No właśnie – na Zachodzie… A putinowska Rosja miała być przecież zaprzeczeniem Zachodu (czy też, według nieco innej wersji – Zachodem prawdziwym, tym sprzed upadku…). To miała być, według kremlowskiej idei, może i brutalna dyktatura, ale za to tworząca świat krzepki, opierający się na wartościach. Konserwatywny i prawosławny. W odróżnieniu od Zachodu zdolny stawiać opór rozmaitym zagrożeniem, z islamistyczną agresją na pierwszym miejscu.
A jednak okazuje się, że jest co najmniej w pewnej mierze inaczej. Że ta mocarna Rosja dzieli z pogardzanym Zachodem wspólne miękkie podbrzusze. Że rosyjskie dzieciaki są zagubione tak samo, jak zachodnie. Nie widzą kierunku, nie widzą punktów orientacyjnych, choć w Moskwie panuje nie żaden tam agresywny laicyzm, tylko demonstracyjny sojusz tronu z ołtarzem. I kiedy trafią na „mocny” świat islamu, lecą do niego, jak ćmy do ognia. Tak jak i ich zachodni rówieśnicy.
Skala zjawiska jest może mniejsza. Ale Paweł Karaułow, który przez kilka miesięcy współpracował ściśle ze zwalczającymi islamistów funkcjonariuszami FSB, mówi że przypadki podobne do sprawy jego córki nie są jednostkowe. Odwrotnie – są ich tysiące. Zdecydowana większość, oczywiście, w muzułmańskich częściach południowej Rosji. Ale i w Moskwie jest ich dużo.
Karaułow co do tych liczb pewnie przesadza. Ale i tak ze sprawą jego córki powinni zapoznać się ci ludzie Zachodu, w tym Polacy, którzy skłonni są w jakimś zakresie akceptować tezę, jakoby Rosja tworzyła jakąś lepszą, czy przynajmniej odporniejszą na różnego rodzaju destrukcyjne wpływy, alternatywę dla współczesnego Zachodu.
Naprawdę, niewiele na to wskazuje.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
No właśnie – na Zachodzie… A putinowska Rosja miała być przecież zaprzeczeniem Zachodu (czy też, według nieco innej wersji – Zachodem prawdziwym, tym sprzed upadku…). To miała być, według kremlowskiej idei, może i brutalna dyktatura, ale za to tworząca świat krzepki, opierający się na wartościach. Konserwatywny i prawosławny. W odróżnieniu od Zachodu zdolny stawiać opór rozmaitym zagrożeniem, z islamistyczną agresją na pierwszym miejscu.
A jednak okazuje się, że jest co najmniej w pewnej mierze inaczej. Że ta mocarna Rosja dzieli z pogardzanym Zachodem wspólne miękkie podbrzusze. Że rosyjskie dzieciaki są zagubione tak samo, jak zachodnie. Nie widzą kierunku, nie widzą punktów orientacyjnych, choć w Moskwie panuje nie żaden tam agresywny laicyzm, tylko demonstracyjny sojusz tronu z ołtarzem. I kiedy trafią na „mocny” świat islamu, lecą do niego, jak ćmy do ognia. Tak jak i ich zachodni rówieśnicy.
Skala zjawiska jest może mniejsza. Ale Paweł Karaułow, który przez kilka miesięcy współpracował ściśle ze zwalczającymi islamistów funkcjonariuszami FSB, mówi że przypadki podobne do sprawy jego córki nie są jednostkowe. Odwrotnie – są ich tysiące. Zdecydowana większość, oczywiście, w muzułmańskich częściach południowej Rosji. Ale i w Moskwie jest ich dużo.
Karaułow co do tych liczb pewnie przesadza. Ale i tak ze sprawą jego córki powinni zapoznać się ci ludzie Zachodu, w tym Polacy, którzy skłonni są w jakimś zakresie akceptować tezę, jakoby Rosja tworzyła jakąś lepszą, czy przynajmniej odporniejszą na różnego rodzaju destrukcyjne wpływy, alternatywę dla współczesnego Zachodu.
Naprawdę, niewiele na to wskazuje.
Strona 2 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/321549-rosja-i-zachod-maja-wspolne-miekkie-podbrzusze-putin-nie-stworzyl-cywilizacyjnej-alternatywy?strona=2
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.