Rafał Ziemkiewicz: Kolejny rząd, który, mam nadzieję, będzie bardziej na prawo od PiS, wyrośnie ze środowisk, które dzisiaj skupili Kukiz i Korwin

fot. fratria
fot. fratria

Andrzej Duda ma wybór: może być prezydentem wizerunkowym, a może stać się przywódcą narodowym. Na razie daję mu jeszcze trochę czasu na podjęcie decyzji – mówi Rafał Ziemkiewicz, pisarz i publicysta w rozmowie z dziennikiem Polska the Times.

Dziennikarz nie kryje, że z rządem PiS wiąże w zasadzie tylko jedną nadzieję:

że do cna zniszczy, wypali tę ośmiornicę, którą wyhodował Donald Tusk.

Nie jest natomiast przekonany czy będzie równie dobry w zbudowaniu normalności.

Na pewno kolejny rząd, który, mam nadzieję, będzie bardziej na prawo od PiS, wyrośnie raczej z tych środowisk, które dzisiaj skupili Kukiz i Korwin, za cztery lata będzie miał naprawdę dużo do poprawiania po PiS-ie

– przewiduje. Ale jak dodaje – nie ma dziś większego wyboru, skoro „stary porządek oferuje tylko duszny światek pisofobii i obsesji, strasząc się wizją dwustu tysięcy bojówkarzy”

No dobrze, powiedzmy, że nie PiS - to kto? Medialna wydmuszka, jaką jest, przynajmniej na razie, Petru? Rząd nieudaczników, rządzący wyłącznie po to, by zablokować drogę do rządzenia Kaczyńskiemu? I jak to wymsknęło się było pani Agnieszce Holland: „żeby znowu było tak, jak było”?

– mówi Ziemkiewicz.

Jego zdaniem obecna opozycja nie jest żadną alternatywą dla rządu Beaty Szydło:

Musi naprawdę przysiąść fałdów, oczyścić się w oczach wyborców, odzyskać zaufanie. Ma na to cztery lata. Na razie cała para idzie w agresję, pogardę, histerię i „ruch oporu”. Od dawna nie było wiarygodnych sondaży, ale na mojego nosa, gdyby powtórzyć teraz wybory, wynik PiS i Kukiza byłby jeszcze wyższy

– twierdzi rozmówca Polski the Times.

Odpowiadając na pytanie o błędy pisowskiego rządu zwraca uwagę, że  rządzi on na tyle krótko, że trudno dostrzec jakieś zasadnicze pomyłki. Jak przynaje:

Ten rząd ma na pewno wielki handicap w tym, co nazwałem formułą Bugaja. Jak to on powiedział, jak ma już dosyć PiS-u, to sobie czyta „Gazetę Wyborczą” i mu przechodzi. 

Jego zdaniem słaba kondycja opozycji sprawia, że rząd może sobie na wiele pozwalać, i „można tylko mieć nadzieję, że PiS z tego nie skorzysta.”

Jak na razie Ziemkiewicz gotów jest przyznać, że PiS popełnia błędy w samej technologii rządzenia.

Fatalna jest komunikacja ze społeczeństwem, przykładem kompletne zawalenie sprawy TK. Nikt nie pofatygował się wytłumaczyć ludziom, co PiS robi i o co mu chodzi. Zapewne dlatego, że rzucając sygnał do „konwalidacji” sam Kaczyński nie pofatygował się wytłumaczyć swojej partii, co robi i po co - wykon, łapki w górę i nie ma czasu na dyskusje, jest przecież rewolucja. To na pewno największa słabość PiS: niestety w tej partii odrodził się wzorzec sanacyjny. Jest Komendant, który jako jedyny wszystko wie i ogarnia, a hierarchia zależy od wierności Komendantowi

– podkreśla. Twierdzi też, że kolejna ekipa zaplątała się w wyborcze kłamstwo o „pełnych szufladach” gotowych projektów. Tymczasem okazało się, że konkretne plany PiS miał tylko w jednej sprawie:

żeby Platformę i Tuska, przepraszam, że powiem to wytwornym językiem lorda Sikorskiego, „zajebać komisjami”. Na tym odcinku - porządków w resortach siłowych i prokuraturze widać gotowy, realizowany sprawnie plan. Dobre i to, bo już co do państwowych mediów wyraźnie starły się dwie frakcje, jedna chcąca głębokich zmian, druga pragnąca tylko odebrać łupy wrogowi i przemalować szyldy. I bardzo się boję, że ta prowizorka, którą zrobiono w postaci małej ustawy medialnej, może się stać trwałą prowizorką. A to byłoby fatalne

-– mówi autor „Polactwa”.

cd na następnej stronie

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...