Polacy od lat są poddawani presji związanej z tym, jak na Zachodzie oceniany jest nasz kraj i nasz naród. Od czasów wejścia Polski do Unii Europejskiej ten sposób działania przybrał zupełnie absurdalne wymiary. Polacy są traktowani przez dominujące ośrodki opiniotwórcze, ale i polityków, jak osoby ubezwłasnowolnione, które nie mają prawa do własnej drogi, własnego działania i własnych przemyśleń. Zachód ma dyktować nam co myśleć, jak robić i jak działać. Z racji patologicznej struktury polskiego państwa zawsze przyjdzie nam ktoś z „bratnią pomocą”. Zachodowi zwyczajnie się opłaca, by Polaków ustawiać.

Ten typ oddziaływania na Polskę widać od dawna. Szczególnie dziś jest on dobrze widoczny, gdy media zachodnie przekonują nas, że wiedzą lepiej, co dzieje się w Polsce niż Polacy, że mają prawo dyktować nam co myśleć o rządzie i jak oceniać zmiany, jakie zachodzą i mają zajść w Polsce. To nic, że Polacy wybrali Andrzeja Dudę na Prezydenta RP, to nic, że Polacy wybrali PiS, by przejął stery władzy w Polsce. Niektóre środowiska i „elity” liczą na to, że jakiś międzynarodowy organ zdecyduje o kuratorze dla Polski, który „naprawi” błędy wyborcze narodu. W tym działaniu przodują media, głównie niemieckie, które wzięły Polskę na języki i przekonują, że stajemy się drugą Rosją.

Warto więc mocno nagłaśniać i jednoznacznie oceniać sprawę skandalicznego zachowania tych samych środowisk medialnych w Niemczech. Sprawa cenzury informacji o atakach na Niemki w Kolonii i innych miastach niemieckich powinna stać się sprawą znaną w Polsce każdemu, kto kiedykolwiek przejął się choć jedną opinią niemieckiego medium. Dlaczego? Bardzo dobrze wytłumaczył to Krzysztof Skowroński, szef Radia Wnet i prezes SDP.

W audycji Bliżej w TVP Skowroński dobrze ocenił to, z czym mamy do czynienia.

To pokazuje mainstream, jak się zachował. Zachował się politycznie. Przez pięć dni milczano w tej sprawie. Dziennikarze wiedzieli… Dziennikarze o tym wiedzieli. To jest wstyd dla niemieckich mediów. Ale to również podważa ich wiarygodność. To podważa wiarygodność tego co piszą o Polsce. Bo to znaczy, że nie piszą tego, co jest, ale mają swój własny sposób myślenia. Oni teraz sami się wstydzą, śledztwo prowadzą w niemieckich mediach jak to było możliwe. Powinni się zastanowić, niemiecka demokracja jest zagrożona. Pięć dni media tuszowały informacje

— mówił Skowroński w audycji Jana Pospieszalskiego „Bliżej”.

CZYTAJ TAKŻE: Wildstein o graniu hymnu w Polskim Radiu: „Czynienie z obawy o swoje miejsce rangi narodowej jest czymś zupełnie niebywałym”

I rzeczywiście, Skowroński ma rację. Sytuacja związana z atakami na kobiety w Niemczech pokazuje, że media są poddane dyktatowi ideologii i polityki, że nie są obiektywne i nie piszą tego, co jest, ale tego, co trzeba.

Niemieckie media są spolegliwe wobec rządu

— tłumaczy prof. Zdzisław Krasnodębski, który zna Niemcy bardzo dobrze.

Za każdym więc razem, gdy niemieckie media krytykują Polskę warto mieć w pamięci słuszną uwagę Skowrońskiego i skandaliczne zachowanie mediów ws. sylwestrowych ataków. Media w Niemczech nie są wyrocznią i nie mają prawa dyktować Polakom, jak mają żyć w swojej ojczyźnie. Nikt nie ma prawa tego robić.

Opisywane zdarzenia w mediach niemieckich to nie tylko przyczynek do otrzeźwienia Polaków, ale również ważna uwaga w dyskusji o mediach w Polsce.

Skoro media niemieckie są nierzetelne, są na pasku ideologii i polityki, jak działają ich medialne odziały pracujące w Polsce? Jak pracę niemieckich polskojęzycznych mediów wypacza niemiecka polityka i ideologia dominująca w kraju naszego zachodniego sąsiada?

Skandaliczna praca niemieckich mediów to kolejny argument na rzecz poważnych zmian na rynku mediów w Polsce. Czas na repolonizację mediów. Ich obecny kształt zagraża Polsce i Polakom.