Germanio, nie irytuj się. Niemieckie media nie wiedzą już jak mogą ugryźć Polskę, żeby zabolało

fot. wPolityce.pl/youtube.com
fot. wPolityce.pl/youtube.com

Niemieckie media, te wpływowe i te niszowe, nie dają spokoju Polsce i Polakom. Wiadomo dlaczego, bo w naszym kraju rządzi partia prawicowo - konserwatywna, co się w ich kraju nie zdarzyło w całej historii.

W Niemczech rządzi dziś wyższość moralna i ekonomiczna, która zastąpiła wyższość militarną, którą odczuliśmy boleśnie w dwóch wojnach światowych.

Jak zwykle napadł na nas monachijski dziennik lewacko - liberalny „Süddeutsche Zeitung”, a jego warszawski korespondent Florian Hassel poinformował swoich bawarskich czytelników, że w dwie godziny po przyjeździe do Polski papież Franciszek „zbeształ polski rząd i polskich biskupów”, bo powiedział że „potrzebna jest gotowość do przyjęcia ludzi uciekających od głodu i wojen”.

No powiedział, bo trzeba pomagać ludziom w potrzebie i chrześcijanie to czynią, niektórzy miłosierni wyznawcy Jezusa Chrystusa płacą za to torturami i śmiercią, co jest na porządku dziennym w objętych wojnami i konfliktami krajach Bliskiego Wschodu i Afryki. A nawet w Europie, czego mamy przykład z Francji.

Pewien ksiądz w Saint Etienne postanowił oddać część parafialnego terenu muzułmanom, żeby sobie zbudowali meczet. „Wdzięczni” wyznawcy Allaha napadli go w kościele i dosłownie skrócili o głowę. Co się zaś tyczy wypowiedzi Franciszka, to ani rząd ani polscy biskupi nie poczuli się nią dotknięci, zaś krakowskie Światowe Dni Młodzieży należy uznać za hit roku 2016 i to pod każdym względem, organizacyjnym, artystycznym, a przede wszystkim religijnym. No i są to dni radości i uniesienia setek tysięcy młodych ludzi z całego świata, również z Niemiec.

Napuszczeni przez takie gazety jak „SZ” rozglądali się za dyktaturą Kaczyńskiego, ale jej nie znaleźli i bardzo się zdziwili.

Natomiast mnie nie zdziwiła reakcja gazety, która w czasach przedzjednoczeniowych należała do czołowych. Mam na myśli „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, liberalną gazetę dla elit, redagowaną na wysokim poziomie dziennikarstwa. Zwracała uwagę obiektywizmem, podawanym znakomitym językiem literackim tzw. Hochdeutschem, po angielsku high German.

Trzeba było znać bardzo dobrze język niemiecki, żeby móc przeczytać i zrozumieć pomieszczane w „FAZ” komentarze. Ale to już się skończyło. Poziom tego dziennika można porównać do „Gazety Wyborczej”, „Newsweeka”Lisa czy bulwarówki „Bild Zeitung”.

I oto właśnie w „Bildzie” ukazał się wywiad z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Reakcja Germanii była natychmiastowa i negatywna. Korespondent „FAZ” Konrad Schuller” uznał autorytatywnie, że Kaczyński w tym wywiadzie kłamie w sprawie procedury sprawdzania praworządności w Brukseli mówiąc, że nie jest niczym innym jak „radosną twórczością KE i jej urzędników, która wprawdzie ” nie cieszy ale bawi”. To nie Kaczyński kłamie ale Schuller, co ani cieszy ani bawi. Raczej wkurza.

Czytaj dalej na następnej stronie

12
następna strona »

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...