Może Pan wskazać słabe strony tej prezydentury?
Trudno jest je w tej chwili wskazać. Jeżeli idzie o moje poglądy, to w aspekcie najbardziej ogólnym, to były one zbieżne z tym programem. Wydaje mi się, że minusy, jeżeli już się pojawią, mogą dotyczyć skuteczności we wprowadzaniu pewnych działań. Zagrożeniem byłoby ewentualne zatrzymanie się z jakiś powodów w pół drogi z realizowanych celów z powodu opinii międzynarodowej, która raz za razem jest uruchamiana przez środowiska lewicowe lub gdyby prezydent się zatrzymał w realizacji swojej linii politycznej pod wpływem jakiś nacisków czy wstrząsów. Bez względu na naciski i wstrząsy trzeba być jednoznacznym i konsekwentnym, można to zrealizować wyłącznie w przyjaznym otoczeniu parlamentarnym i rządowym. Prezydent był zaprzysiężony przed rokiem, ale przez kilka miesięcy nie mógł realizować swoich podstawowych pomysłów, bo początkowo sprawował swą funkcję jeszcze za rządów koalicji PO-PSL. Mógł więc wprowadzać swoje pomysły bez przeszkód zaledwie przez pół roku, a to za krótki okres czasu, żeby stwierdzić czy prezydent jest w czymś niekonsekwentny.
Jako niekonsekwencja jest podnoszona kwestia frankowiczów.
Trudno jest mi w tej chwili ocenić, ponieważ tzw. ustawa frankowa jest dopiero w fazie projektów i pomysłów. Zobaczymy jak będzie ostatecznie wyglądała. W systemie bankowym rzeczywiście narosły pewne patologie i pewna sprawiedliwość w przestrzeni państwowej musi w tym zakresie się zadziać. Jednak, aby stawiać ostre sądy na temat prezydenta, musi minąć kilka lat konsekwentnej polityki prowadzonej w przyjaznym otoczeniu parlamentarnym i rządowym. Na wyciąganie ostrych wniosków jest za wcześnie.
Jakie widzi Pan wyzwania przed prezydentem w kolejnych latach kadencji?
Jesteśmy częścią świata Zachodu, gdzie coraz więcej czynników, które dotychczas określaliśmy jako stałe, stały się zmienne, wzrosła dynamika zmian. Nie wiemy jaka będzie przyszłość Unii. David Cameron po Brexicie podał się do dymisji, bo jego wizja polityczna przegrała w referendum, jednak Komisja Europejska, która jak pokazuje wynik referendum w Wielkiej Brytanii, poniosła klęskę, nie widzi w tym problemu. Komisja Europejska nie dostrzega, albo nie chce dostrzegać, że skala terroru, który przelewa się przez Europę jest ogromna. Komisja Europejska, która przez swoją politykę imigracyjną doprowadziła do kryzysu w UE nie widzi w tym problemu, dostrzega za to problem w polskim Trybunale Konstytucyjnym.
Na polską politykę zagraniczną wpływ będzie miała polityka Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Jesteśmy częścią Unii Europejskiej, pojawia się więc pytanie czy Unia przetrwa, a jeżeli przetrwa, to w jakim kształcie. Nie wiemy jak się potoczą wybory w USA, ani jakie po wyborach prezydenckich, które odbędą się jesienią 2016 r., będą główne kierunki amerykańskiej polityki globalnej. Znajdujemy się w sferze amerykańskiej polityki nie tylko poprzez członkostwo w NATO. Świat przechodzi przez duże wstrząsy i należy mieć przygotowane różne warianty rozwiązań, po to, żeby polska polityka zagraniczna mogła skutecznie odpowiadać na te wyzwania, musi opierać się na suwerenności i podmiotowości państwowe we wszystkich jej aspektach, ekonomicznym, kulturowym i politycznym. Oparcie się w polityce zagranicznej na czynniku zewnętrznym i zrezygnowanie z tego, co stanowi siłę Polski, może się dla nas źle skończyć.
