Kaczyński chce kolejnej kadencji Merkel, czyli o tym co można i trzeba wyczytać z proeuropejskiego wywiadu szefa PiS dla "Bilda"

Bild/Fratria/Julita Szewczyk
Bild/Fratria/Julita Szewczyk

W chwili przerwy w przeżywaniu i obserwowaniu tego, co dzieje się podczas Światowych Dni Młodzieży warto przeczytać całość wywiadu, jakiego niemieckiemu pismu „Bild” udzielił Jarosław Kaczyński.

TAKŻE: Kaczyński o stosunkach polsko-niemieckich: „Nasza historia nie łączy nas, lecz raczej dzieli. Łączy nas natomiast sąsiedztwo i ogromna wymiana gospodarcza”

To ważna rozmowa z wielu powodów. Po pierwsze - jej treść dotrze do szerokiej opinii publicznej w Niemczech („Bild” to lider sprzedaży) i będzie jasnym sygnałem dla niemieckich, ale i generalnie zachodnich elit politycznych. Jarosław Kaczyński przedstawił spokojny, wyważony i proeuropejski (w najlepszym rozumieniu tego słowa) kurs, jaki obrali rządzący nad Wisłą.

Kilka tygodni temu, bodaj w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, szef PiS narzekał na wizerunek Polski za granicą; na to, że polski rząd zbyt mało dba (pojawiła się sugestia wynajęcia agencji PR) o to, kto i co mówi o naszym kraju w Berlinie, Paryżu czy Waszyngtonie. Jednak nawet najlepsza agencja, fundacja i wykupiona reklama nie dadzą takich rezultatów, jak bezpośrednie, klarowne wytłumaczenie swoich racji i wyprostowanie nagromadzonych manipulacji i nieporozumień. Im więcej takich wywiadów i spotkań, tym trudniej będzie budować i utrzymywać wizerunek Kaczyńskiego i Polski jako czarnego luda Europy.

Po drugie - warto zwrócić uwagę na to, co prezes PiS mówi o polityce zagranicznej polskiego rządu, o relacjach z Niemcami. To wiadro zimnej wody na rozpalone głowy części środowisk na prawicy, dla których Bruksela i Angela Merkel stały się synonimami wszystkiego, co złe. Najbardziej znamienna jest odpowiedź Jarosława Kaczyńskiego na pytanie o to, na kogo zagłosowałby w wyborach do Bundestagu:

Jako Polak mogę tylko powtórzyć to, co mówił mój śp. brat Lech: Angela Merkel jest dla nas Polaków najlepszym rozwiązaniem. I uważam, że miał rację. Nie mam praw wyborczych w Niemczech. Ale z polskiej perspektywy mogę powiedzieć: byłoby dobrze, gdyby pani Merkel została ponownie wybrana.

Te słowa to nie tylko polityczna poprawność Jarosława Kaczyńskiego i grzeczność wobec gości z Niemiec, ale trafna ocena tego, co dzieje się za naszą zachodnią granicą. Lubimy nad Wisłą narzekać (słusznie) na Angelę Merkel, na niemiecko-rosyjskie układy ponad naszymi głowami, na straceńczą politykę migracyjną Berlina, na momentami kłamliwą narrację historyczną. Wszystko to prawda, ale prawda jest również taka, że, jak pisze Jan Maria Rokita, następny niemiecki kanclerz będzie o wiele mniej „propolski” (na ile w ogóle niemiecki przywódca może być propolski). Alternatywa w formacjach jakoś tam prawicowych nie będzie nawet stwarzać pozorów. Próba wywarcia wpływu na politykę CDU/CSU to dziś, jak się wydaje, jedyna sensowna droga. Zdaje sobie z tego sprawę i Jarosław Kaczyński, co oczywiście nie oznacza, że Warszawa musi żyrować i wspierać każdą decyzję Merkel i Berlina.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...