NASZ WYWIAD. Morawiecki o kulisach spotkania z Kaczyńskim ws. TK. "Wprosiłem się... Prezes argumentował, opozycja przyjmowała to z uwagą, nie ostro"

Fot. Fratria/Julita Szewczyk
Fot. Fratria/Julita Szewczyk

Ale i w tej sprawie Kaczyński poszedł na ustępstwa. Takie orzeczenie miałoby zostać opublikowane jako „historyczne” po wejściu nowej ustawy.

Może… Sam nie wiem, jak na to patrzeć. Rzeczywiście to nie powinien być problem, gdy orzeczenia nie będą istotne z punktu widzenia prawnego. Tylko czy o to chodzi opozycji, czy są w stanie na to pójść?

Ładnie powiedział wczoraj pan prezes Kaczyński - że to nie tylko spór polityczny o Trybunał Konstytucyjny czy o sytuację poszczególnych instytucji. To także spór między rynkiem a demokracją. TK jest dziś reprezentantem sił bogatych, korporacji. To spór głębszy niż nam się wydaje. Na Zachodzie rynek wygrał, korporacje wygrały z demokracją. Jesteśmy w tej chwili ciekawym laboratorium w tym zakresie. Gdyby nam się udało obronić demokrację, to może zrobilibyśmy coś dobrego nie tylko dla siebie, ale i Europy. Dyskusja była bardzo głęboka, a wyostrzenie tego dylematu przez Kaczyńskiego bardzo mi się podobało.

A jak wyglądała atmosfera tych rozmów? Szef PSL mówi, że to były dwie godziny twardej dyskusji.

Wie pan, nie widziałem tej twardości. (śmiech) Przynajmniej z mojej strony. To były normalne rozmowy, przedstawiano swoje propozycje. pan prezes Kaczyński uzasadniał różne rzeczy, które mu się zarzuca - uzasadniał np., co to znaczy większość w konstytucji. Jeśli jest niedopowiedziana, to może być różna.

Jak tę argumentację przyjmowała opozycja?

Myślę, że zarówno pan Berkowicz z KORWiN, jak i prezes Kosiniak odbierali te argumenty z uwagą. Nie oponowali ostro.

Dziś też się pan wybiera na spotkanie ws. TK?

Dziś to spotkanie kolegów klubowych, a wczoraj było oficjalne spotkanie sejmowe. Wiem, że moi koledzy chcą dziś iść, bo są kamery - niech rozmawiają, ale nie można mówić - co powtórzyli moi koledzy z K‘15 i pan Schetyna - że to jest cyrk. To niedopuszczalne.

A jak odebrał pan wyniki audytu?

Było tam wiele rzeczy - mniej ważnych, bardziej ważnych, ale na pewno godnych uwagi. Powie pan, że to ze względu na miłość ojca do syna, ale mnie najbardziej podobało się wystąpienie Mateusza Morawieckiego. Było mniej niszczące, ale zwrócone ku przyszłości. Te mowy audytowe głównie oskarżały, a tutaj chodzi o to, by wyjść do przodu.

Oskarżenia padały, bo paść musiały. Było o czym mówić - choćby o skali inwigilacji.

Nie rozumiem do końca tych zarzutów. Trzeba by sprawdzić, na ile to, o co oskarżana jest Platforma było spowodowane nieuszanowaniem prawa i chęcią odwetu na PIS, a na ile to była obrona państwa. Trzeba to sprawdzić. Służby są od tego, by inwigilować - bo to ich zadanie - ale nie umiem ocenić skali tych zarzutów. Jeżeli są poważne rzeczy, to niech wyjaśni to prokuratura.

not. Marcin Fijołek

« poprzednia strona
12

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...