Na zdjęciu : Bronisław Komorowski w czasie ostatniej kampanii wyborczej. Po przegranej miłość do zgody jakoś w nim przeminęła…

Zastanawialiśmy się wczoraj w czasie spotkania w Klubie Ronina wraz z Piotrem Semką i Jerzym Jachowiczem nad prawdziwymi przyczynami powstania tzw. listu byłych prezydentów i premierów.

CZYTAJ: Naginanie faktów, insynuacje, straszenie obywateli. Byli prezydenci piszą list otwarty: „PiS nie zamierza zejść z drogi niszczenia porządku konstytucyjnego”

Z normalnego kalendarza politycznego wynika bowiem, że używanie tego ulubionego narzędzia Michnika w tej właśnie chwili mija się z celem. Opozycja jest w rozsypce, a koalicja w bardzo dobrej kondycji. Nie ma zatem szans na wymuszenie w sposób parlamentarny przyspieszonych wyborów. Próba wpłynięcia na sytuację w Polsce interwencją czynników zewnętrznych właśnie się załamuje. Podobnie próba manipulowania społeczeństwem polskim za pomocą niemieckich mediów wydawanych dla Polaków.

Jaki sens ma w tej chwili używanie tak mocnych i kłamliwych słów jak następujące:

Polska zmierza do autorytaryzmu i izolacji w świecie”?

O co chodzi autorom gdy de facto wzywają do serii buntów przeciw tak mocno siedzącej w siodle władzy lub kiedy wołają:

Dla powstrzymania tej tendencji niezbędna jest pełna mobilizacja społeczeństwa i środowisk opozycji oraz wypracowanie programu wspólnego działania na rzecz obrony demokracji”?

I wreszcie, najważniejsze, co mają panowie na myśli gdy wieszczą:

Najbliższe miesiące zadecydują o losie praworządności i demokracji w Polsce”?

Przecież w najbliższych miesiącach nie odbędą się w Polsce żadne wybory, nic w kontekście sprawowania władzy nie będzie się rozstrzygało. A nie sądzę by panowie mieli na myśli zbliżający się koniec kadencji politycznie nakręconego prezesa Trybunału Konstytucyjnego pana Andrzeja Rzeplińskiego (o tym jak blisko mu do Platformy doskonale opisują w najnowszym wydaniu „w Sieci” Marek Pyza i Marcin Wikło).

A zatem o co tu chodzi? Zgodziliśmy się z Semką i Jachowiczem, że niestety, trzeba te słowa odczytywać jako zapowiedź kursu na prowokacje. I że nie można ich nie łączyć z planowaną na 7 maja manifestacją opozycji. Jeśli dodamy do tego pojawiające się już wcześniej w obozie III RP wezwania do siłowego, majdanowego, rozwiązania, możemy w pełni dostrzec ten istotę tego projektu.

Wszystko wskazuje, że do jesieni obóz III RP będzie chciał tak nakręcić emocje, doprowadzić do takiej eskalacji, wywołać takie ofiary, żeby obecna władza straciła społeczną legitymację. Zwróćmy zresztą uwagę z jaką nadzieją niektóre ośrodki medialne tamtej strony przyjmują i promują wszystkie działania radykalne. Od wzywania żołnierzy do nie wykonywania rozkazów ministra po prawie, że entuzjazm człowieka, który sugerował iż umrze z głodu w ramach protestu. Na szczęście wcześniej mocno zgłodniał i głodówkę przerwał.

Nie zdziwiłbym się gdyby teraz planowali coś jeszcze gorszego, z ofiarami śmiertelnymi włącznie. Poczucie utraconych korzyści jest w tej grupie straszliwie. Frustracja straszliwa, bo tylko ona może tłumaczyć odjazd dziennikarza gazety Michnika, rozlepiającego oskarżycielskie wobec PiS plakaty na budynkach ministerstwa sprawiedliwości.

Model życia na koszt podatnika utrwalił się tam w czasie ostatnich 25 lat na tyle mocno, że oderwanie od tych przywilejów i strumieni finansowych przyjmowane jest boleśniej niż możemy sobie wyobrazić. Na dodatek, obecna władza radzi sobie całkiem nieźle, wdraża swój program, ma niezłe kadry. No i nie pęka wewnętrznie, nie musi negocjować na przykład z Kukizem, który już pokazuje, jaką rolę miał odegrać w ewentualnej koalicji z PiS.

Co zatem trzeba zrobić? Po pierwsze, unikać prowokacji i prowokatorów. Wszelkie możliwe punkty styczności z drugą stroną (na przykład kontrmanifestacje) powinny być eliminowane. Po drugie, potrzebna jest pełna świadomość tego ryzyka wśród osób zarządzających policją i służbami specjalnymi. Unikanie wszelkich starć jest dzisiaj priorytetem. Po trzecie, trzeba pamiętać, że najnowszy plan, zarysowany w liście byłych prezydentów i premierów, jest równie dobry jak wszystkie poprzednie zmierzające do obalenia werdyktu wyborczego roku 2015. I tak samo, jeśli tylko obóz rządzący i jego zwolennicy wykażą się mądrością, skończy się niczym.