PiS przygotowuje kolejny projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który ma ograniczyć przywileje sędziów. Czy to pomoże zakończyć wreszcie spór wokół Trybunału?
Przypuszczam, że do kiedy pan Rzepliński będzie w Trybunale Konstytucyjnym spór nie zostanie rozwiązany. Oceniam ten spór jako polityczny. Nie w znaczeniu sporu o jakieś rzeczy, ale politycznego w znaczeniu gry, jaki prowadzą wokół Trybunału partie polityczne. Pojawiają się pewne próby rozwiązania sporu, pojawiają się próby rozwiązania, są też pewne próby takiego doprowadzenia od strony przywilejów sędziowskich jakiegoś ładu. Ustawa debizantyzacyjna ma pokazać, że Trybunał Konstytucyjny nie jest wszechwładny i wszechmocny, że powinien podlegać regułom formalnym i moralnym. Kiedy się przyglądam sporowi wokół Trybunału, mam nieodparte wrażenie, że wokół TK tworzy się quasi partia polityczna, w której trwa walka o funkcję lidera antypisowskiej opozycji. Wydaje się, że prezes Rzepliński wiedząc, że jego czas w TK dobiega końca, stara się zostać głównym rozgrywającym tej grupy. Jego konkurentami są Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru. Schetyna nie jest tak silny jak kiedyś, kieruje mocno skonfliktowaną partią i czyści PO z przeciwników. Natomiast Petru nie jest liderem porównywalnym do Donalda Tuska. Jeżeli ten układ będzie funkcjonował jakby był partią polityczną, wówczas cała struktura państwowa będzie w pewnych dziedzinach tkwić w kryzysie.
Rozmawiał Tomasz Plaskota.
Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu.
Może Pan wskazać słabe strony tej prezydentury?
Trudno jest je w tej chwili wskazać. Jeżeli idzie o moje poglądy, to w aspekcie najbardziej ogólnym, to były one zbieżne z tym programem. Wydaje mi się, że minusy, jeżeli już się pojawią, mogą dotyczyć skuteczności we wprowadzaniu pewnych działań. Zagrożeniem byłoby ewentualne zatrzymanie się z jakiś powodów w pół drogi z realizowanych celów z powodu opinii międzynarodowej, która raz za razem jest uruchamiana przez środowiska lewicowe lub gdyby prezydent się zatrzymał w realizacji swojej linii politycznej pod wpływem jakiś nacisków czy wstrząsów. Bez względu na naciski i wstrząsy trzeba być jednoznacznym i konsekwentnym, można to zrealizować wyłącznie w przyjaznym otoczeniu parlamentarnym i rządowym. Prezydent był zaprzysiężony przed rokiem, ale przez kilka miesięcy nie mógł realizować swoich podstawowych pomysłów, bo początkowo sprawował swą funkcję jeszcze za rządów koalicji PO-PSL. Mógł więc wprowadzać swoje pomysły bez przeszkód zaledwie przez pół roku, a to za krótki okres czasu, żeby stwierdzić czy prezydent jest w czymś niekonsekwentny.
Jako niekonsekwencja jest podnoszona kwestia frankowiczów.
Trudno jest mi w tej chwili ocenić, ponieważ tzw. ustawa frankowa jest dopiero w fazie projektów i pomysłów. Zobaczymy jak będzie ostatecznie wyglądała. W systemie bankowym rzeczywiście narosły pewne patologie i pewna sprawiedliwość w przestrzeni państwowej musi w tym zakresie się zadziać. Jednak, aby stawiać ostre sądy na temat prezydenta, musi minąć kilka lat konsekwentnej polityki prowadzonej w przyjaznym otoczeniu parlamentarnym i rządowym. Na wyciąganie ostrych wniosków jest za wcześnie.
Jakie widzi Pan wyzwania przed prezydentem w kolejnych latach kadencji?
