Minister Bańka: "Bez względu na to, czy będziemy mieli 8, 10, 12 czy 14 medali, to w polskim sporcie musimy przeprowadzić gruntowne zmiany". NASZ WYWIAD

Fot. Julita Szewczyk
Fot. Julita Szewczyk

Stoimy na stanowisku, że trzeba walczyć stanowczo z dopingiem. Kilka dni temu weszła w życie nowelizacja ustawy o sporcie, która dostosowała tę ustawę do przepisów Światowej Agencji Antydopingowej. W 2014 wprowadzono bowiem nowelizację ustawy o sporcie i zapisy,który były niezgodne z przepisami Światowej Agencji Antydopingowej. My te błędy musieliśmy naprawiać.

– mówi w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl Witold Bańka, Minister Sportu i Turystyki

Zespół wPolityce.pl: Czy Pan jako kibic odczuwa sportową tremę przed występami polskich zawodników?

Witold Bańka: Tak, zdecydowanie tak. Muszę szczerze powiedzieć, że kibicując naszym reprezentantom, zawsze mam taki typowy dla zawodnika ścisk w brzuchu i potwornie się denerwuję. Szczególnie w tych finałowych rywalizacjach, gdzie decyduje się kwestia medalu. Przeżywam starty Biało- Czerwonych bardzo osobiście.

CZYTAJ TAKŻE:Minister Bańka: Wierzę, że dopiero się rozpędzamy, i że te Igrzyska będą bardzo udane. NASZ WYWIAD

Co było dla pana największą pozytywną niespodzianką, jeśli chodzi o sukcesy naszych zawodników?

Wszystkich medalistów trzeba wyróżnić, bo każdy medal jest wielkim osiągnięciem. Natomiast najbardziej spektakularny był medal Anity Włodarczyk oraz naszych świetnych wioślarek Magdy i Natalii. To są najcenniejsze złote medale, choć cieszymy się oczywiście ze wszystkich. Mimo tego, że jestem byłym lekkoatletą i „królowa sportu” jest mi najbliższa, to na IO cieszę się naturalnie z każdego medalu.

A jak pan ocenia postawę braci Zielińskich i generalnie co z przyszłością Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów?

To wyjątkowo przykra sprawa. Stoimy na stanowisku, że trzeba walczyć stanowczo z dopingiem. Kilka dni temu weszła w życie nowelizacja ustawy o sporcie, która dostosowała tę ustawę do przepisów Światowej Agencji Antydopingowej (WADA - World Anti-Doping Agency - red.). W 2014 r. wprowadzono bowiem nowelizację ustawy o sporcie i zapisy, które były niezgodne z przepisami Światowej Agencji Antydopingowej. My te błędy musieliśmy naprawiać.

O jakie błędy chodzi?

Chodzi o niezgodność z założeniami WADA. Zmieniliśmy to. Dziś kwestie dyscyplinarne, czyli decyzje o karach będą w gestii Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, a nie jak do tej pory związków sportowych. Związki były poniekąd sędziami we własnej sprawie. Tak naprawdę to groziło nam odebranie akredytacji polskiemu laboratorium antydopingowemu. Na szczęście wszyscy posłowie i senatorowie zgodzili się na zmiany i zrozumieli powagę sytuacji. Teraz pracujemy nad nową ustawa antydopingową, która wzmacnia walkę z dopingiem. Jeśli zaś chodzi o braci Zielińskich to sytuacja jest bardzo przykra, bo doping jest zabójcą pięknej idei olimpijskiej opartej o czysty sport i ducha fair play.

Przedstawiciele ministerstwa mówili, że trzeba się będzie zastanowić co dalej z Polskim Związkiem Podnoszenia Ciężarów (PZPC).

Trwa teraz kontrola w PZPC, która była już planowana wcześniej. Nie ukrywam, że zastanawiamy się jeśli nie nad wstrzymaniem dotacji na przyszły rok, to przynajmniej nad jej ograniczeniem dla kadry seniorskiej. Środków z Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej na sport dzieci i młodzieży ruszać nie będziemy. Ale wszystko okaże się po kontroli.

Czy PZPC zaczął z wami współpracować?

Podejmują ruchy, bo mają taki obowiązek, ale nie ukrywam, że będziemy bardzo wnikliwie przyglądać się działalności tego związku.

CZYTAJWNIEŻ:Witold Bańka: w Rio jest bardzo ciężko, jeśli chodzi o warunki i czystość. Ale nasi reprezentanci to profesjonaliści

Czytaj na kolejnej stronie…

12
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...