Gadowski: Polityka azylowa pod dyktando KE? Niemcy chcą podzielić się swoim skandalicznym błędem z całą Europą. NASZ WYWIAD

Fot. PAP/EPA
Fot. PAP/EPA

wPolityce.pl: „Die Welt” pisze o kolejnym dziwnym pomyśle Brukseli. Unia chce mieć monopol na decyzje dotyczące polityki azylowej w krajach członkowskich. Ma powstać nowa instytucja zajmująca się tą sprawą. Kolejna wspólnota w ramach UE jest potrzebna?

Witold Gadowski: To jest absolutnie skandaliczny plan, to pomysł na kolejne ograniczanie suwerenności państw narodowych. Niemcy jak widać chcą mieć następne narzędzie wywierania presji na cały kontynent. Już Rosiewicz śpiewał natomiast: „nie chcę, żeby w kuchni ktoś przy dziecku mówił po niemiecku”. Ten pomysł mi się nie podoba.

Żyjemy w Unii Europejskiej. Może to potrzebny krok?

Polityka azylowa to domena państw narodowych. Nie należy pozbawiać tych państw kolejnego atrybutu niepodległości. Instytucje europejskie są wyimaginowane. To kolejny krok w kierunku eurokomunizmu.

Trudno takiego pomysłu nie wiązać z kryzysem migracyjnym i niemiecką polityką, która sprowadziła do UE poważne zagrożenie…

Mamy działanie wedle starego powiedzenia: „jak nie kijem go to pałką”. Jak się nie udają pomysły wymuszenia kwot na państwach członkowskich UE, to próbuje się znaleźć inny sposób na to, by tych niepożądanych migrantów rozmieścić w innych krajach. Niemcy chcą podzielić się swoim skandalicznym błędem z całą Europą.

Mówił Pan ostatnio, że polityka kanclerz Merkel może doprowadzić w Europie do rozlewu krwi. Rzeczywiście błąd Berlina ws. migrantów może mieć tak poważne skutki?

To już nie jest błąd, to zbrodnia. Nie wiem dlaczego Angela Merkel postąpiła tak nieodpowiedzialnie, dlaczego niemieckie elity na to pozwoliły. Jednak faktem jest, że ta polityka może doprowadzić do rozlewu krwi. I to już w tym roku.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...