Prof. Krzysztof Ożóg i „966. Chrzest Polski” nagrodzeni Książką Roku! Ale rynek księgarski jest w tragicznym stanie. Dalszy spadek cen i sprzedaży

Fot. Magdalena Kowalewska
Fot. Magdalena Kowalewska

Istnieje wiele ważnych dla historii Polski dat, ta jednak data – data Chrztu Polski – wydaje się najważniejsza. Bez zrozumienia dziejowej roli chrześcijaństwa w naszej Ojczyźnie, nie jesteśmy w stanie zrozumieć ani historii Polski, ani historii Narodu!

Te słowa abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, zabrzmiały z mocą wczoraj podczas gali wręczenia nagrody Książki Roku, którą otrzymał prof. Krzysztof Ożóg za swe epokowe dzieło „966. Chrzest Polski”, wydane przepięknie przez Białego Kruka. 



W swojej książce prof. Ożóg przystępnym, wręcz literackim językiem opisuje niesamowity czas narodzin naszego państwa. Książka powstała na 1050-lecie tego doniosłego wydarzenia i uwzględnia najnowszy stan badań. Prof. Ożóg należy do najlepszych polskich mediewistów, cieszy się światową sławą wśród badaczy dynastii Piastów i Jagiellonów.

W czasach, kiedy toczy się walka różnych środowisk o zmianę tożsamości Polaków, o wymazanie z niej tradycji i dumy z przynależności narodowej, zarówno ta książka, jak i zbliżający się jubileusz przyjęcia wiary chrześcijańskiej przez polskiego władzę Mieszka I, mają szczególnie znaczenie. Podkreślił to także abp Stanisław Gądecki:

Tożsamość Polaków jest głęboko zakotwiczona w wydarzeniach z 966 roku, które ukształtowały nowy sposób postrzegania człowieka i świata, włączając rodzącą się młodą, polską państwowość do potężnej rodziny państw cywilizacji Zachodu. Dlatego cieszę się niezmiernie, że publikacja prof. Krzysztofa Ożoga spotkała się z życzliwym przyjęciem i mam nadzieję, że dzięki niej jeszcze bardziej docenimy rolę wiary w Jezusa Chrystusa tak w życiu społecznym jak i prywatnym.

Książką Roku został także „Turniej cieni” Elżbiety Cherezińskiej (Wydawnictwo Zysk) w kategorii prozy polskojęzycznej; w wir powieści literackiej autorka wrzuca trudną historię Polski XIX w. i prawdziwe postaci z tejże. W innych kategoriach wyróżnienie to otrzymały ponadto: „Mała zagłada” Anny Janko (Wydawnictwo Literackie), „Pływak” Joakima Zandera (Sonia Draga) i „Miłosz w Krakowie” Agnieszki Kosińskiej (Znak).

Na uwagę zasługuje także nagroda „Człowieka Roku 2015”, którą został wyróżniony ks. Roman Szpakowski, wielce zasłużony dyrektor Stowarzyszenia Wydawców Katolickich. Ks. Szpakowski od niemal 30 lat angażuje się na rynku książki kierując również wydawnictwem salezjańskim, aczkolwiek jego działanie wykracza daleko poza te ramy. Ks. Roman organizuje coroczne Targi Książki Katolickiej, które odbywają się w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskiego w Warszawie. To jego niestrudzona zapobiegliwość, upór i umiłowanie książki spowodowały, że Targi te są obecnie bardzo ważnym wydarzeniem kulturalnym na mapie Polski.

Nagrody są efektem analizy i oceny fachowców z  Biblioteki Narodowej oraz Magazynu Literackiego „Książki”, jest to zatem wyróżnienie branżowe i eksperckie, obiektywne i dlatego najbardziej miarodajne z nagród książkowych. Prawdopodobnie dużo bardziej znana – a na pewno bardziej nagłośniana – jest nagroda „Nike”, a to dlatego, że jest rozdawana przez „Gazetę Wyborczą” oraz Agorę. Z góry więc wiadomo, jakiej opcji światopoglądowej będą jej zwycięzcy. 
 Wczorajsza uroczystość w Bibliotece Narodowej dała możliwość spojrzenia na zeszłoroczne dokonania rynku książkowego. Trzeba wprost powiedzieć, że był to kolejny rok upadku tego rynku, co w żaden sposób nie odpowiada tendencjom europejskim lub amerykańskim – to polska specyfika, która pozostała nam po regulacjach przeprowadzonych w ostatnich paru latach, a także jest efektem coraz silniejszej cenzury dystrybucyjnej, wykluczającej wiele bardzo dobrych książek, ponieważ nie odpowiadają one wymogom poprawności politycznej.

Poprzedni rok nie wyszedł dobrze, sprzedaż znów spadła, tym razem o 6,5%, co jest bardzo złą wiadomością. Spadek nastąpił głównie w sektorze książki edukacyjnej, która przez wprowadzenie darmowego podręcznika wypadła z obrotu. Dotkliwe konsekwencje poniosły tutaj zarówno wydawnictwa, jak i księgarnie, w tym przede wszystkim te niezależne

podsumował Piotr Dobrołęcki, redaktor naczelny Magazynu Literackiego „Książki” i wieloletni analityk rynku księgarskiego. 
 Wokół nas możemy zaobserwować wzrost cen na wiele towarów, ale książki w zeszłym roku potaniały, ich cena spadła średnio o 7-8%. Wydawałoby się, że powinno to sprzyjać sprzedaży, ale jak widać z powyższej wypowiedzi Piotra Dobrołęckiego, tak nie było, nie ma to wcale pozytywnego przełożenia na rynek. Rok 2015 był kolejnym, w którym czytelnictwo w naszym kraju spadło. Według danych Polskiej Izby Książki rok temu już tylko 37,2% Polaków przeczytało choćby jedną książkę w jakiejkolwiek formie. Wymarzonym antidotum nie okazały się też e-booki czy audiobooki, które kolejno były odpowiedzialne jedynie za 4,2% i 1,6% polskiego czytelnictwa.

Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest złożona, ale problemowi spróbował stawić czoło jeden z najwybitniejszych polskich powojennych krytyków literackich, Krzysztof Masłoń.

Pozór bogatego rynku, który można stwierdzić w dobrej księgarni – a takie też na szczęście jeszcze są – nie przekłada się niestety wcale na czytelnictwo. A wydawało się, że najgorsze jest już za nami. Kiedyś, w pierwszych latach wolnej Polski czytano właściwie tylko literaturę obcą. Polska książka wówczas prawie zginęła, zachłysnęliśmy się książkami z Zachodu i stawialiśmy tylko na import. Dzisiaj rynek niby wygląda dobrze, ale sprzedaż już nie. Ten rok był więcej niż marny. Pozycje naprawdę sprzedawane w większych nakładach to nie literatura najwyższej półki, lecz jest to literatura poniżej średniej, to często nawet de facto gadżety, a nie książki.

Dalszy ciąg na następnej stronie

12
następna strona »

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...