Jesteśmy częścią świata Zachodu, gdzie coraz więcej czynników, które dotychczas określaliśmy jako stałe, stały się zmienne, wzrosła dynamika zmian. Nie wiemy jaka będzie przyszłość Unii. David Cameron po Brexicie podał się do dymisji, bo jego wizja polityczna przegrała w referendum, jednak Komisja Europejska, która jak pokazuje wynik referendum w Wielkiej Brytanii, poniosła klęskę, nie widzi w tym problemu. Komisja Europejska nie dostrzega, albo nie chce dostrzegać, że skala terroru, który przelewa się przez Europę jest ogromna. Komisja Europejska, która przez swoją politykę imigracyjną doprowadziła do kryzysu w UE nie widzi w tym problemu, dostrzega za to problem w polskim Trybunale Konstytucyjnym.
Na polską politykę zagraniczną wpływ będzie miała polityka Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Jesteśmy częścią Unii Europejskiej, pojawia się więc pytanie czy Unia przetrwa, a jeżeli przetrwa, to w jakim kształcie. Nie wiemy jak się potoczą wybory w USA, ani jakie po wyborach prezydenckich, które odbędą się jesienią 2016 r., będą główne kierunki amerykańskiej polityki globalnej. Znajdujemy się w sferze amerykańskiej polityki nie tylko poprzez członkostwo w NATO. Świat przechodzi przez duże wstrząsy i należy mieć przygotowane różne warianty rozwiązań, po to, żeby polska polityka zagraniczna mogła skutecznie odpowiadać na te wyzwania, musi opierać się na suwerenności i podmiotowości państwowe we wszystkich jej aspektach, ekonomicznym, kulturowym i politycznym. Oparcie się w polityce zagranicznej na czynniku zewnętrznym i zrezygnowanie z tego, co stanowi siłę Polski, może się dla nas źle skończyć.
PiS przygotowuje kolejny projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który ma ograniczyć przywileje sędziów. Czy to pomoże zakończyć wreszcie spór wokół Trybunału?
Przypuszczam, że do kiedy pan Rzepliński będzie w Trybunale Konstytucyjnym spór nie zostanie rozwiązany. Oceniam ten spór jako polityczny. Nie w znaczeniu sporu o jakieś rzeczy, ale politycznego w znaczeniu gry, jaki prowadzą wokół Trybunału partie polityczne. Pojawiają się pewne próby rozwiązania sporu, pojawiają się próby rozwiązania, są też pewne próby takiego doprowadzenia od strony przywilejów sędziowskich jakiegoś ładu. Ustawa debizantyzacyjna ma pokazać, że Trybunał Konstytucyjny nie jest wszechwładny i wszechmocny, że powinien podlegać regułom formalnym i moralnym. Kiedy się przyglądam sporowi wokół Trybunału, mam nieodparte wrażenie, że wokół TK tworzy się quasi partia polityczna, w której trwa walka o funkcję lidera antypisowskiej opozycji. Wydaje się, że prezes Rzepliński wiedząc, że jego czas w TK dobiega końca, stara się zostać głównym rozgrywającym tej grupy. Jego konkurentami są Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru. Schetyna nie jest tak silny jak kiedyś, kieruje mocno skonfliktowaną partią i czyści PO z przeciwników. Natomiast Petru nie jest liderem porównywalnym do Donalda Tuska. Jeżeli ten układ będzie funkcjonował jakby był partią polityczną, wówczas cała struktura państwowa będzie w pewnych dziedzinach tkwić w kryzysie.
Rozmawiał Tomasz Plaskota.
Strona 2 z 2
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/303677-prof-ryba-okres-urzedowania-andrzeja-dudy-uwazam-za-czas-ofensywy-dyplomatycznej-ktorej-celem-jest-wprowadzenie-polskiej-polityki-na-droge-suwerennosci-nasz-wywiad?strona=2
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.