Jedną rzeczą jest (…) dyskusja nad poszczególnymi rozwiązaniami, inną totalny sprzeciw i próba storpedowania zmian
— mówi portalowi wPolityce.pl Barłomiej Wróblewski, poseł PiS.
wPolityce.pl: Panie pośle, dlaczego wycofał pan swój podpis spod projektu ustawy o Sądzie Najwyższym?
Bartłomiej Wróblewski (PiS): Chodzi o sprostowanie, a nie wycofanie podpisu. Mojego podpisu nie mogło być pod projektem, ponieważ nad tym projektem nie pracowałem, ani nie byłem w stanie się z nim zapoznać. Pracowałem i pracuję nad innymi częściami reformy wymiaru sprawiedliwości. Jestem mocno zaangażowany w tę sprawę.
Co zatem się wydarzyło?
Doszło do nieporozumienia. Pracowałem nad ustawą o ustroju sądów powszechnych i ważnym wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego. Także w poprzednią sobotę miałem najważniejsze wydarzenie rodzinne [ślub - dop. redakcji]. Mimo mojej wyraźnej dyspozycji mój podpis znalazł się pod projektem. Poprosiłem więc o sprostowanie. Ostatecznie kwestia ta nie ma żadnego znaczenia dla sprawy, została wyjaśniona i niepotrzebne są nadinterpretacje.
Opozycja zarzuca, że w projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym jest niekonstytucyjne rozwiązanie, chodzi o skracanie kadencji sędziów Sądu Najwyższego. Co pan sądzi o tym zarzucie?
Opozycja krytykuje rząd i PiS za wszystkie działania. I do samej krytyki i jej formy już się przyzwyczailiśmy. Reformę wymiaru sprawiedliwości wprowadzamy, bo obiecaliśmy to w wyborach i takie są oczekiwania społeczne. Nie tylko sympatycy PiS chcą zmian w sądownictwie, ale chce ich większość Polaków. Tej zmiany nie da się przeprowadzić bez zmian w Sądzie Najwyższym. Natomiast dyskusja nad projektem i jego poszczególnymi zapisami jest rzeczą normalną, dotyczy każdej ustawy przyjmowanej przez Sejm. Jedną rzeczą jest jednak dyskusja nad poszczególnymi rozwiązaniami, inną totalny sprzeciw i próba storpedowania zmian.
Rozumiem panie pośle, ale chodzi mi konkretnie o skrócenie kadencyjności sędziów Sądu Najwyższego. Czy ten zapis, który znalazł się w projekcie PiS nie stoi w sprzeczności z Konstytucją?
Kwestia kadencyjności sędziów Sądu Najwyższego nie została uregulowana w Konstytucji. Zgodnie z projektem skład Sądu Najwyższego ma liczyć mniej więcej połowę obecnego składu sędziowskiego.
Co z sędziami, którzy nie znajdą się już w składzie Sądu Najwyższego?
To problem praktyczny, który należy rozwiązać. Siłą rzeczy musimy mieć mechanizm, który spowoduje, że obecna liczba sędziów zostanie dostosowana do nowej struktury.
Można będzie, zgodnie z Konstytucją, przenieść tych sędziów w stan spoczynku?
Art. 180 ust. 5 Konstytucji mówi, że w razie zmiany ustroju sądów wolno sędziego przenosić do innego sądu lub w stan spoczynku, jednak z zachowaniem pełnego uposażenia. Nie od dziś jednak wiadomo, że wszelkie sprawy dotyczące personaliów budzą ogromne emocje, więc poza aspektem prawnym jest i aspekt polityczny i ludzki reformy. Trzeba jednak - jak wspomniałem - dostosować liczbę sędziów do nowej struktury organizacyjnej Sądu Najwyższego. Można natomaist zastanawiać się, kto w tej sprawie powinien odgrywać kluczową rolę – minister sprawiedliwości, Prezydent czy zreformowana Krajowa Rada Sądownictwa.
Pana zdaniem kto powinien odgrywać tu decydującą rolę?
Wydaje mi się, że i w tej i w podobnych sytuacjach to KRS mógłby odgrywać większą rolę. Właśnie zmieniliśmy ustrój KRS i daliśmy Radzie silniejszą legitymizację demokratyczną. Póki KRS był ciałem zdominowanym przez sędziowski czynnik korporacyjny miałbym obawy, teraz jednak są one mniejsze. Takie rozwiązanie osłabiłoby także ataki opozycji na rząd. Wadą takiego rozwiązania jest natomiast przedłużenie tego etapu reformy.
Dużo emocji, szczególnie wśród sędziów budzi Izba Dyscyplinarna, która ma powstać przy Sądzie Najwyższym.
