Wicekanclerz Niemiec: "Polska musi być obejmowana". To brzmi jak przyznanie, że to władze federalne stoją za atakami medialnymi na nowy polski rząd

spiegel.de
spiegel.de

Polska powinna być obejmowana, a nie odtrącana

— zacytował słowa wicekanclerza Sigmara Gabriela tygodnik „Der Spiegel”.

Miał je wypowiedzieć w Polsce, ale chyba mało kto zwrócił uwagę na te słowa polityka SPD, który w Warszawie rozmawiał m.in. z wicepremierem Mateuszem Morawieckim, ministrem rozwoju. Słowa te zostały przykryte przez inne ważne tematy: gazociągi, uchodźcy, strefa Schengen i ochronę granic UE.

Jednak teza o „obejmowaniu” Polski przez Niemcy jest ważna. O jej prawdziwy sens na wpół żartobliwie zapytał na Twitterze Daniel Lemmen, ekspert od polskich spraw i członek Deutsche Gesellschaft für Auswärtige Politik, czyli Niemieckiego Stowarzyszenia Polityki Zagranicznej.

Lemmen zastanawia się:

Jeżeli Sigmar Gabriel mówi o obejmowaniu Polski, to czy jest to groźba?

Twitter.com
Twitter.com

I faktycznie trzeba się nad tym poważnie zastanowić. Wściekły atak niemieckich elit, zwłaszcza medialnych i publicystycznych na nowy polski rząd, jest bardzo symboliczny. Niemieccy dziennikarze nie pisali krytycznych tekstów o niedemokratycznych posunięciach rządu PO-PSL. Cisza była w mediach za Odrą o inwigilacji dziennikarzy, zamykaniu stron internetowych należących do przeciwników Tuska i Komorowskiego. Niemiecki czytelnik nie dowiedział się o najściu na jedną z redakcji prokuratorów i policji.

Wielu polskich obserwatorów lubi podkreślać, że rząd PiS ostro atakuje nie rząd Angeli Merkel. Czy to jest cała prawda? Owszem, żaden z ministrów rządu Merkel nie powiedział, tak jak kolega partyjny Sigmara Gabriela - Martin Schulz, że grozi nam „putinizacja” albo, że zmiana władzy w Polsce, to „zamach stanu”. No ale jest stosowana wobec Polski metoda „obejmowania”. I tu może kryć się odpowiedź, czy rząd RFN faktycznie „milczy”.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

12
następna strona »

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...