobać się wodzom sędziowskiej rebelii, mającą powstrzymać reformę wymiaru sprawiedliwości. Jakże wiele to mówi o całym tym zgniłym układzie establishmentu III RP i „nadzwyczajnej kasty”.
Strona 1 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/358548-rewolucja-juz-pozera-wlasne-dzieci-uznanie-prezes-sadu-najwyzszego-za-przemeczona-pokazuje-ze-nawet-rzecznik-sn-chce-ja-widziec-na-emeryturze