Z codziennych relacji medialnych wiemy, że zarzutów przeciwko poszczególnym sędziom i przeciwko całemu środowisku sędziowskiemu jest wiele. Sędziowie nie odpowiadają tak jak normalni obywatele, gdyż są chronieni immunitetem, a po jego uchyleniu odpowiadają na specjalnych zasadach. W praktyce rzadko ponoszą odpowiedzialność. Izba Dyscyplinarna jest pomysłem na to, żeby stworzyć instytucję, która będzie w stanie realnie egzekwować odpowiedzialność także wobec sędziów.
Pracował pan nad projektem ustawy o ustroju sądów powszechnych. Jakie rozwiązania wprowadzane przez nią są najważniejsze dla obywateli?
Reforma wymiaru sprawiedliwości jest politycznie trudnym a prawnie skomplikowanym projektem. Każda z poszczególnych ustaw wprowadzanych w ramach reformy ma swoje znaczenie, chociaż końcowy efekt będzie wypadkową zmian w prawie, konsekwencji we wprowadzaniu, ale i zmian mentalności i podejścia przez samych sędziów. Jeżeli chodzi o ustawę o ustroju sądów powszechnych wskazałbym na kilka elementów, które mają duże znaczenie dla obywateli. Po pierwsze, losowy przydział spraw sędziom, czyli losowanie sędziów do spraw. Dotychczas było tak, że znaczna część obywateli miała przekonanie, że ich sprawy są rozpatrywane przez sędziów, którzy nie zostali wyznaczeni w transparentny sposób. Dlatego częsty był zarzut o stronniczość. Losowy przydział sprawy ma służyć temu, żeby wyeliminować takie wątpliwości. Transparentność funkcjonowania sądów zwiększają także pełne i publiczne oświadczenia majątkowe sędziów.
Które z proponowanych przez projekt rozwiązań można jeszcze uznać za sprzyjające dla Polaków?
Drugim elementem są wszystkie te zmiany, które mają usprawnić działanie sądów. Chodzi między innymi o ograniczenie obowiązków administracyjnych sędziów. W konsekwencji sędziowie wracają do orzekania. Wprowadziliśmy także zasadę równomiernego obciążenia sędziów sprawami. Składy sędziowskie mają być niezmienne.
Czytaj dalej na następnej stronie ===>
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Jedną rzeczą jest (…) dyskusja nad poszczególnymi rozwiązaniami, inną totalny sprzeciw i próba storpedowania zmian
— mówi portalowi wPolityce.pl Barłomiej Wróblewski, poseł PiS.
wPolityce.pl: Panie pośle, dlaczego wycofał pan swój podpis spod projektu ustawy o Sądzie Najwyższym?
Bartłomiej Wróblewski (PiS): Chodzi o sprostowanie, a nie wycofanie podpisu. Mojego podpisu nie mogło być pod projektem, ponieważ nad tym projektem nie pracowałem, ani nie byłem w stanie się z nim zapoznać. Pracowałem i pracuję nad innymi częściami reformy wymiaru sprawiedliwości. Jestem mocno zaangażowany w tę sprawę.
Co zatem się wydarzyło?
Doszło do nieporozumienia. Pracowałem nad ustawą o ustroju sądów powszechnych i ważnym wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego. Także w poprzednią sobotę miałem najważniejsze wydarzenie rodzinne [ślub - dop. redakcji]. Mimo mojej wyraźnej dyspozycji mój podpis znalazł się pod projektem. Poprosiłem więc o sprostowanie. Ostatecznie kwestia ta nie ma żadnego znaczenia dla sprawy, została wyjaśniona i niepotrzebne są nadinterpretacje.
Opozycja zarzuca, że w projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym jest niekonstytucyjne rozwiązanie, chodzi o skracanie kadencji sędziów Sądu Najwyższego. Co pan sądzi o tym zarzucie?
Opozycja krytykuje rząd i PiS za wszystkie działania. I do samej krytyki i jej formy już się przyzwyczailiśmy. Reformę wymiaru sprawiedliwości wprowadzamy, bo obiecaliśmy to w wyborach i takie są oczekiwania społeczne. Nie tylko sympatycy PiS chcą zmian w sądownictwie, ale chce ich większość Polaków. Tej zmiany nie da się przeprowadzić bez zmian w Sądzie Najwyższym. Natomiast dyskusja nad projektem i jego poszczególnymi zapisami jest rzeczą normalną, dotyczy każdej ustawy przyjmowanej przez Sejm. Jedną rzeczą jest jednak dyskusja nad poszczególnymi rozwiązaniami, inną totalny sprzeciw i próba storpedowania zmian.
Rozumiem panie pośle, ale chodzi mi konkretnie o skrócenie kadencyjności sędziów Sądu Najwyższego. Czy ten zapis, który znalazł się w projekcie PiS nie stoi w sprzeczności z Konstytucją?
