Kamiński: "Instytut jest tak skonstruowany, że najwięcej zależy od wizji IPN przyjętej przez prezesa i jego działań"

fot. ipn.gov.pl
fot. ipn.gov.pl

Pojęcie „ludobójstwo” ma swoją definicję prawną. To co wydarzyło się na Wołyniu ją wypełnia. Z tego powodu w śledztwach, jakie w tej sprawie były i są prowadzone przez IPN, przyjęto taką kwalifikację prawną

— mówi w „Rzeczpospolitej” były prezes Instytutu Pamięci Narodowej, obecnie pełniący obowiązki prezesa dr Łukasz Kamiński.

Podkreślił, że ofiary Zbrodni Wołyńskiej powinny być upamiętnione specjalnym dniem, wskazał, że najodpowiedniejszym dniem byłby 11 lipca.

Jednak w ocenie szefa IPN Ukrainy Wołodymyra Wiatrowycza Zbrodnia Wołyńska nie była ludobójstwem.

Dialog ze stroną ukraińską nie jest łatwy. W ubiegłym roku udało się wznowić rozmowy z ukraińskimi historykami. Opinie dr. Wiatrowycza są bardzo krytykowane przez polskich badaczy. (…) To człowiek, który budując wizję historii UPA stara się pomniejszyć znaczenie Zbrodni Wołyńskiej, stara się ją ukazać jako rzekomą wojnę polsko-ukraińską. A wręcz sugeruje, że był to jakiś rodzaj spontanicznych wystąpień chłopskich. To oczywiście nieprawda

— stwierdził Kamiński.

Kamiński odniósł się również do sprawy Jedwabnego, którego 75 rocznica minęła w niedzielę. Zapytany czy powinna odbyć się ekshumacja, odpowiedział, że „ekshumacja byłaby przydatna, ale z drugiej strony musimy pamiętać o wrażliwości społeczności żydowskiej, która z przyczyn religijnych jest zdecydowanie przeciwna takim działaniom”.

12
następna strona »
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...