Schetyna zaklina rzeczywistość po zamachach w Brukseli: Nie można łączyć terroryzmu z falą migracyjną

Fot. TVP Info / wPolityce
Fot. TVP Info / wPolityce

Niezręczna wypowiedź i niepotrzebna, taka trudna, bo dzień po zamachach w Brukseli, gdzie zginęło 31 osób

— tak Grzeogrz Schetyna na Radia ZET skwitował wczorajszą wypowiedź premier Beaty szydło, która oświadczyła, że po zamachach w Brukseli „W tej chwili nie widzi możliwości przyjmowania migrantów”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Premier Szydło zmienia stanowisko ws. migrantów: „Nie widzę możliwości, by w tej chwili przyjechali do Polski”

Najpierw wyrażamy solidarność z Brukselą, z Belgią, z ofiarami, z ich rodzinami, a później zaraz, kilkanaście minut później zajmujemy stanowisko, które jest tak naprawdę niezrozumiałe, bo tu Europa powinna reagować jako całość, jako wspólnota i w sensie ochrony naszych mieszkańców przed zagrożeniem terrorystycznym, ale także jeżeli chodzi o uchodźców

— mówił Schetyna. Na uwagę, że przecież rosną nastroje antyimigracyjne, stwierdził, że decyzje o zmianie postawy wobec przyjmowania imigrantów powinny być przyjmowane „na poziomie całej wspólnoty europejskiej”.

Możemy powiedzieć, ministrowie się spotykają i mówią w związku z zagrożeniem terrorystycznym i z atmosferą taką antyimigrancką, bo ona przecież jest, z terroryzmem chociaż trudno łączyć, nie można automatycznie łączyć tych dwóch rzeczy

— przekonywał lider Platformy. Pominął tym samym informację, że jeden zbrukselskich zamachowców został odesłany do Belgii właśnie z Turcji.

Zdaniem Schetyny, „Polska znowu stawia się na marginesie”, podejmując takie decyzje i nie pomaga zwiększeniu bezpieczeństwa.

Schetyna ubolewa też nad zmianami w służbach, sugerując że specjaliści, którzy mogli gwarantować bezpieczeństwo, zostali już zwolnien.

Mieliśmy dobre doświadczenie przygotowania Polski do Euro 2012, które organizowaliśmy razem z Ukrainą. I wtedy jeszcze jako minister spraw wewnętrznych koordynowałem te przygotowania i wiem, jak dużo zależało właśnie od dobrej współpracy z policją, służbami krajów zachodnich, wyciąganiem, czy korzystaniem z doświadczeń innych krajów, które organizowały takie imprezy. Dzisiaj tych ludzi, którzy to robili nie ma już w służbach. A uważam, że powinno się sięgnąć po ich doświadczenia, bo te rzeczy były w Polsce robione. Za naszych czasów i przecież wielka impreza Euro 2012, dwa szczyty klimatyczne, to wszystko było zrobione bardzo dobrze, perfekcyjnie można powiedzieć

— mówił. Na uwagę Moniki Olejnik, że „komendant główny policji nie został wyrzucony przez PiS, tylko sam odszedł, bo kandydował z list PSL do sejmu”, Schetyna odpowiada:

Ja mówię o całej współpracy, o całym, o takim nastawieniu na współpracę i na sięganie po dobre doświadczenia z przeszłości. A dzisiaj to, co widzę w polityce prowadzonej przez PiS, to jest właśnie wyrzucanie tych ludzi, którzy kiedyś to robili. BOR jest typowym tego przykładem, przykład wypadku prezydenckiej limuzyny. Jeżeli wyrzuca się, odsuwa się wszystkich ludzi, którzy są odpowiedzialni za bezpieczeństwo najważniejszych osób państwa, a stają się odpowiedzialnymi osoby bez doświadczenia, no to są takie efekty

— utyskiwał Schetyna. Jak podkreślił, „wypadek limuzyny to klasyczny przypadek polityki PiS”.

mall / Radio ZET

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...