Kwestia kadencyjności sędziów Sądu Najwyższego nie została uregulowana w Konstytucji. Zgodnie z projektem skład Sądu Najwyższego ma liczyć mniej więcej połowę obecnego składu sędziowskiego.
Co z sędziami, którzy nie znajdą się już w składzie Sądu Najwyższego?
To problem praktyczny, który należy rozwiązać. Siłą rzeczy musimy mieć mechanizm, który spowoduje, że obecna liczba sędziów zostanie dostosowana do nowej struktury.
Można będzie, zgodnie z Konstytucją, przenieść tych sędziów w stan spoczynku?
Art. 180 ust. 5 Konstytucji mówi, że w razie zmiany ustroju sądów wolno sędziego przenosić do innego sądu lub w stan spoczynku, jednak z zachowaniem pełnego uposażenia. Nie od dziś jednak wiadomo, że wszelkie sprawy dotyczące personaliów budzą ogromne emocje, więc poza aspektem prawnym jest i aspekt polityczny i ludzki reformy. Trzeba jednak - jak wspomniałem - dostosować liczbę sędziów do nowej struktury organizacyjnej Sądu Najwyższego. Można natomaist zastanawiać się, kto w tej sprawie powinien odgrywać kluczową rolę – minister sprawiedliwości, Prezydent czy zreformowana Krajowa Rada Sądownictwa.
Pana zdaniem kto powinien odgrywać tu decydującą rolę?
Wydaje mi się, że i w tej i w podobnych sytuacjach to KRS mógłby odgrywać większą rolę. Właśnie zmieniliśmy ustrój KRS i daliśmy Radzie silniejszą legitymizację demokratyczną. Póki KRS był ciałem zdominowanym przez sędziowski czynnik korporacyjny miałbym obawy, teraz jednak są one mniejsze. Takie rozwiązanie osłabiłoby także ataki opozycji na rząd. Wadą takiego rozwiązania jest natomiast przedłużenie tego etapu reformy.
Dużo emocji, szczególnie wśród sędziów budzi Izba Dyscyplinarna, która ma powstać przy Sądzie Najwyższym.
Z codziennych relacji medialnych wiemy, że zarzutów przeciwko poszczególnym sędziom i przeciwko całemu środowisku sędziowskiemu jest wiele. Sędziowie nie odpowiadają tak jak normalni obywatele, gdyż są chronieni immunitetem, a po jego uchyleniu odpowiadają na specjalnych zasadach. W praktyce rzadko ponoszą odpowiedzialność. Izba Dyscyplinarna jest pomysłem na to, żeby stworzyć instytucję, która będzie w stanie realnie egzekwować odpowiedzialność także wobec sędziów.
Pracował pan nad projektem ustawy o ustroju sądów powszechnych. Jakie rozwiązania wprowadzane przez nią są najważniejsze dla obywateli?
Reforma wymiaru sprawiedliwości jest politycznie trudnym a prawnie skomplikowanym projektem. Każda z poszczególnych ustaw wprowadzanych w ramach reformy ma swoje znaczenie, chociaż końcowy efekt będzie wypadkową zmian w prawie, konsekwencji we wprowadzaniu, ale i zmian mentalności i podejścia przez samych sędziów. Jeżeli chodzi o ustawę o ustroju sądów powszechnych wskazałbym na kilka elementów, które mają duże znaczenie dla obywateli. Po pierwsze, losowy przydział spraw sędziom, czyli losowanie sędziów do spraw. Dotychczas było tak, że znaczna część obywateli miała przekonanie, że ich sprawy są rozpatrywane przez sędziów, którzy nie zostali wyznaczeni w transparentny sposób. Dlatego częsty był zarzut o stronniczość. Losowy przydział sprawy ma służyć temu, żeby wyeliminować takie wątpliwości. Transparentność funkcjonowania sądów zwiększają także pełne i publiczne oświadczenia majątkowe sędziów.
Które z proponowanych przez projekt rozwiązań można jeszcze uznać za sprzyjające dla Polaków?
Drugim elementem są wszystkie te zmiany, które mają usprawnić działanie sądów. Chodzi między innymi o ograniczenie obowiązków administracyjnych sędziów. W konsekwencji sędziowie wracają do orzekania. Wprowadziliśmy także zasadę równomiernego obciążenia sędziów sprawami. Składy sędziowskie mają być niezmienne.
Czytaj dalej na następnej stronie ===>
Strona 1 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/349233-nasz-wywiad-wroblewski-reforme-wymiaru-sprawiedliwosci-wprowadzamy-bo-obiecalismy-to-w-wyborach-i-takie-sa-oczekiwania-spoleczne?strona=1
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.